/pb1955z10001_0001.djvu

			m 
. PRZEGLĄD 
BIBLIOTECZNY 
ORGAN NAUKOWY 
STOWARZYSZENIA BIBLIOTEKARZY 
POLSKICH 
REDAKTOR BOGDAN HORODYSKI 
ROCZNIK XXIII ZESZYT 1 
STYCZEŃ — MARZEC 1955 
WYDANO Z ZASIŁKIEM MINISTERSTWA KULTURY I SZTUKI 
WARSZAWA
		

/pb1955z10002_0001.djvu

			PRZEGLĄD BIBLIOTECZNY 
ORGAN NAUKOWY STOWARZYSZENIA 
BIBLIOTEKARZY POLSKICH 
KWARTALNIK 
WRAZ Z DODATKIEM 
PRZEGLĄD PIŚMIENNICTWA O KSIĄŻCE 
REDAKTOR: BOGDAN HORODYSKI 
Kolegium Redakcyjne: 
S. KOTARSKI, J. KRACZKIEWICZ, K. REMEROWA 
Adres Redakcji: 
Warszawa, Rakowiecka 6. Biblioteka Narodowa 
Adres Administracji: 
Warszawa, Koszykowa 26. Biblioteka Publiczna. 
Rękopisów Redakcja nie zwraca. Autorowie nie  
zawiadomieni do trzech miesięcy o przyjęciu ich prac, mogą je  
odebrać w Administracji w ciągu roku. 
Prenumerata roczna (wraz z dodatkiem) wynosi zł 28.— 
Cena pojedynczego numeru zł 7.— 
Wpłat dokonywać należy na konto czekowe PKO 1-9-120056 
lub Narodowy Bank Polski VII O/M-1531-9-1383, Administracja 
Wydawnictw SBP Warszawa, (z wyraźnym zaznaczeniem 
celu wpłaty).
		

/pb1955z10003_0001.djvu

			.VI 
pA
		

/pb1955z10005_0001.djvu

			BOGDAN HORODYSKI 
JÓZEF GRYCZ 
Józef Grycz urodził się 11 grudnia 1890 r. w Zebrzydowicach, 
w powiecie cieszyńskim, gdzie ojciec jego był nauczycielem  
ludowym, śląskim „rechtorem". Dziadek Józefa ze strony ojca był cieślą, 
dziadek ze strony matki — małorolnym chłopem, stryjowie —  
górnikami. Tak więc Józef Grycz wzrastał w atmosferze folkloru  
śląskiego, który dzieciństwo jego otaczał w domu i ojcowskiej szkole, 
młodość — w Gimnazjum Polskim w Cieszynie. Z tamtych dni  
wyniósł Grycz swój gorący patriotyzm, szczery, po śląsku rzetelny  
stosunek do spraw i ludzi. Studia wyższe odbywał w Krakowie,  
Berlinie i w Wiedniu, gdzie też w czasie pierwszej wojny światowej, 
3 grudnia 1915 r. doktoryzował się w zakresie filologii germanistycz- 
nej na podstawie dysertacji o „Penthesilei" Henryka Kleista. 
Z dyplomem doktorskim powrócił do Krakowa i wiosną 1916 r. 
rozpoczął starania o możność uzyskania pracy w Bibliotece  
Jagiellońskiej. Trudne to były czasy. Doktorat, ambicje, zdolności nie  
zapewniały jeszcze posady, monarchia austriacka przeżywała bowiem  
kryzys wojenny i nie mogła sobie pozwolić na zatrudnienie jeszcze  
jednego, trzynastego pracownika w instytucji, która nie miała służyć 
celom wojny. Po kilku miesiącach daremnych zabiegów Grycz  
zdecydował się pracować w Bibliotece bezpłatnie. Władze  
uniwersyteckie zgodziły się na to i 15 listopada 1916 r. Józef Grycz został do  
Biblioteki przyjęty jako wolontariusz. Na utrzymanie musiał zarabiać 
popołudniowymi lekcjami. Sytuacja ta przeciągała się wszakże zbyt 
długo, nadzieje na otrzymanie etatu zawodziły z miesiąca na  
miesiąc, a sił po trochu zaczynało braknąć. Trzeba było poważnie  
pomyśleć o dalszym losie. Jakże szczęśliwa była okazja, która — nie 
zrywając kontaktu Grycza z książką — pozwoliła mu lepiej  
unormować życie. Grycz znalazł z dniem 15 lipca 1917 r. zajęcie w starej
		

/pb1955z10006_0001.djvu

			4 
BOGDAN HORODYSKI 
krakowskiej księgarni wydawniczej S. A. Krzyżanowskiego.  
Ambitny doktór filozofii musiał teraz przejść całą normalną szkołę  
swego nowego zawodu. Jak każdy uczeń księgarski w owych czasach 
zaczął .od obsługiwania subiektów, od zawijania paczek klientom. 
Wspominał później te chwile jako twardą szkołę życia, ogniową  
próbę swej miłości do książki. Przebył ją zwycięsko, a dzięki swej  
erudycji, inteligencji, rzutkości i kulturze osobistej stał się wkrótce 
prawą ręką i przyjacielem właściciela księgarni. Mariana  
Krzyżanowskiego. 
Przypadek zrządził, że w marcu 1920 r. nadarzyła się Gryczowi 
sposobność przejęcia na własność małej księgarni w Zakopanem. 
Praktyka u Krzyżanowskiego i jego przyjazna pomoc sprawiły, że 
w ciągu krótkiego czasu Grycz postawił swą „Księgarnię  
Podhalańską" na znacznie wyższym poziomie, próbował nawet działalności 
wydawniczej. Zawsze jednak to handlowe przedsięwzięcie traktował 
tylko jako odskocznię, która miała mu kiedyś umożliwić powrót do 
zawodu bibliotekarza. Szedł w tym kierunku wytrwale. Uporczywa 
praca, energia i sprzyjające okoliczności pozwoliły Gryczowi  
zapewnić sobie niezależność finansową. Bez żalu zlikwidował wtedy  
księgarnię i powrócił do Krakowa, by znów z dniem 1 maja 1922 r.  
stanąć do bezpłatnej pracy w Bibliotece Jagiellońskiej. Wprawdzie  
zakopiańskie oszczędności szybko się zdewaluowały w tym okresie  
inflacji i kryzysu gospodarczego, jaki przeżywało młode, niepodległe 
państwo polskie. Nie było to już jednak dla Grycza katastrofą: dnia 
1 lipca 1922 r. został mianowany bibliotekarzem w VIII grupie  
uposażenia służbowego. Od tej też chwili rozpoczyna się przerwany  
dopiero przez śmierć okres 32 lat pracy bibliotekarskiej Józefa Grycza. 
Początek tej pracy zbiegł się z momentem, gdy bibliotekarstwo 
nasze stało wobec odpowiedzialnego i trudnego zadania, którym było 
zorganizowanie polskiego aparatu bibliotecznego na nowych  
podstawach. Odziedziczone po trzech zaborcach formy pracy  
bibliotecznej były bardzo niejednolite i nie mogły zaspokoić nowych  
potrzeb oswobodzonego z niewoli społeczeństwa. Bibliotekami  
państwowymi były tylko biblioteki uniwersyteckie:' trzy dawne (Kraków, 
Lwów, Warszawa) i dwie powołane do życia już przez władze  
polskie (Poznań i Wilno). Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego  
musiała walczyć o odzyskanie cech polskości, przytłumionych w ciągu 
kilkudziesięciu ostatnich lat rządów caratu. Biblioteka Uniwersytetu
		

/pb1955z10007_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
5 
Poznańskiego, utworzona w 1919 r. w oparciu o księgozbiór dawnej 
Kaiser Wilhelm Bibliothek, nie miała żadnych polskich tradycji. 
Polskość przechowały jedynie dwie biblioteki dawnego zaboru  
austriackiego: Jagiellońska i Uniwersytecka lwowska. Był to  
szczęśliwy rezultat uznania przez Austrię w r. 1867 języka polskiego jako 
urzędowego języka Galicji, ale przede wszystkim była to zasługa  
polskiego personelu zatrudnionego w tych bibliotekach. Polskimi z  
ducha były również biblioteki towarzystw naukowych, fundacyjne 
i wielkie prywatne, a także biblioteki oświatowe. Wszystkie one  
miały jednak charakter instytucji społecznych, stojących jakgdyby poza 
zasięgiem bibliotekarstwa oficjalnego. 
Każda z tych bibliotek, nie wyłączając państwowych, rządziła 
się własnymi, zwyczajowymi metodami pracy, które przechodziły 
z jednego na drugie pokolenie bibliotekarzy. Tradycja to była  
najczęściej ustna, nie pisana. Dochodziło do tego, że nawet w obrębie tej 
samej biblioteki poszczególni pracownicy kultywowali różne  
systemy katalogowania '. 
Taki był stan rzeczy, a stąd wynikało wiele pilnych potrzeb, 
jeśli biblioteki miały sprostać swoim zadaniom, nawet w tak  
ograniczonym zakresie, jaki im wyznaczał ustrój kapitalistyczny. Do naj- 
pierwszych, niemal palących potrzeb należały: . ujednolicenie  
polskich przepisów katalogowych, powołanie czynnika koordynującego 
działalność bibliotek państwowych, zapewnienie im otrzymywania 
egzemplarza obowiązkowego, otoczenie opieką państwa społecznych 
bibliotek naukowych i oświatowych. Postulaty te, wysuwane przez 
bibliotekarzy różnych ośrodków, sformułowano wyraźnie w 1919 r.s. 
Któż mógł wiedzieć, że w realizacji ich wielką rolę odegra człowiek, 
dla którego nie tak dawno brakło miejsca w Bibliotece  
Jagiellońskiej. 
Biblioteka Jagiellońska miała w czasach niewoli wyjątkowe na 
ziemi polskiej stanowisko. Była drugim — obok grobów królewskich 
na Wawelu — symbolem polskości. Zbiory jej gromadzone  
nieprzerwanie od XV wieku uczyniły z niej skarbnicę kultury narodowej, 
1 Por. przedmowę Józefa Grycza w: Przepisy katalogowania w  
bibliotekach polskich. I. Warszawa 1934. 
* Edward K u n t z e: Potrzeby polskich bibliotek naukowych. Nauka 
Polaka t. 2. Warszawa 1919, s. 503—542.
		

/pb1955z10008_0001.djvu

			6 
BOGDAN HORODYSKI 
dały przodujące wśród bibliotek polskich miejsce. Miała też  
Biblioteka Jagiellońska świetne tradycje ośrodka pracy naukowej.  
Zatrudnienie w niej było zaszczytem i legitymacją wysokich kwalifikacji 
osobistych. Z tym wszystkim jednak organizacja Biblioteki  
szwankowała. Średniowieczne wnętrza Collegium Novum, gdzie się  
Biblioteka mieściła, były wspaniałą, stylową, ale o wiele zaciasną ramą dla 
rozbudowanego przez Karola Estreichera księgozbioru.  
Konsekwencją był — na przełomie 19 i 20 wieku — chaos i niedostatki  
katalogu. Energiczne środki zaradcze podjął dopiero Fryderyk Papee, od 
1905 roku następca Karola Estreichera na stanowisku dyrektora  
Biblioteki. Po uporządkowaniu — w miarę możliwości lokalowych — 
magazynu, rozpoczęto w 1908 r. meliorację katalogu. Akcja ta  
jednak jeszcze i w dwadzieścia lat później nie była zakończona s. 
Józef Grycz przyszedł do Biblioteki Jagiellońskiej w tym  
właśnie, najbardziej gorączkowym okresie pracy. Do zespołu  
bibliotekarzy zgromadzonych przez Papeego, zespołu wybitnych znawców 
w różnych dziedzinach pracy bibliotekarskiej, wnosił swe wielkie 
zdolności organizacyjne, a nadto wyniesione z praktyki księgarskiej 
obycie z bibliografią i wyczucie potrzeb konsumenta książki, jakim 
w księgarni był klient, w bibliotece — czytelnik. Te predyspozycje 
sprawiły, że Grycz, nowicjusz w zawodzie, dał się wkrótce poznać 
jako pracownik nieprzeciętny, pełen inicjatywy, mający własny  
pogląd na sprawy związane z życiem, a tak łatwo w zaciszu warsztatu 
bibliotecznego ulegające zrutynizowaniu lub przeoczeniu. 
W dwa lata zaledwie od rozpoczęcia pracy zabrał głos w  
sprawie najistotniejszej. Jego obszerny artykuł »0 polskie przepisy ka- 
talogowania«, napisany w sierpniu 1924 roku *, był nie tylko  
debiutem pisarskim Grycza-bibliotekarza, ale też pierwszym krokiem na 
drodze do realizacji dzieła, które Grycz także doprowadził do  
końca, ale które miało go kosztować kilkanaście lat żmudnej i  
wytężonej pracy. 
Tymczasem jednak zajęty był „regeneracją" — jak to sam  
powiedział — podręcznego księgozbioru czytelni Biblioteki  
Jagiellońskiej. Przedsięwzięcie to wymagało znajomości układu podobnych 
księgozbiorów w bibliotekach zagranicznych, szczególnie angielskich 
i niemieckich, oraz uzupełnienia regenerowanego księgozbioru naj- 
* Por.: Józef Grycz: Ostatnie dwudziestolecie Biblioteki  
Jagiellońskiej (1905—1926). Przegląd Powszechny 45: 1928 t. 177 s. 248. 
* Exlibris 6: 1924 s. 205—215.
		

/pb1955z10009_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
7 
nowszymi wydawnictwami, podstawowymi dla różnych dziedzin 
wiedzy. Ten ostatni postulat należało wszakże przystosować do  
finansowych możliwości Biblioteki5. Okres, w którym Grycz  
rozwiązywał to zagadnienie (1922—1924) był pod tym względem bardzo 
ciężki. Świadczy o tym fakt, że w 1923 r. Biblioteka Jagiellońska 
wobec braku funduszów zmuszona była zawiesić prenumeratę  
czasopism naukowych, że zobowiązania pieniężne tej reprezentacyjnej 
książnicy polskiej spłacono tylko dzięki ofiarności publicznej, gdyż 
dotacja państwowa nie wystarczała. Przyszły tu z pomocą składki 
zbierane przez Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Jagiellońskiej,  
powołane do życia 23 czerwca 1923 r.6. Ofiarność drukarni W. L. An- 
czyca i Spółki w Krakowie sprawiła także, że opracowany przez 
Grycza »Katalog« mógł ukazać się drukiem '. 
Zadaniem katalogu było — jak stwierdził Fr. Papee w  
przedmowie — przyjście z pomocą czytelnikom, rekrutującym się głównie 
z młodzieży akademickiej. Ale ten typ informatora, wyliczającego 
w układzie systematycznym tylko tytuły dzieł — w rozumieniu Gry- 
cza spełniał swe zadanie tylko częściowo. Opracowując ten suchy 
wykaz Grycz zdawał sobie sprawę, że czytelnikowi, studentowi 
szczególniej, trzeba przyjść także z pomocą dalej idącą.  
Zaznajomić go należy z organizacją katalogów bibliotecznych, poinformować 
o zawartości dzieł podstawowych, niezbędnych w samodzielnej  
pracy naukowej. Już więc w czasie opracowywania »Katalogu« począł 
Grycz gromadzić materiał do tak pomyślanego poradnika, który  
wyszedł drukiem niemal równocześnie z »Katalogiem«, a nosił tytuł 
Przewodnik dla korzystających z bibliotek« s. W przedmowie do tej 
nowej swej pracy Grycz zawarł myśli świadczące, jak głęboko  
pojmował rolę i zadania bibliotek w zakresie kształcenia młodych kadr 
naukowych i w zakresie informacji bibliotecznej. Chciał, by jego 
Przewodnik« stał się ułatwieniem pracy studenta ..zanim nie  
zostaną ustanowione na początku każdego roku szkolnego na uniwersyte- 
5 Por. Józef Grycz: Biblioteka Jagiellońska w latach 1918—1927. 
Przegląd Biblioteczny 1: 1927 s. ID. 
* Por. Józef Grycz: Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Jagiellou- 
-kiej w Krakowie. Silva Rerum 1: 1925 s. 49. 
7 Biblioteka Jagiellońska w Kraikowie. Katalog biblioteki podręcznej 
^zytelni oraz biura katalogowego opracował Józef Grycz. Kraków 1925 8° ss. 
XII, 219. — W adresie wydawniczym czytamy: „Nakład i druk składa w darzą 
Bibliotece Jagiellońskiej drukarnia W. L. Anczyca a Spółki w Krakowie". 
s Józef Grycz: Przewodnik dla korzystających z bibliotek oraz spis 
izieł pomocniczych. Kraków (1925) 8" ss. IX, 154.
		

/pb1955z10010_0001.djvu

			8 
BOGDAN HORODYSKI 
tach naszych kursą wprowadzające do pracy w bibliotekach".  
Postulat ten, jakże słuszny, nie miał widoków realizacji w ustroju,  
który naukę traktował jako sprawę prywatną; dopiero dziś — w  
zmienionych warunkach społecznych — doczekał się należnego  
zrozumienia i wprowadzenia w życie. Tym większa była zasługa Grycza. 
»Przewodnik« w pierwszej swej części wprowadza czytelnika 
w zagadnienia z zakresu metodyki pracy bibliotecznej i nauki 
o książce. Część druga uczy, jak należy racjonalnie korzystać z  
katalogów, czytelń i wypożyczalni bibliotecznych. Część trzecia  
przynosi „spis dzieł pomocniczych" w układzie rzeczowym, obejmującym 
bibliografie, słowniki biograficzne, encyklopedie i katalogi  
rękopisów. Wykaz ten objął blisko 350 pozycji, z których każda niemal 
zaopatrzona jest w adnotację informującą o zawartości dzieła lub  
oceniającą jego przydatność. Autor nadał mu w ten sposób charakter 
bibliografii zalecającej. 
»Przewodnik« chociaż w drugiej swej części oparty był na 
praktyce Biblioteki Jagiellońskiej, miał na terenie polskim  
ogólniejsze znaczenie. Adresowany wyraźnie i bezpośrednio do  
czytelnika, stał się w rękach bibliotekarzy instrumentem propagandy  
bibliotecznej, tak potrzebnej w momencie, gdy — jak to Grycz stwierdził 
w pierwszym zdaniu tej książki — „coraz szersze warstwy  
społeczeństwa przyjmują udział w postępie .wiedzy". 
Obie omówione tu publikacje spełniły doniosłą rolę w rozwoju 
naszego bibliotekarstwa. »Przewodnik« jako propagator  
czytelnictwa w bibliotekach naukowych, »Katalog« — jako podręcznik  
bibliotekarzy organizujących nowe warsztaty pracy bibliotecznej.  
Były to jednak jakgdyby prace marginesowe. W chwili gdy  
powstawały, Grycz przygotowywał się już do podjęcia akcji, w rezultacie  
której miał stworzyć jedno z najważniejszych dzieł swego życia: »Prze- 
pisy katalogowania w bibliotekach polskich«. 
Wspomniany już wyżej artykuł »0 polskie przepisy  
katalogowania*, ogłoszony w 1924 r., wywołany był — jak pisał autor —  
pojawieniem się w druku dwóch instrukcji katalogowych 9. Zgłosił 
Grycz przeciw nim zasadnicze zastrzeżenia: 1° — że oparte zostały 
na praktyce dwóch tylko ośrodków — warszawskiego i lwowskiego 
' a. Przepisy katalogowania w bibliotekach polskich. Projekt.  
Warszawa 1923. Opracowanie tego projektu podjęto jeszcze w 1917 r. w Związku  
Bibliotekarzy Polskich w Warszawie. Inicjatywa wyszła od F. Czerwijowskiego 
b. Rudolf Kotula: Instrukcja o katalogach alfabetycznych  
bibliotek naukowych. Lwów 1924.
		

/pb1955z10011_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
9 
2" — że obydwie instrukcje przepojone były duchem formalizmu. 
Stanowisko Grycza w obu sprawach było całkowicie odmienne. 
Uważał, że jedyną słuszną drogą do opracowania przepisów będzie 
ogólnopolska dyskusja, w której uczestniczyć powinny wszystkie 
biblioteki naukowe, że jednym z głównych zadań tej zespołowej  
pracy będzie „uwzględnienie psychologii czytelnika". ..Nie do tego  
bowiem — pisał — służyć mają przepisy katalogowania, aby pewne 
dzieło bibliotekarz umiał skatalogować, lecz 
przede wszystkim zdążać do tego powinny, aby dzieło to  
czytelnik mógł łatwo i pewnie w katalogu odszukać"10.  
Takie postawienie sprawy jest dziś dla nas zrozumiałe samo przez się 
trzydzieści lat temu miało jednak charakter niemal rewolucyjny. 
Wystąpienie Grycza wywołało falę dyskusji wśród  
bibliotekarzy różnych ośrodków. Specyficzne jednak warunki życia  
bibliotecznego w ówczesnej Polsce i brak organu zawodowego sprawiły, że 
w druku ukazały się wypowiedzi nie bibliotekarzy, lecz dwóch  
uczonych, którzy wystąpili w imieniu czytelników. Obaj ci profesorowie. 
Ignacy Chrzanowski i Jan Bystroń ir, wiązali duże nadzieje z  
projektem Grycza. W jednolitej instrukcji katalogowej widzieli  
fundament sprawności aparatu bibliotecznego, tak bardzo w dziedzinie  
informacji i kompletności katalogów wówczas szwankującego. — Ze 
strony bibliotekarzy z oceną postulatów Grycza wystąpił — i to bez 
pośpiechu — jedynie Wacław Borowy, w owych latach pracownik 
Bibl. Uniw. Warszawskiego ,2. Wystąpił nader krytycznie.  
Stanowisko swoje zawarł w tych słowach: „Doprawdy, nie mamy dziś  
potrzeby zapalać się dla pięknie brzmiącego, ale mało treściwego hasła 
wszechpolskiej unifikacji katalogowej. Natomiast — nie ulega  
wątpliwości, że co prędzej powinny być, i to jak najdokładniej ustalone 
zasady katalogowania w obrębie poszczególnych bibliotek" ,8. Głos 
to był bardzo znamienny, reprezentujący obawę przed naruszeniem 
zastarzałych tradycji warsztatów bibliotecznych. Sądzić też można, 
że nie był to głos odosobniony. 
'" J. G r y c z: O polskie przepisy katalogowania. Ea-libris 6: 1924 
s. 211. 
11 I. Chrzanowski (rec. Exlibrisxi) — Gaz. warsz. 1925 nr 89. 
J. Bystroń: W sprawie racjonalnej polityki bibliotecznej w Polsce " 
Przegląd Współczesny 1926. T. 16 s. 284—287. 
,! W. B o r o w y: Prolegomena do wszelkiej przyszłej instrukcji  
katalogowej. W-wa 1926. 
" Tamże s. 12.
		

/pb1955z10012_0001.djvu

			10 
BOGDAN HORODYSKI 
Publikacja Borowego ukazała się jako „dar Towarzystwa  
Bibliofilów Polskich w Warszawie dla uczestników II Zjazdu  
Bibliofilów Polskich", zwołanego do Warszawy na koniec października 
1926 r. Zjazd ten stał się momentem konsolidacji bibliotekarzy,  
którzy zjazd zmajoryzowali obradując w ramach najliczniejszej i  
najbogatszej w tematykę sekcji bibliotekoznawczej M. 
Józef Grycz przygotował na tę okazję referat noszący tytuł 
Porównanie polskich przepisów katalogowania« 1S. Był to owoc  
niezwykle wnikliwej analizy przepisów zarówno stosowanych w  
bibliotekach, jak i postulowanych w projekcie warszawskiego koła  
Związku Bibliotekarzy Polskich z 1923 r. W konkluzji doszedł Grycz do 
wniosku, że żadna z istniejących instrukcji nie ma danych na to, by 
stać się ogólnie w Polsce obowiązującą, że natomiast różnice między 
nimi „nie są tak głębokie, żeby wykluczały możliwość dojścia do  
porozumienia". Ilustracją tego faktu były tablice porównawcze,  
szeregujące według zagadnień przepisy poszczególnych instrukcji. Wynik 
dyskusji po referacie stał się sukcesem Grycza: Zjazd uchwalił  
wniosek skierowany pod adresem Wydziału Bibliotek Państwowych Min. 
Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, wzywający do  
opracowania „w najbliższym czasie" instrukcji katalogowej dla bibliotek 
państwowych (czytaj: naukowych) ,6. 
Sprawa — zdawało się — ruszyła z martwego punktu,  
zwłaszcza gdy Grycz na zlecenie Ministerstwa opracował »Zasadnicze  
wytyczne polskich przepisów katalogowania«, gdy te wytyczne zostały 
w kwietniu 1927 r. zaakceptowane bez zmian przez Wydział  
Bibliotek i gdy inicjatorowi powierzono dalszą pieczę nad sprawą  
instrukcji katalogowej. »Zasadnicze wytyczne« zostały w lipcu 1927 r.  
rozesłane do zaopiniowania do 12 bibliotek. Do marca 1928 r.  
odpowiedziały ledwie trzy biblioteki. Nic też dziwnego, że taka opieszałość 
w załatwieniu niezwykle ważnej sprawy zmusiła niestrudzonego  
autora »Wytycznych« do ponownego wystąpienia w czasie I Zjazdu  
Bibliotekarzy (maj 1928 r.). wystąpienia przynaglającego i biblioteki. 
14 W czasie zjazdu wyłoniono Radę Związku Bibliotekarzy Polskich 
jako naczelną reprezentację działających dotąd samodzielnie pięciu kół-  
terenowych Związku. Równocześnie powołano do życia Przegląd Biblioteczny jako 
organ Związku. 
'- Referat wydany staraniem Koła Krak. ZBP autor dedykował również: 
uczestnikom Zjazdu. 
'• Pamiętnik II Zjazdu Bibliofilów Polskich. W-wa 1928 s. 70.
		

/pb1955z10013_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 11 
i Ministerstwo 17. Skutek był taki, że odpowiedzi od większości, ale 
nie od wszystkich bibliotek otrzymał Grycz dopiero w rok bez mała 
później (luty 1929 r.). Oczekując tych odpowiedzi nie próżnował. 
Zapowiedziany na rok 1929 II Zjazd Bibliotekarzy był okazją do no- 
"wego przypomnienia pasjonującej Grycza sprawy. Przygotował  
mianowicie »Porównanie zagranicznych przepisów katalogowania«,  
którą to pracę, wydaną przez krakowskie Koło .Związku Bibliotekarzy, 
dedykował uczestnikom Zjazdu 18. Poddał w niej szczegółowej  
analizie czternaście instrukcji katalogowych obowiązujących w różnych 
krajach. U wstępu do »Zestawienia« umieścił Grycz motto  
zaczerpnięte z »Bibliograficznych ksiąg dwojga« Lelewela: „Nieraz  
graniczą tu rozbierane przepisy z mikrologicznymi ostatecznościami".  
Analiza ich wymagała także wielkiego nakładu „mikrologicznej" pracy. 
Podjąć ją mógł tylko człowiek o dużym przygotowaniu naukowym 
i zawodowym, a nadto człowiek nieustępliwie dążący do wytkniętego 
sobie celu. 
Wstępne studia pozwoliły Gryczowi stwierdzić, że z ogólnej 
liczby czternastu, tylko pięć instrukcji zagranicznych wykazuje  
samodzielność, inne zaś są ich kompilacją lub naśladowaniem.  
Ustalenie tych filiacji nie było sprawą prostą. Trzeba było sięgać do  
źródeł historycznych bibliotekarstwa, do przepisów katalogowania z  
początku XIX w. Przepisy tych pięciu instrukcji (pruskiej, anglo-ame- 
rykańskiej, francuskiej, włoskiej i czeskiej) uszeregował w tablicach 
zagadnieniowych, podobnie jak to uczynił w r. 1926 porównywując 
instrukcje polskie. Dwa te zestawienia miały według intencji autora 
ułatwić opracowanie racjonalnej instrukcji polskiej, otworzyć  
bibliotekarzowi oczy na pewne niewłaściwości lub niejasności  
dotychczas stosowanych metod. Zdawał sobie jednak Grycz sprawę, że  
powodzenie całej akcji zależy w gruncie rzeczy od takiego jej  
przeprowadzenia, które by nie zadrażniło partykularnych ambicji  
poszczególnych bibliotek. Okazał też wielkie zdolności dyplomatyczne  
składając w Ministerstwie dnia 19 kwietnia 1929 r. projekt organizacji 
pracy nad instrukcją. Zaproponował tam mianowicie, by biblioteki 
przede wszystkim ..rozpatrzyły metody stosowane w ich pracach ka- 
17 Jan Bronisław Richter: Pamiętnik I Zjazdu Bibliotekarzy  
Polskich we Lwowie (26.W-29.V.1928). Lwów 1929. (s. 47—48: Józef Grycz: 
-Ogólno-polska instrukcja dla sporządzenia alfabetycznych katalogów  
bibliotecznych. Postulat). 
,s J. G r y c z: Porównanie zagranicznych przepisów katalogowania. 
Xraków 1929. ss. 45.
		

/pb1955z10014_0001.djvu

			12 
BOGDAN HORODYSKI 
talogowych, sporządziły projekt zmian i uzupełnień" 1U. Mianowany 
przez Ministerstwo redaktor miałby te projekty uzgodnić i referat 
swój poddać krytyce przedstawicieli bibliotek, którzy na specjalnej 
konferencji mieli wspólnie z redaktorem ustalić brzmienie nowej  
instrukcja. Redaktorowi pozostawało już tylko ostateczne  
opracowanie, a Ministerstwu zatwierdzenie i wprowadzenie w życie tych 
przepisów. 
W tak zaplanowanej pracy wzięło udział 13 bibliotek  
naukowych, projekty ich wpłynęły do Ministerstwa do czerwca 1930 r.T 
a choć były bardzo niekiedy rozbieżne, posłużyły Gryczowi do  
opracowania pierwszego projektu »Przepisów« w stosunkowo 
krótkim czasie półtora miesiąca. Dyskusja nad »Przepisarni« zmusiła 
autora do przedłożenia w lipcu 1931 r. drugiego projektu, 
potem — w październiku 1932 projektu trzeciego. Został on 
przedyskutowany na dwudniowej konferencji dyrektorów  
zainteresowanych bibliotek, a w jej wyniku powstał projekt czwarty 
z lipca 1933 r. Nadesłane w ciągu września 1933 r. uwagi bibliotek 
uwzględnił Grycz w ostatecznej redakcji przepisów, które zostały 
zatwierdzone jako obowiązujące we wszystkich polskich  
bibliotekach państwowych od 1 czerwca 1934 r. Tak więc po dziewięciu  
latach od swego pierwszego publicznego w tej sprawie wystąpienia, 
Grycz doprowadził dzieło do końca. Bibliotekarze otrzymali »Prze- 
pisy katalogowania w bibliotekach polskich I. Alfabetyczny katalog 
druków«, kodyfikację, która regulowała sprawy nigdy przedtem 
w Polsce nie uregulowane w skali krajowej, a nastręczające w  
codziennej pracy bibliotecznej wiele trudności. 
Nie tutaj miejsce na zagłębianie się w analizę »Przepisów ka- 
talogowania«, to wszakże — choćby dla ilustracji — zaznaczyć  
należy, że w sprawie zasadniczej,- a mianowicie w wyborze hasła  
katalogowego poszły one za wskazówkami instrukcji pruskiej,  
najbardziej sprawnej naówczas i konsekwentnej. Tak więc hasłem prac 
anonimowych, zbiorowych a także i czasopism miał być odtąd  
pierwszy rzeczownik użyty w tytule w mianowniku. Uregulowanie  
narodowościowych i gramatycznych form nazwisk występujących w  
haśle, zasady transliteracyjne, hasła prac o autorstwie kolektywnym. 
to — przykładowo — te ustalenia, które wprowadziły wreszcie  
jednolitość do katalogów bibliotecznych. One też zawsze stanowić będą 
'• Przepisy katalogowania w bibliotekach polskich. Warszawa 1934. 
Przedmowa, s. VII.
		

/pb1955z10015_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
13 
o powodzeniu w poszukiwaniach katalogowych czytelnika. Reszta  
opisu karty katalogowej, choć od niego w wielkim stopniu zależy  
sprawność informacji, nie ma już tego zasadniczego znaczenia, które się 
mieści w haśle, istotnym kluczu do zbiorów bibliotecznych. 
Przystosowanie istniejących katalogów do nowych reguł,  
szczególnie tych dotyczących wyboru i formy hasła, było zagadnieniem 
niejednokrotnie bardzo dla bibliotek kłopotliwym. Zdawał sobie z  
tego sprawę autor »Przepisów«, toteż zaraz po ich opublikowaniu  
podał krótkie wskazania praktyczne i wezwał bibliotekarzy do  
nadsyłania na jego ręce wykazów „wątpliwości i trudności, jakie im się 
nasuwają" 20. 
Sprawę kodyfikacji instrukcji katalogowej podjął Grycz jako 
bibliotekarz początkujący, kończył ją na stanowisku radcy  
ministerialnego, referenta do spraw bibliotek naukowych, reprezentującego 
wobec państwa interesy biblioteczne. Do obowiązków tych powołano 
go z dniem 1 stycznia 1930 r.21 
Pracę w Bibliotece Jagiellońskiej przerwał Grycz wcześniej 
nieco. Z początkiem 1928 r. awansował w hierarchii bibliotekarskiej 
do VII stopnia służbowego. Na ten zasłużony, lecz jakże trudny 
w owych czasach do osiągnięcia awans o jedną grupę służbową  
czekał zatem siedem i pół roku, miał już za sobą kilka publikacji,  
wyrósł na poważnego znawcę problematyki katalogowania, dał się  
poznać jako pełen inicjatywy i patrzący w przyszłość organizator  
aparatu bibliotecznego, a przy tym wszystkim — jako niezwykle  
koleżeński, obdarzony dużą dozą optymizmu i humoru towarzysz  
pracy. Zawiązane w Krakowie przyjaźnie z Aleksandrem Birkenmaje- 
rem, Janem Bystroniem, Kazimierzem Dobrowolskim, Kazimierzem 
Piekarskim, z Kazimierzem Witkiewiczem i Marianem  
Krzyżanowskim były przyjaźniami dozgonnymi, które wytrzymały wszelkie 
próby czasu. Okazji do współżycia dostarczały w Krakowie zarówno 
Towarzystwo Miłośników Książki jak i Koło Związku Bibliotekarzy 
Polskich. W obu tych organizacjach Grycz brał żywy udział. W TMK 
został wkrótce kierownikiem wydziału wydawnictw, zaś w czasie 
zebrań towarzyskich dał się poznać jako człowiek o dużej inwencji 
*° J. Grycz: Wobec nowej instrukcji alfabetycznego  
katalogowania. Przegląd Biblioteczny 8: 1934 s. 47—48. 
« Przegląd Biblioteczny 3: 1929 s. 563 podaje błędną datę 1.1.1929 r.
		

/pb1955z10016_0001.djvu

			14 
BOGDAN HORODYSKI 
i niefrasobliwym humorze. Bibliofilstwo Grycza nie miało cech  
snobistycznych. W pięknej postaci książki upatrywał wartości  
dydaktyczne, zachętę do zapoznania się z jej treścią. Zawsze jednak  
specjalną pieczą otaczał książkę dawną, troszcząc się o sprawy jej  
konserwacji. Na terenie Związku był członkiem czynnym, pełnym  
inicjatywy i organizacyjnych pomysłów, zaznaczającym swój twórczy 
indywidualizm na zebraniach, zjazdach, czy choćby tylko w  
koleżeńskich dyskusjach. On też był jednym ze współtwórców  
pierwszego ogólnopolskiego organu zawodowego bibliotekarzy Przeglądu 
Bibliotecznego. W pierwszym komitecie redakcyjnym naszego  
czasopisma pełnił obowiązki sekretarza, podczas gdy redaktorem był 
Edward Kuntze, zastępcą redaktora — Aleksander Birkenmajer. 
W tych też krakowskich latach Grycza na łamach Kuriera Li- 
teracko-Naukowego, dodatku do Ilustrowanego Kuriera  
Codziennego często pojawiały się żywo pisane jego artykuły popularyzatorskie, 
mające za cel propagandę książki, biblioteki i czytelnictwa. Do tych 
marginesowych zajęć Grycza zaliczyć także należy wykłady o  
księgarstwie, prowadzone przezeń w 1927 r. na kursie zawodowym dla 
drukarzy, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Drukarzy  
„Ognisko" 22. Nadszedł jednak r. 1928, a z nim rozstanie się Grycza z  
Krakowem, do którego już nigdy na stałe nie miał powrócić. 
W 1925 r., ustawą z dn. 30 lipca sejm zatwierdził akt nowej 
fundacji narodowej „Zakłady Kórnickie", utworzonej przez  
Jadwigę i Władysława Zamoyskich. Zbiory biblioteczne, zgromadzone na 
zamku w Kórniku przez Działyńskich, stawały się w ramach  
fundacji nową placówką naukową, wymagającą nowoczesnej organizacji 
i stałego fachowego kierownictwa. Pierwszym, tymczasowym  
kierownikiem biblioteki został dr Władysław Pociecha, bibliotekarz  
Biblioteki Jagiellońskiej, który funkcję tę pełnił od 1 września 1926 r 
do 1 marca 1928 r. Z dniem 1 października tegoż roku kierownictwo 
Biblioteki Kórnickiej Zarząd Fundacji powierzył Józefowi Gryczowi. 
Kontynuując prace porządkowe w samych zbiorach, rozpoczęte z  
dużym sukcesem przez Wł. Pociechę 23, Grycz zakrzątnął się także  
około spraw organizacyjnych, za cel stawiając sobie, by Biblioteka  
Kórnicka „mogła jak najrychlej i najlepiej być udostępniona"24. Nie 
ograniczył się zatem do opracowywania zbiorów, choć temu zagad- 
" Silva Rerum 3: 1927 s. 143. 
n J. Grycz: Biblioteka Kórnicka w latach 1926—1929. Przegląd 
Biblioteczny 4: 1930 s. 379—387. 
" Tamże, s. 383.
		

/pb1955z10017_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
15 
nieniu poświęcił najwięcej wysiłków. Przeprowadził remont  
pomieszczeń bibliotecznych w zamku, wyposażył je w umeblowanie, 
zorganizował księgozbiór podręczny biura i czytelni oraz stałą  
wystawę cenniejszych obiektów. Pomoc, istotną pomoc w tych  
rozlicznych sprawach znalazł Grycz w osobie dra Stanisława Bodniaka. 
z którym nawiązał stosunek szczerej, długoletniej przyjaźni.  
Działalność swoją w Kórniku zaznaczył jednak Grycz przede wszystkim' 
ożywieniem spraw wydawniczych, będących jednym z  
regulaminowych obowiązków Biblioteki Kórnickiej. Wyrazem realizacji tego 
obowiązku stał się druk katalogu poloników XVI w.25,  
przygotowawcze studia do kontynuacji monumentalnego wydawnictwa Acta To- 
miciana, broszurka Grycza popularyzująca zbiory kórnickieŁ*. 
a wreszcie fakt największej w tym zakresie doniosłości: założenie 
czasopisma Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej. Pierwszym zeszytem 
nowego pisma, wydanym w maju 1929 r. uczcił Grycz 100-lecie 
pierwszego wydawnictwa Biblioteki. Uroczystość tę powiązano z II 
Zjazdem Bibliotekarzy Polskich, który obradował w Poznaniu 
w dniach 29 maja —=• 2 czerwca 1929 r. Zamknięcie Zjazdu nastąpiło 
w Kórniku, na akademii jubileuszowej zorganizowanej przez Grycza. 
Pierwszy ten zeszyt Pamiętnika Biblioteki Kórnickie]  
zredagowany przez Grycza otwierała jego (poważna, na materiale  
archiwalnym wyłącznie oparta rozprawa nosząca tytuł »Bibliotekarze  
kórniccy«. Charakteryzując działalność bibliotekarską Kajetana Kieli- 
sińskiego, Wojciecha Kętrzyńskiego i Zygmunta Celichowskiego. 
przypomniał Grycz postulaty, jakie bibliotekarzom swoim stawiał 
Jan Działyński, a którym tak bardzo odpowiadała postawa samego 
założyciela Pamiętnika Biblioteki Kórnickiej. Oto jak pisał Jan  
Działyński w liście do Celichowskiego 2T. „...nie życzę sobie mieć ani  
sekretarza, ani bibliotekarza w rodzaju ślimaków zasklepionych...  
Apostołowanie pismem, słowem i uczynkiem, propaganda oświaty  
polskiej, myśli polskiej i uczucia obowiązków polskich, oraz udział we 
wszystkich objawach życia polskiego na drodze przekonań  
moralnych i szlachetnych, na drodze nauki i pracy oraz na drodze  
życiodajnych dowodów rozumnego organizowania się Polaków i przemy- 
25 Katalog Biblioteki Kórnickiej, T. 1. Polonika XVI w. opracował  
Kazimierz Piekarski. Kórnik 1929. 
*• J, G r y c z: Zamek Kórnicki i jego zbiory. Poznań 1929. Biblioteka 
Kórnicka. 
17 W liście z 1870 r Zob. Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej zesz. 1. 192? 
s. 4.
		

/pb1955z10018_0001.djvu

			16 
BOGDAN HORODYSKI 
słu polskiego, to są zalety serca i charakteru, które cenić będę  
wysoko w bibliotekarzu i sekretarzu". 
Te zalety serca i charakteru posiadał Józef Grycz w wysokim 
stopniu. One to niewątpliwie sprawiły, że w osiem ledwie lat od  
rozpoczęcia pracy bibliotecznej wybił się na naczelne stanowisko w tym 
zawodzie. W dniu 1 stycznia 1930 r. został powołany do władz  
centralnych do Warszawy. Otrzymał nominację na radcę Ministerstwa 
Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego; powierzono mu  
obowiązki referenta bibliotek naukowych. Zamknął się pierwszy etap 
działalności Józefa Gry cza, otwierał się etap nowy, bardziej  
odpowiedzialny i bez wątpienia trudniejszy. 
Wyrazem małego zainteresowania władz Polski  
kapitalistycznej sprawami bibliotek były przemiany, jakim kolejno podlegała  
organizacja władz bibliotecznych28. Dekret Rady Regencyjnej 
z 3 stycznia 1918 r* opiekę nad „bibliotekami publicznymi i  
czytelniami" oddawał ministrowi Wyznań Religijnych i Oświecenia  
Publicznego. Na tej też podstawie w ministerstwie owym powstały 
dwie komórki dla spraw bibliotecznych: referat bibliotek  
oświatowych w wydziale oświaty pozaszkolnej oraz wydział bibliotek  
państwowych w Departamencie IV Nauki i Szkół Wyższych. Wydział, 
któremu podlegały biblioteki uniwersyteckie, a także biblioteki  
naukowe uzyskujące zasiłek państwowy, został powołany do życia 15 
sierpnia 1919 r. Pierwszym jego naczelnikiem był dr Józef  
Korzeniowski, dawny i zasłużony pracownik Biblioteki Jagiellońskiej,  
referentem — Stefan Demby, który po śmierci Korzeniowskiego (zmarł 
28 II 1921 r.) objął kierownictwo Wydziału. Wkrótce potem, bo już 
1 kwietnia 1921 r. samodzielny wydział zlikwidowano. Obowiązki 
jego przejął Oddział Bibliotek Państwowych przy Wydziale Naulki 
w tymże Departamencie IV. Kierownictwo sprawował nadal Demby. 
którego zabiegi odniosły ten skutek, że 1 sierpnia 1925 r.  
restytuowano Wydział Bibliotek, z Dembym jako jego naczelnikiem.  
Restytucja ta była krótkotrwała. 14 września 1928 r. Wydział Bibliotek 
skasowano, teraz już ostatecznie. Demby zatrzymał ad personam  
tytuł naczelnika, ale rola jego spadła do funkcji kierownika referatu 
bibliotek państwowych przy Wydziale Nauki. 
*" Por. Stefan Rygiel: Organizacja naczelnych władz bibliotecznych. 
Przegląd Biblioteczny 1: 1927 s. 9.
		

/pb1955z10019_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
17 
To posunięcie było oczywistym dowodem bagatelizowania przez 
rząd spraw bibliotecznych wagi zasadniczej. Puszczono mimo uszu 
jgłosy bibliotekarzy domagających się już od 1919 r. utworzenia  
centralnego organu administracji bibliotecznej na szczeblu  
Departamentu, zignorowano memoriał Związku Bibliotekarzy Polskich przesłany 
ministrowi WR i OP po skasowaniu Wydziału29. 
Stanowisko Dembego stawało się tym trudniejsze, że 24 lutego 
1928 r., a więc na pół roku przed likwidacją Wydziału Bibliotek, 
rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej powołało do życia  
Bibliotekę Narodową w Warszawie, jako instytucję gromadzącą  
całokształt piśmiennictwa polskiego i dotyczącego spraw polskich 30.  
Było to niewątpliwe zwycięstwo wysuniętej jeszcze w 1918 r.  
koncepcji Dembego 81. Zwycięstwo osiągnięte wbrew sugestiom usiłującym 
ograniczyć kompetencje centralnego księgozbioru państwowego na 
rzecz Biblioteki Jagiellońskiej 32. Rozporządzenie z 24 II 1928  
wiązało z Biblioteką Narodową Instytut Bibliograficzny, mający za  
zadanie inicjowanie i prowadzenie wszelkich prac bibliograficznych 
Rozporządzenie to sankcjonowało działalność Dembego, który 
od chwili swego przejścia do Wydziału Bibliotek w 1918 r.  
rozpoczął gromadzenie zbiorów dla wymarzonej przez siebie instytucji, 
ale także działalność tę obciążało ustawowym teraz obowiązkiem 
przechowywania egzemplarza obowiązkowego i jego bieżącej  
rejestracji bibliograficznej. Zadania te od września 1928 r spadły na 
referat bibliotek naukowych, a były tym cięższe, że referat nie miał 
ani odpowiedniego lokalu, ani dostatecznie licznego personelu.  
Zbiory biblioteczne lokowane były w różnych, dorywczo  
wynajmowanych miejscach, lokal referatu mieścił się przy ul. Hożej nr 88. 
Tak się przedstawiały sprawy w owej centralnej komórce  
bibliotecznej, gdy w rok później, 1 stycznia 1930 r. Józef Grycz został 
mianowany radcą w VI stopniu służbowym i obdarzony funkcją kie- 
" Tekst memoriału z dn. 10.X.1928 zob.: Przegląd Biblioteczny 2: 1928 
s. 317. 
w Tekst rozporządzenia zob.: Przegląd Biblioteczny 2: 1928 s. 67. 
" Por. S. D e m b y: Biblioteka Narodowa w Warszawie. Wyd. 2. W-wa 
1930 s. 10, Tamże na ss. 27—31 bibliografia przedmiotu. 
" Szły one w tym kierunku, by Biblioteka Jagiellońska jako „biblio- 
theca patria" gromadziła piśmiennictwo od czasów najdawniejszych po r. 1918. 
Biblioteka Narodowa miała w oparciu o egzemplarz obowiązkowy zbierać  
piśmiennictwo od r. 1918 — jako daty odzyskania niepodległości. Por. M. Ł o- 
d y ń s k i: Centralna biblioteka państwowa a Bibliotheca Patria. Przegląd 
Biblioteczny 2: 1928 s. 1—15. 
}'ivc.i(L|il Hlhliol /iiv IM J
		

/pb1955z10020_0001.djvu

			18 
BOGDAN HORODYSKI 
równika referatu organizacyjno-fachowego. Pomieszczenie referatu 
bibliotek było zbyt szczupłe, by przyjąć tego nowego pracownika- 
z konieczności zatem Grycz rozpoczął swe urzędowanie w gmachu 
Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie czasowo złożone były 
tzw. rewindykaty, a więc zbiory Załuskiego i pochodzące z carskich 
popowstaniowych konfiskat, przekazane przez Związek Radziecki 
z dawnej Cesarskiej Biblioteki Publicznej i Biblioteki Sztabu Gł. 
w Petersburgu. W ten sposób Grycz nawiązał kontakt ze zbiorami 
Biblioteki Narodowej i z kolei stał się organizatorem nowej tej  
instytucji bibliotecznej. Latem 1930 r. Departament Nauki i Szkół  
Wyższych a z nim i referat bibliotek przeniósł się do świeżo  
wybudowanego gmachu Ministerstwa przy al. Szucha (dziś 1 Armii). Na  
Hożej, pod bezpośrednią opieką Grycza pozostała komórka  
organizacyjna Biblioteki Narodowej i redakcja Urzędowego Wykazu Drukóv:f 
zalążek Instytutu Bibliograficznego. W tymże 1930 r. Demby  
uzyskał kosztem ok. 2 000 000 złotych pomieszczenie dla Biblioteki  
Narodowej w budującym się gmachu bibliotecznym Wyższej Szkoły 
Handlowej przy ul. Rakowieckiej 6. Od 16 września 1930 r. zaczęło 
się zwożenie zbiorów Biblioteki do nowego lokalu. Przeprowadzką 
tą kierował Grycz przy pomocy Antoniego Stolarskiego. W ciągu 
miesiąca zwieziono z 12 różnych dotychczasowych pomieszczeń 
i ustawiono w magazynach bibliotecznych zbiory liczące 300 000  
tomów33. Sprawne wykonanie tego tak na pozór prostego,  
mechanicznego niemal zadania było wynikiem nie tylko indywidualnego  
zmysłu organizacyjnego Grycza, ale i poważnych studiów  
przygotowawczych. 
W dniu 31 listopada 1930 r. nastąpiło uroczyste otwarcie  
Biblioteki Narodowej. Nie miała ona jeszcze dyrektora; jego funkcje 
do r. 1934 pełnili wspólnie Demby i Grycz. Do pierwszego należały 
sprawy personalne i budżetowe, drugi kierował organizacją zbiorów 
i pracy tego wielkiego i złożonego warsztatu, co wymagało dobrej 
znajomości praw rządzących aparatem bibliotecznym. Prowadząc tę 
akcję nie mógł się Grycz zgodzić bez reszty na politykę gromadzenia 
zbiorów stosowaną przez Dembego. Uważał, i słusznie, że to co 
w tym względzie było wynikiem anormalnego stanu rzeczy sprzed 
1930 r., w nowych warunkach Biblioteki Narodowej musiało podlec 
rewizji i stanąć na nowych, właściwie unormowanych zasadach.  
Program swój sformułował Grycz w artykule »Biblioteka Narodowa na 
" Alodia Kawecka: Biblioteka Narodowa w Warszawie. W-wa 1984 
s. 7.
		

/pb1955z10021_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
19 
drugim etapie działalnością pisanym w sierpniu 1931 r. Si W części 
pierwszej artykułu, noszącej znamienny podtytuł „Teoria" —  
omawiał zadania Biblioteki zakreślone przez Dembego w projekcie jej 
statutu 35, przy czym wskazywał na konieczność ograniczenia na  
początek szerokich zamierzeń ambicjonalnych. Postulat ten dotyczył 
w pierwszym rzędzie polityki gromadzenia zbiorów, która powinna 
zabiegać „nie tyle o ich liczbę, ile o jakość, a przede wszystkim o  
jednolitość pod względem charakteru" 36. Żądał uregulowania, a raczej 
nowelizacji ustawy o egzemplarzu obowiązkowym, postulował  
nawiązanie współpracy z zagranicą dla otrzymywania poloniców  
obcych. Szczególniejszą wagę przykładał do zagadnienia  
obcojęzycznego księgozbioru naukowego. Ostrzegał przed centralizacją takiego 
aparatu w ramach Biblioteki Narodowej uważając, że „nakładanie 
na jedną instytucję zbyt wielkich i licznych obowiązków nie rokuje 
tak pewnych nadziei ich spełnienia, jak racjonalnie zestrojony  
koncern wszystkich bibliotek państwowych" 37. Chciał Grycz, by  
powstała z nich sieć ośrodków specjalistycznych. W sieci tej —  
„Biblioteka Narodowa natomiast, skoro ma być ośrodkiem wszelkich prac 
z zakresu bibliografii, księgoznawstwa i bibliotekoznawstwa,  
powinna specjalnie pieczołowicie gromadzić publikacje z tych zakresów" 3S. 
Omawiając z kolei zadania Instytutu Bibliograficznego w zakresie 
bieżącej rejestracji bibliograficznej Grycz zastanawiał się, czy  
forma tej rejestracji: Urzędowy Wykaz Druków odpowiada potrzebom 
bibliotek, „cay nie lepiej przejść — po ustaleniu jednolitych  
przepisów katalogowania — na tygodniowe wydawanie  
drukowanych kart katalogowych oraz czystej  
bibliografii półroczami i następnie pięcioleciami" 39. Odrębne a bardzo  
pilne przedsięwzięcie widział Grycz w opracowaniu katalogu  
centralnego bibliotek państwowych, który stałby się podstawą  
centralnego biura informacyjnego Biblioteki Narodowej. 
Druga część artykułu z podtytułem „Praktyka" przynosiła 
szczegóły dotyczące organizacji księgozbioru i stanu jego  
opracowania. 
34 Przegląd Biblioteczny 5: 1931 s. 109—136 i odb. 
35 Fragmenty tego projektu podał do wiadomości D e m b y o. c. 
22—23). 
M J. Grycz: Biblioteka Narodowa na drugim etapie. 1. c. s. 112 
** Tamże s. 116. 
38 Tamże s. 117. 
3B Tamże s. 119.
		

/pb1955z10022_0001.djvu

			20 
BOGDAN HORODYSKI 
Jeśli nieco dłużej zatrzymaliśmy się nad-omówieniem artykułu 
Gry cza, to z tego względu, że postulaty jego wybiegały daleko 
w przyszłość i stały się faktycznymi drogowskazami rozwoju prac 
Biblioteki Narodowej. Niektóre z nich pełnej swej realizacji  
doczekały się dopiero dzisiaj. — Gruntowne przemyślenie tych spraw  
wynikało nie tylko z dotychczasowych doświadczeń bibliotekarskich 
Grycza. Zresztą doświadczeń o tak różnorodnej problematyce nie 
mógł on zdobyć ani w Bibliotece Jagiellońskiej, ani tym bardziej 
w Kórniku. Były one wynikiem głębokiego zrozumienia zadań  
stojących przed centralnym księgozbiorem państwowym, jeśli miał on 
się stać nie tylko zbiornicą „produkcji umysłowej", ale organizmem 
żywym, o szerokim zasięgu oddziaływania. Stąd też wypływał ów 
postulat dotyczący stanowiska Biblioteki Narodowej w ramach sieci 
specjalistycznych bibliotek naukowych. W stosunku do pierwotnych, 
kameralnych niejako koncepcji Dembego, Grycz reprezentował  
stanowisko nowe, dążące do organizacji i normalizacji życia  
bibliotecznego w Polsce. Wypływało ono z jego poczucia wysokiej  
odpowiedzialności wobec społeczeństwa za sprawność całego aparatu  
bibliotecznego, na wszystkich jego odcinkach. Sumienne, systematycznie 
prowadzone studia obcojęzycznej literatury zawodowej gruntowały 
tę świadomość Grycza. Miała się ona stać wkrótce motorem  
wszelkich jego poczynań, gdy z dniem 1 lutego 1934 r. Demby otrzymał 
nominację na dyrektora Biblioteki Narodowej, Grycz zaś zastąpił go 
na stanowisku kierownika referatu bibliotek naukowych w  
ministerstwie. 
Problemy bibliotekarskie, które domagały się teraz  
rozstrzygnięć od Grycza jako głównego reprezentanta spraw bibliotecznych 
wobec władz państwowych, narastały od lat, wysuwane były w  
czasie dyskusji Zjazdowych i na łamach Przeglądu Bibliotecznego. Sam 
Grycz był niejednokrotnie ich rzecznikiem. Świat bibliotekarzy  
wiązał więc wiele nadziei z jego nowym stanowiskiem. Grycz ze swej 
strony unikając urzędowania biurkowego, oderwanego od potrzeb 
rzeczywistych, utrzymywał nadal bardzo ścisły kontakt z życiem  
bibliotek, brał udział niemal we wszystkich posiedzeniach Rady ZBP, 
zasięgał opinii bibliotekarzy we wszystkich swych poczynaniach  
mających za cel organizację spraw bibliotecznych. Niektóre projekty
		

/pb1955z10023_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
21 
opracował już wcześniej, przed 1934 r.40, toteż wprowadzenie ich 
w życie stanowi pierwsze pozytywne osiągnięcie Grycza jako  
nowego kierownika referatu bibliotek naukowych. 
Należy tutaj przede wszystkim ostateczne uregulowanie  
sprawy egzemplarza obowiązkowego. Ustawę „o bezpłatnym dostarczaniu 
druków dla celów bibliotecznych i urzędowej rejestracji" Sejm 
uchwalił już wprawdzie w 1932 r. 411, jednakże wskutek zabiegów  
prywatnych wydawców ogłoszenie rozporządzenia wykonawczego  
ministra WR i OP było stale odkładane. Ujrzało ono światło dzienne 
dopiero 9 lutego 1934 r. W ślad za nim pojawił się także obszerny 
okólnik ministra z dn. 9 maja tego roku, ustalający wytyczne dla 
drukarń i dla bibliotek gromadzących egzemplarz obowiązkowy *2. 
Był to dla bibliotekarstwa polskiego wielki krok naprzód. Ustalona 
została nie tylko lista bibliotek mających obowiązek gromadzenia 
i rejestracji bieżącej produkcji wydawniczej, ale także i przepisy 
opracowania bibliotecznego tej produkcji. Spełniony został jeden 
z ważniejszych postulatów sprawności informacyjnej i usługowej 
bibliotek, zwłaszcza jeśli zważyć właściwości gospodarcze instytucji 
wydawniczych i drukarstwa w ustroju kapitalistycznym, dla których 
egzemplarz obowiązkowy stanowił niepożądane obciążenie  
finansowe. 
Drugim sukcesem Grycza było wprowadzenie w życie z dniem 
13 IV 1934 r. nowych przepisów katalogowych43. „Dokonała się 
pierwsza polska bibliotekarska praca normalizacyjna" — pisał o tym 
fakcie Adam Łysakowski44. Dokonała się, podkreślmy, sprawa, o  
którą Grycz walczył od 1924 r. Instrukcja ta, dzieło Grycza, poza swą 
użytkową wartością miała charakter spoiwa wiążącego po raz  
pierwszy pracę wszystkich bibliotek naukowych w Polsce, nie tylko  
państwowych, dla których była w zasadzie przeznaczona. Przynosząc — 
jak to już wyżej mówiliśmy — rozwiązanie wielu wątpliwości nie- 
40 Por. Sprawozdanie z działalności Rady ZBP za r. 1933/34, złożone 
22IV1934 Przegląd Biblioteczny 8: 1934 (s. 124): „Radca Grycz referował na 
posiedzeniach Rady: projekt statutu bibliotek szkół akademickich, sprawę 
egzemplarza bibliotecznego i rozporządzenia wykonawczego w tym względzie, 
przepisy zastosowania w bibliotekach nowej instrukcja katalogowania  
alfabetycznego, wreszcie opłat pocztowych". 
41 18 III 1932. Zob. Przegląd Biblioteczny 6: 1932 s. 67—68. 
41 Tamże s. 32—40. 
4» Zob. Przegląd Biblioteczny 8: 1934 s. 41. Okólnik Ministra WRiOP 
44 A. Łysakowski: Rec. Przepisy 'katalogowania w  
bibliotekach polskich. Przegląd Biblioteczny 8: 1934 	
			

/pb1955z10024_0001.djvu

			22 
BOGDAN HORODYSKI 
odłącznych od codziennej pracy bibliotekarzy, stawała się dla nich 
pomocą nie tylko w kwestiach katalogowych. Zastępowała w  
pewnym sensie podręcznik bibliotekarstwa, którego brak żywo u nas 
odczuwano. 
Podobny charakter nosiły zresztą wszystkie niemal przepisy 
i zarządzenia ministerialne, które wychodziły spod pióra Grycza. 
Wprowadzał do nich definicje i sformułowania mające  
niejednokrotnie znaczenie bardziej szerokie niż wymagała tego doraźna, raczej 
formalna potrzeba. Rozbudowane w zarządzeniach i okólnikach 
wskazówki praktyczne, zawsze jasne, celowe i nie budzące  
wątpliwości, w sumie dawały bibliotekarzom solidną, choć tylko  
fragmentami dozowaną podbudowę ich wiedzy zawodowej. Do takich  
zarządzeń należy zaliczyć zarówno wspomniany już okólnik o  
egzemplarzu obowiązkowym, jak również zarządzenie „w sprawie  
postępowania z drukami zbędnymi" z dnia 8 III 1935 r. 45 i zarządzenie 
„o scalaniu czasopism szczątkowych" z dn. 20 VI1936 r.40. W  
każdym z nich znalazło się miejsce do obszernego omówienia  
przedmiotu. Uważać je można za pierwsze szkice do podręcznika, który Grycz 
napisał w ostatnim już dziesięcioleciu swego życia. 
Problem przygotowania zawodowego kadr bibliotekarskich  
budził w nim zawsze żywą troskę. Rozumiał, że metoda szkolenia  
bibliotekarzy nie może się opierać na dawnym systemie, ograniczonym 
do nabywania wiadomości wyłącznie poprzez praktykę. Sprawa ta 
zresztą była ogólnie odczuwana jako zło, prowadzące do dyletan- 
tyzmu lub co gorsza — do bardzo wąskiej rutyny. Były to jednak 
czasy, gdy najbardziej słuszne postulaty i nawet powzięte już  
uchwały sejmowe musiały długo czekać na swą realizację. Tak było też 
i z kształceniem bibliotekarzy. 
Uchwalona w dn. 13 VII 1920 r. Ustawa o szkołach  
akademickich przewidywała dla bibliotekarzy egzamin państwowy „ze  
studiów bibliotekarskich" 47, ale ani studiów, ani egzaminów nie  
wprowadzono w życie. Ośrodki biblioteczne inicjatywę szkolenia  
podejmowały sporadycznie i dla własnych celów. Była to jednak akcja 
partyzancka, nie zorganizowana, choć prowadzona zarówno przez  
biblioteki naukowe jak i — częściej może — przez biblioteki oświa*- 
towe. Sprawa dojrzała dopiero w 1930 r., a więc już za czasów  
Grycza, gdy w referacie bibliotek naukowych przygotowano tekst roz- 
*' Przegląd Biblioteczny 9: 1935 s. 173—178. 
« Przegląd Biblioteczny 10: 1936 s. 230—232. 
" Dz. Ustaw R. P. 1920 nr 72 poz. 494 art. 74.
		

/pb1955z10025_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
23 
porządzenia Rady Ministrów w przedmiocie egzaminów  
bibliotekarskich 48. Obowiązek składania egzaminów pociągał za sobą  
konieczność przygotowania do nich bibliotekarzy, którzy winni byli  
posiadać poza praktyką i wiadomości teoretyczne. W sprawie tej zabrał 
głos Edward Kuntze49 naświetlając zagadnienie od strony szkolenia 
bibliotekarzy naukowych jako tych, którzy jedynie mieli podlegać 
egzaminowi. Artykuł Kuntzego i ogłoszenie rozporządzenia o  
egzaminach stały się powodem niezwłocznego wystąpienia Grycza 5". 
Trudno było urzędnikowi administracji państwowej kusić się o  
wyraźne sprecyzowanie swego krytycznego stanowiska wobec  
zarządzenia. Zastrzeżenia budziła bowiem sprawa zasadnicza: ograniczenie 
obowiązku szkolenia tylko do grupy bibliotekarzy naukowych. 
Grycz, z konieczności ograniczając się w swym artykule do tego  
tylko tematu, nie omieszkał jednak podkreślić, że ,,sprawa kursów dla 
bibliotekarzy oświatowych jest równie aktualna" 51, oraz że „kursy 
powinny dać możność nabycia całokształtu wiedzy i  
umiejętności bibliotekarskich, nie produkować specjalistów, lecz  
jednolicie wyszkolonych pracowników" 52. Z tych wychodząc  
przesłanek opracował Grycz szczegółowy program kursu „średniego'", 
przeznaczonego dla kandydatów tzw. II kategorii. Że pisząc o nich 
myślał także o rzeszach bibliotekarzy oświatowych, to nie ulega  
wątpliwości. Program był przystosowany i do ich potrzeb.  
Szczególniejszą wymowę miał wszakże ten punkt programu, który sugerował  
wytyczne wykładu o udostępnianiu zbiorów. Były to mianowicie  
tematy: „stosunek bibliotekarza do czytelnika, informacja, porady,  
psychologia czytelnictwa"53. Takie ujęcie znacznie odbiegało od  
ówczesnych poglądów na tzw. „obiektywizm" bibliotekarza naukowego, 
sprowadzający go teoretycznie niemal do roli automatu wydającego 
książki. 
Sprawa państwowych kursów bibliotekarskich nie ruszyła  
jednak z miejsca, mimo że egzaminy państwowe wprowadzono wreszcie 
w życie. Szkolenie pozostawiono nadal inicjatywie dyrekcji poszcze- 
48 Rozporządzenie z dn. 11IV 1930 r. — Przegląd Biblioteczny 4: 1930 
s. 241—1250. 
- * 4B E. Kuntze: Kilka uwag o kursach dla bibliotekarzy bibliotek 
naulkowych. — Przegląd Biblioteczny 4: 1930 s. 6—36. 
50 J. Gry c"z: O 'kursy bibUotetoairskie. — Przegląd Biblioteczny 4: 
1830 s. 184—196. 
81 Tamże s. 184. 
SE Tamże s. 187. 
58 Tamże s. 192.
		

/pb1955z10026_0001.djvu

			24 
BOGDAN HORODYSKI 
gólnych bibliotek. Najbardziej zorganizowane formy przybrało ono 
w Warszawie, gdzie Faustyn Czerwijowski od r. 1929 uruchamiał 
w Bibliotece Publicznej kursy, które z czasem przekształciły się 
w stałą instytucję Jednorocznej Koedukacyjnej Szkoły  
Bibliotekarskiej 54. Grycz wygłosił tam 19 IV 1931 r. wykład na temat  
„Przegląd obcojęzyczny źródeł bibliograficznych" 55. 
Pierwszy państwowy egzamin bibliotekarski odbył się w dniach 
28—31 marca 1931 r. Swój udział w komisji egzaminacyjnej Grycz 
potraktował jako okazję do roztoczenia opieki nad kandydatami do 
egzaminów. Wyrazem tego stała się ogłoszona w Przeglądzie  
Bibliotecznym notatka »Po pierwszym państwowym egzaminie bibliote- 
karskim« 56, gdzie scharakteryzował pytania egzaminacyjne z  
różnych dziedzin, gdzie jednak prócz tego wskazywał kierownictwom 
bibliotek, jak należy interpretować przepisy administracyjne i  
finansowe, by nie pozbawiać pracowników kontraktowych, dietariuszy 
i ■wolontariuszy bibliotecznych prawa zdawania egzaminu. Zapewne, 
takie ustosunkowanie się do sprawy wynikało z troski o przyszłość 
bibliotekarstwa naukowego, ale w niemniejszej mierze z wysoce  
humanistycznej postawy życiowej Grycza. Chciał on uchronić młodzież 
biblioteczną od bolesnych zawodów, jakie się dla niej kryły w dość 
rygorystycznych przepisach zarządzenia o egzaminach. 
Systematyczne, zorganizowane szkolenie bibliotekarzy nie  
było jedyną sprawą, której Grycz nie zdołał zrealizować w Polsce 
przed wrześniowej. Nie załatwiało jej przecie powołanie trzech  
docentów bibliotekoznawstwa w latach 1937 i 1938 57. Niepowodzeniem 
54 Przypomnieć należy o istniejącej od r. 1925 specjalizacji  
bibliotekarskiej na Wydziale Pedagogicznym Wolnej Wszechnicy Polskiej w  
Warszawie. Wszechnica była jednak uczelnią prywatną, a kształciła bibliotekarzy 
oświatowych. 
55 Biuletyn Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy 3: 1931/32 nr I 
6. 16—19. 
86 Przegląd Biblioteczny 5: 1931 s. 232—236. 
57 3 VII 1937 uprawniono docenta U. J. Al. Birkenmajera do  
rozszerzenia jego wykładów na zakres bibliotekoznawstwa. — Przegląd Biblioteczny 11. 
1937 s. 211. W tym samym roku docentem tegoż przedmiotu w Uniw. Warsz. 
mianowano Kazimierza Piekarskiego, który jednak wykładów nie rozpoczął 
(Tamże s. 212). W r. 1938 Uniw. Jana Kazimierza zlecił wykłady Eustachemu 
Gaberlemu (Przegląd Biblioteczny 12: 1938 s. 56).
		

/pb1955z10027_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
25 
skończyły się także długoletnie zabiegi o ustawę biblioteczną, o  
statut dla bibliotek uniwersyteckich, a wreszcie o pragmatykę służby 
bibliotecznej. Sprawy te były szczególnie palące. Wysuwano je też 
przy każdej niemal okazji publicznych wystąpień bibliotekarzy, 
z biegiem zaś czasu przygotowano wykończone w szczegółach  
projekty. Władze państwowe albo nie rozumiały ich wagi, albo — jak 
w wypadku ustawy bibliotecznej — były do nich nastawione z  
gruntu negatywnie. Sprawa ustawy bibliotecznej była tu właściwie  
najbardziej kapitalnym zagadnieniem, ale też zagadnieniem o dużyrn 
ładunku politycznym. Walka o ustawę, choć w wyniku przegrana, 
stanowi chlubną kartę w dziejach naszego bibliotekarstwa, świadczy 
o jego postępowości. Nie miejsce tutaj, by przypominać przebieg tej 
walki, zaznaczyć przecież należy, jak potrzebę ustawy oceniał, jakie 
społeczne znaczenie przypisywał jej Józef Grycz. 
Był taki moment w końcu 1933 r., że sprawą ustawy  
zainteresowali się literaci i księgarze, a to z okazji imprezy noszącej nazwę 
Tygodnia Książki Polskiej. Dzięki interwencji bibliotekarzy  
postulat realizacji ustawy znalazł się wśród haseł Tygodnia, mającego na 
celu propagandę czytelnictwa. Po zakończeniu Tygodnia archiwum 
jego komitetu przekazane zostało Polskiej Akademii Literatury,  
która też z kolei zajęła się uzgodnieniem z zainteresowanymi  
ministerstwami projektu ustawy. Projekt — według oświadczenia ministra 
oświaty — miał wejść pod obrady sejmu w kadencji 1934/35 r.58. 
Wydawało się, że już wkrótce powstanie w Polsce sieć bibliotek 
oświatowych utrzymywanych przez samorządy terytorialne, co było 
przewodnią myślą projektu. Wtedy też — we wrześniu 1934 r. — na 
łamach tygodnika literacko-społecznego Pion pojawiły się obok  
siebie dwie wypowiedzi czołowych bibliotekarzy: Jana Muszkowskiego 
i Grycza 59. Muszkowski próbował znaleźć uzasadnienie dla  
oficjalnej tezy, że „nowoczesne państwo demokratyczne ...nie jest w  
możności objęcia całokształtu oświaty pozaszkolnej", twierdził ponadto, 
że projekt polskiej ustawy bibliotecznej, wzorowanej na  
doświadczeniach angielskich i amerykańskich, przeszedł przez tyle „filtrów  
resortowych", że został całkowicie pozbawiony „domieszek  
niebezpiecznych dla kogokolwiek". 
S8 Por. Sprawozdania Rady ZBP za r. 1934. — Przegląd Biblioteczny 9: 
1935 (s. 117—118). 
M Pion 1934 mr 37 z dn. 15 września s. 5—6: Ku ustawie bibliotecznej. 
Jan Muszkowski: Na drodze; Józef Grycz: W oczekiwaniu.
		

/pb1955z10028_0001.djvu

			26 
BOGDAN HORODYSKI 
Wypowiedź Grycza miała zgoła inny charakter. Szło mu nie 
o formy, lecz o samą sprawę. Szło o to, że ustawy bibliotecznej  
„oczekują uświadomione (a należy się ona i nieuświadomionym) szerokie 
warstwy ludności, dla których biblioteka powszechna ma być  
rozbudową szkoły, chroniącą je od analfabetyzmu powrotnego". To 
główne zadanie ustawy powinno być oddane w ręce bibliotekarzy 
i oświatowców, „którzy znają potrzeby i zamiłowania swych  
odbiorców, którzy w całej sprawie nie mają żadnych osobistych korzyści, 
którzy... są pozaszkolnymi nauczycielami i bezstronnymi  
przewodnikami i przodownikami w dziedzinie oświaty i świadomości  
społecznej; oni to ponad wszystkimi powinni mieć zawarowany wpływ  
również na dobór książek, z jakimi mają iść pomiędzy lud". Polskiej 
Akademii Literatury przyznawał Grycz w dziele realizacji ustawy 
jedynie rolę popierającego autorytetu, uważał bowiem, że  
instytucja tak wysoko postawiona i tak daleka od potrzeb szarego  
czytelnika nie może i nie powinna mieć wpływu na kształtowanie się  
księgozbiorów oświatowych, gdzie „nie o samą »literaturę« idzie, lecz 
o »piśmiennictwo« w ogóle, a więc i o naukowe czy naukowo  
popularyzatorskie". „Ostateczną instancją krytyczną — pisał dalej — 
i tak zawsze był i pozostanie czytelnik". 
Te sformułowania, w tak oględnej podane postaci, wskazują 
na postępowość tez Grycza. Kryją się bowiem za nimi myśli, które 
nurtowały tego pełnego inicjatywy człowieka, a których w ustroju 
kapitalistycznym nie można było wypowiadać bezkarnie, nie  
narażając się na potępiającą opinię. W artykule swym mianowicie Grycz 
reprezentował pogląd, że „'to oczekiwaniu" na ustawę należy z góry 
przeciwstawić się wszelkim merkantylnym zakusom tak autorów 
jak i wydawców, wietrzących już znaczne dla siebie korzyści  
finansowe. Toteż jedną z ważniejszych konsekwencji ustawy widział 
Gryczvw planowej akcji wydawniczej i w racjonalnie  
zorganizowanej dystrybucji książek. Za najwłaściwsze jej rozwiązanie uważał  
powołanie centralnej, państwowej instytucji rozdzielczej. Był  
przekonany, że taki udział państwa w sprawach wydawniczych zapewni 
książce taniość i wpłynie dodatnio na jej treść i formę. W tych  
koncepcjach dużą rolę odegrały niewątpliwie wzory radzieckie. 
Mówiąc o postępowych tendencjach Grycza trudno przemilczeć 
sprawę organizacji bibliotek uniwersyteckich, której poświęcił  
wiele uwagi i trudu, lecz nie zdołał doprowadzić do realizacji.
		

/pb1955z10029_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
27 
Kiedy w 1929 r. odbywał się drugi Zjazd Bibliotekarzy  
Polskich, wygłoszono na nim z inicjatywy Józefa Gry cza dwa referaty, 
które według intencji projektodawcy miały być „rzutem oka w  
przeszłość i w przyszłość naszego bibliotekarstwa" 60. Były to mianowicie 
referat przedstawiony przez Aleksandra Birkenmajera: Bilans 10-let- 
niej pracy na polu bibliotekarstwa i bibliografii w Polsce, oraz  
referat Adama Łysakowskiego: Normy organizacyjne bibliotek  
naukowych, a w szczególności uniwersyteckich. 
Gdy z kolei Grycz zabrał głos jako koreferent sprawy norm, 
mógł stwierdzić, że „Obraz dotychczasowych usiłowań wykazuje 
brak jednolitości i skoordynowania dążeń organizacyjnych. Każda 
z bibliotek uniwersyteckich rozwijała się na własną rękę, a jedynie 
zacieranie śladów urządzeń i polityki bibliotecznej byłych zaborców 
stanowi wspólną cechę ich zamierzeń" 61. 
Jedną z tez wystąpienia Łysakowskiego była konieczność  
organizacyjnego zespolenia bibliotek uniwersyteckich, tzw. głównych — 
z bibliotekami poszczególnych zakładów i instytutów danej uczelni. 
Myśl ta nie była nowa, nurtowała świat bibliotekarski co najmniej 
od 1919 r., po raz pierwszy jednak Łysakowski ujął ją w  
systematyczną całość, uwzględniającą różnorodne jej aspekty. Od tej też 
chwili Grycz wziął na swój warsztat zagadnienie statutu bibliotek 
uniwersyteckich, a sprawę organizacji bibliotek naukowych  
znacznie rozszerzył, pragnąc objąć nią także i biblioteki niepaństwowe: 
kościelne, fundacyjne, towarzystw naukowych, a nawet i prywatne. 
Głos w tych sprawach zabierał kilkakrotnie 62, coraz bardziej  
precyzując swoje postulaty. Nie będziemy tu wchodzić w szczegóły  
rozważań Grycza, nie od rzeczy jednak będzie przytoczyć kilka z jego 
zasadniczych założeń. W projektach swych Grycz wybiegał daleko 
w przyszłość, marzył o stworzeniu sieci bibliotek naukowych,  
obejmującej zarówno księgozbiory uniwersalne jak i specjalistyczne.  
„Należy dążyć do tego — mówił — aby każda książka »pracowała«, tj. 
znajdowała się w tej bibliotece, w której jest najbardziej po- 
80 J. Grycz: Normy organizacyjne bibliotek naukowych, a w  
szczególności uniwersyteckich (koreferat). Przegląd Biblioteczny 3: 1929 s. 305. 
81 Tamże. 
62 Rewizja bibliotek uniwersyteckich. Pion 1933 nr 9; O reorganizację 
bibliotek szkół akademickich. Przegląd Biblioteczny 7: 1933 s. 153—162; Rola 
państwa w stosunku do bibliotek naukowych. Przegląd Biblioteczny 8: 1934 
s. 82—97; Zasady organizacji bibliotek naukowych w Polsce. W: IV Zjazd 
bibliotekarzy polskich w Warszawie. Cz. I. Referaty. Warszawa 1936 s. 27—41.
		

/pb1955z10030_0001.djvu

			28 
BOGDAN HORODYSKI 
trzebna"6S. „Nie na posiadaniu i przechowywaniu, lecz na  
udostępnianiu czytelnikom zasobów bibliotecznych polega 
w ogóle sens istnienia księgozbiorów" 64. „Wszystkie księgozbiory 
poszczególnej szkoły akademickiej tworzą organizacyjnie jeden 
warsztat pracy, jeden środek działalności naukowej i  
pedagogicznej" 6S. 
Specyficzne warunki Polski przedwrześniowej sprawiały, że 
brak publicznych bibliotek naukowych dawał się odczuć szczególnie 
w ośrodkach prowincjonalnych. Grycz sądził, że można temu  
zaradzić w dość prosty sposób, wzbogacając i udostępniając  
społeczeństwu nauczycielskie księgozbiory szkół średnich. Uważał, że w sieci 
bibliotek naukowych byłyby to punkty najgęściej i najszerzej  
rozsiane, umożliwiające pracę naukową ludziom oddalonym od centrów 
kulturalnych. Osobnym zadaniem tych bibliotek byłoby krzewienie 
badań regionalnych 66. 
Ze sprawą organizacji sieci wiązała się najściślej sprawa kadr 
bibliotekarskich, uznania ich pracy za doniosłą służbę społeczną, 
wymagającą specjalnych kwalifikacji. Sprzeciwiał się więc Grycz 
popieraniu przez władze uniwersyteckie dyletantyzmu,- wyrażającego 
się w obsadzaniu kierowniczych stanowisk bibliotecznych przez  
profesorów nie przygotowanych do tego zawodu. Domagał się walki 
z niewykorzenionym mniemaniem, „że bibliotekarzem może być  
każdy tzw. »inteligentny« człowiek67. Dochodziła tu zatem do głosu 
na nowo kwestia programowego kształcenia bibliotekarzy, ale nie 
tylko ona. Przy każdej niemal okazji Grycz przypominał i silnie  
argumentował podniesioną jeszcze w 1919 r. przez Józefa  
Korzeniowskiego, pierwszego kierownika Wydziału Bibliotek, sprawę  
zasadniczej wagi: konieczność utworzenia centralnych władz bibliotecznych 
na szczeblu departamentu. 
Niestety, żaden z tych postulatów nie znalazł przed wrześniem 
1939 r. urzeczywistnienia. Znamienne jednak, że stanowią one jak- 
gdyby wytyczne programu polityki bibliotecznej, realizowanego dziś 
dopiero, w zmienionych warunkach ustrojowych. 
Organizatora polskiego życia bibliotecznego interesowały żywo 
aktualne zagadnienia organizacji bibliotekarstwa za granicą. Stale 
83 IV Zjazd s. 41. 
M Tamże e. 38. 
os Przegląd Biblioteczny 7: 1933 s. 159. 
U IV Zjazd s. 29. 
•7 Przegląd Biblioteczny 7: 1933 s. 157.
		

/pb1955z10031_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
29 
pogłębiał swą wiedzę zawodową, teoretyczną i praktyczną będąc  
pilnym czytelnikiem literatury obcojęzycznej. Z dzieł co ciekawszych 
zdawał nieraz sprawę na łamach Przeglądu Bibliotecznego.  
Sprawozdania te były z zasady albo ilustracją wyższych niż w Polsce 
form organizacyjnych, albo też zapowiedzią nowych ulepszeń  
metodycznych czy technicznych w pracy bibliotecznej. Ale ten  
pośredni, książkowy kontakt nie mógł wystarczyć Gryczowi,  
ciekawemu wszystkiego, co dotyczyło spraw bibliotecznych. Odbył więc 
kilka podróży zagranicznych. Pierwsza z nich, najbardziej  
programowa, miała miejsce w 1935 r. W ciągu 10 tygodni zwiedził  
wówczas większe biblioteki Czechosłowacji, Niemiec, Francji, Szwajcarii, 
Włoch i Austrii. Wyniesione stamtąd spostrzeżenia w niejednym 
"wypadku stały się zaczynem nowych posunięć organizacyjnych. 
Drugą podróż odbył Grycz w sierpniu 1937 r. Był wówczas w  
Paryżu na posiedzeniu Międzynarodowej Komisji Normalizacyjnej w  
zakresie bibliotekoznawstwa, książki i czasopiśmiennictwa.  
Reprezentował tam Związek Bibliotekarzy Polskich, który powierzył mu  
zorganizowanie Polskiej Komisji Normalizacyjnej 68. Przy okazji wziął 
udział w posiedzeniu Międzynarodowego Komitetu Bibliotek, gdzie 
złożył sprawozdania z działalności bibliotek polskich w ciągu 1936 r.69 
W tymże samym czasie odbywał się w Paryżu światowy kongres 
dokumentacji powszechnej. Dokumentacja była zagadnieniem  
zupełnie wówczas nowym, a w Polsce nieznanym. Zasady jej  
zasygnalizowało krótkie, ale treściwe sprawozdanie Grycza z obrad  
kongresu 70, a następnie artykuł dotyczący już zorganizowania w Polsce 
centralnej komórki dokumentacji bibliotekarstwa71. Sprawę tę  
łączył Grycz z rozbudową informacji bibliograficznej i wytyczał  
Bibliotece Narodowej nowe zadania w tej dziedzinie. 
Wybiegał tu znowu w przyszłość. Biblioteka Narodowa dziś 
dopiero poprzez swe Instytuty i Zakłady zaczyna pełnić rolę ośrodka 
dokumentacyjnego, którego zadaniem jest szeroko pojęta  
koordynacja i racjonalizacja prac bibliotecznych, informacji  
bibliograficznej, oraz gromadzenie materiałów z tego zakresu. 
68 Sprawozdanie Grycza zofo. Przegląd Biblioteczny 11: 1937 s. 330—333. 
•» Tamże s. 328—330. Sprawozdanie, o którym tu mowa zostało  
dostarczone uczestnikom posiedzenia w formie publikacji drukowanej: J. Grycz: 
Les bibliotheques polonaises. Warszawa 1937. 
70 Tamże, s. 333—336. 
71 J. Grycz: O centrum dokumentacti bibliotekarstwa. Przegląd 
Biblioteczny 12: 1938 s. 1—4.
		

/pb1955z10032_0001.djvu

			30 
BOGDAN HORODYSKI 
Ostatnia podróż Grycza podjęta w lipcu 1938 r. do Brukseli 
wiązała się z drugim posiedzeniem Międzynarodowego Komitetu  
Bibliotek 7Z. Przywiózł z niej Grycz m. in. entuzjazm dla nowego 
technicznego wynalazku, jakim był mikrofilm, rokujący tak wielkie 
usprawnienia w pracy bibliotek. Obszerny artykuł na ten temat7a 
był w naszej literaturze zawodowej pierwszą i na długie lata jedyną 
pracą dotyczącą tego zagadnienia. Nadchodził już bowiem  
katastrofalny rok 1939. 
* 
Akcję przygotowawczą do zabezpieczenia bibliotek na wypadek 
wojny Grycz podjął już w końcu 1938 r. Pierwszy tydzień nalotów 
wystarczył, by unicestwić wszelkie jego zabiegi. 
W czasie oblężenia Warszawy Grycz trwał dnie i noce na swym 
posterunku w gmachu Ministerstwa WRiOP, nawet i po ucieczce 
rządu. Usiłował stamtąd kierować akcją zabezpieczającą księgozbiory 
warszawskie, tam też zastali go hitlerowcy, gdy dnia 26 września 
1939 r. Warszawa kapitulowała. Usunięty przez okupanta ze swej 
dotychczasowej funkcji, stanął do pracy w Bibliotece Narodowej. 
I Biblioteka jednak została z kolei zamknięta. Grycz — germanista 
z wykształcenia — znalazł wówczas zatrudnienie jako tłumacz w  
Zarządzie Miejskim m. Warszawy. Ciężka to była służba. Niekiedy 
trzeba było przez szereg mroźnych dni asystować oficerom  
niemieckim dokonującym przeglądu koni spędzonych na targowisko z  
okolic podwarszawskich. Władcy hitlerowscy uginali się pod ciężarem 
kożuchów i chronili się co pewien czas w kancelarii targowiska. 
Gryczowi wstęp tam był wzbroniony; bez ciepłej strawy i odzieży 
trwał na mrozie od wczesnego rana do zmierzchu. A przecież ta 
funkcja urzędowa była tylko oficjalnym parawanem dla właściwej 
jego pracy. Był bowiem wykładowcą w zakonspirowanym  
Gimnazjum Zgromadzenia Kupców Warszawskich, prowadzonym przez 
Stefana Żółkiewskiego i Włodzimierza Michajłowa. Równocześnie 
kontynuował tajną rejestrację strat bibliotek polskich. Stan ten 
trwał aż do dnia 29 lipca 1940 r., kiedy na rozkaz okupanta a za 
zgodą polskiego podziemia objął kierownictwo Biblioteki Narodowej. 
Były to najbardziej wyczerpujące chwile jego życia. Z jednej 
strony był ściśle kontrolowany przez hitlerowskie władze biblio- 
72 Sprawozdanie: Przegląd Biblioteczny 12: 1938 6. 322—324. 
73 J. G r y c z: Zagadnienie fotografii w bibliotekarstwie Przegląd 
Biblioteczny 12: 1938 s. 145—170.
		

/pb1955z10033_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
31 
teczne i szpiegowany przez ich zauszników, z drugiej — nie  
szczędzono mu posądzeń o kolaboracjonizm. W istocie prowadził  
codzienną, uporczywą walką o zachowanie przez Bibliotekę Narodową 
jej stanu posiadania, jej uprawnień w zakresie pomnażania zbiorów. 
To były pobudki, które skłoniły go do przyjęcia propozycji  
niemieckich. Obawiał się, że odrzucenie ich może mieć fatalne dla 
Biblioteki następstwa. Pierwotne koncepcje hitlerowskie,  
reprezentowane przez okupacyjnego generalnego dyrektora bibliotek dra 
Abba, szły w kierunku uczynienia z Biblioteki Narodowej  
księgozbioru martwego, archiwalnego. Księgozbiorem rozwijającym się 
miała być Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, oczywiście  
dostępna tylko dla Niemców. Obie instytucje wchodziły w skład t.zw. 
Staatsbibliothek Warschau jako jej odrębne oddziały. Prawdziwym 
ciosem dla nich stało się dopiero zarządzenie z grudnia 1940 r. 
wcielające do Staatsbibliothek także zbiory Biblioteki Krasińskich, 
a w związku z tym nakazujące podział i przemieszanie zbiorów 
wszystkich trzech bibliotek według schematu: Oddział I (Biblioteka 
Uniwersytecka) — ogólna biblioteka naukowa, Oddział II  
(Biblioteka Narodowa) — księgozbiór polonistyczny, Oddział III  
(Biblioteka Krasińskich) — zbiory specjalne. Zrozumiałe, że zarządzenie 
to wywołało sprzeciw całego polskiego personelu bibliotecznego, 
a Gryczowi przypadła trudna rola opóźniania — o ile tylko można 
było — przemieszczenia zbiorów według nowych wytycznych.  
Szczególnie zdecydowanie protestował przeciw zgromadzeniu wszystkich 
rękopisów w gmachu Biblioteki Krasińskich, i jakby w  
przewidywaniu ich zagłady wskazywał na niebezpieczeństwo takiej  
centralizacji. Niestety, wszystkie argumenty odniosły ten tylko skutek, że 
dr Witte, niemiecki kierownik Staatsbibliothek nadał przeprowadzce 
niesłychanie szybkie tempo, a każde opóźnienie transportu groziło 
oskarżeniem o sabotaż. 
W tej sytuacji pozostawało jedno: tak skrupulatnie prowadzić 
ewidencję wzajemnie przekazywanych zbiorów, by pozwoliła ona 
na szybkie zlikwidowanie po wojnie całej tej dezorganizacji. W tyra 
też kierunku szły wewnętrzne zarządzenia Grycza. Udało mu się 
także, obchodząc różne przeszkody, zapewnić Bibliotece Narodowej 
możność czynienia zakupów. Wykorzystał ten moment, by znacznie 
powiększyć zasób rękopisów. Biblioteka nabyła wówczas bogate 
zbiory Zenona Przesmyckiego, z których — idąc za sugestią  
właściciela — miano utworzyć Miriameum, a wśród innych zakupów 
znalazły się autografy Sienkiewicza i Berenta. W wielu wypadkach
		

/pb1955z10034_0001.djvu

			32 
BOGDAN HORODYSKI 
akcja ta miała dodatkowo charakter pomocy finansowej dla  
pozbawionych środków do życia literatów i naukowców polskich. 
Odrębnym posunięciem Grycza, niezmiernie ważnym z punktu 
widzenia przyszłości nauki polskiej, było uzyskanie przez Bibliotekę 
Narodową prawa zabezpieczenia opuszczonych księgozbiorów władz 
i instytucji państwowych, a także tych księgozbiorów prywatnych, 
których właściciele bądź znaleźli się w obozach śmierci, bądź  
wskutek ukrywania się czy przesiedleń nie mieli gdzie umieścić swych 
książek. Dzięki inicjatywie Grycza ocalały w ten sposób biblioteki 
wielu ministerstw, Polskiej Akademii Literatury, Korbutianum, 
zakładów uniwersyteckich, Związku Zawodowego Kolejarzy,  
biblioteki gimnazjów warszawskich, wiele księgozbiorów prywatnych, m. 
in. biblioteka Marcelego Handelsmana, Zygmunta Muszela, Zenona 
Przesmyckiego, a także szereg przeznaczonych na przemiał  
księgozbiorów czytelń żydowskich. W lokalu Biblioteki Narodowej  
znalazły także ochronę nakłady likwidowanych systematycznie firm 
wydawniczych, a między innymi wydawnictwa Towarzystwa  
Naukowego Warszawskiego, Domu Książki, Roju. 
To była publiczna działalność Grycza. Godziny ciszy domowej 
poświęcał projektowaniu powojennej organizacji służby  
bibliotecznej w Polsce. 
W owym to czasie został opracowany przez Grycza projekt, 
który stał się podstawą obowiązującego dziś dekretu o bibliotekach 
i opiece nad zbiorami bibliotecznymi. W czasie okupacji również 
przystąpił Grycz do pracy nad podręcznikiem dla bibliotekarzy,  
którego brak z dawna go niepokoił. Pracę tę planował szeroko, jako 
encyklopedyczny przegląd spraw bibliotekoznawstwa i bibliografii, 
kompendium, które umożliwić miało szybkie odrodzenie się  
bibliotek po zakończeniu wojny. 
Okres powstania warszawskiego Grycz spędził w gmachu 
Biblioteki Narodowej przy ul. Rakowieckiej, obecnością swoją i  
zdecydowaną postawą ratując zgromadzoną tam część zbiorów od  
nieuchronnego spalenia, któremu uległy archiwalia złożone we  
frontowym gmachu Wyższej Szkoły Handlowej. Zmuszony opuścić  
Warszawę dnia 25 października 1944 r. zatrzymał się w Pruszkowie, 
skąd wkrótce — w listopadzie i grudniu tegoż roku — zaczął  
kierować ewakuacją ze spalonej Warszawy ocalonych zbiorów  
bibliotecznych. Osobny to rozdział jego życia, opromieniony niezwykłym 
hartem ducha tego fizycznie słabego człowieka. Dość wspomnieć, 
że nie wahał się on przed wszelkimi niewygodami związanymi z pracą
		

/pb1955z10035_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
33 
ekipy ewakuacyjnej. Wspólnie z nią odbywał codzienne podróże  
odkrytym samochodem wojskowym, dzień cały spędzał w zimnych, 
pozbawionych okien magazynach bibliotecznych, podnosił na duchu 
zniechęconych, a przy tym wszystkim był wobec władz wojskowych 
osobiście odpowiedzialnym za każde ewentualne nadużycie. 
Szesnastego stycznia 1945 r., bezpośrednio po wyzwoleniu  
Warszawy, objął opiekę nad znajdującym się w Pruszkowie magazynem 
książek wywiezionych. Do Warszawy powrócił 2 lutego, zamieszkał 
w lokalu Biblioteki Narodowej i znosząc z niezwykłą pogodą trudne 
warunki prymitywu warszawskiego tego okresu — podjął wraz z dyr. 
Łodyńskim prace porządkowe i zabezpieczające w magazynach  
bibliotecznych. 
Z dniem 1 kwietnia 1945 r. został mianowany wizytatorem 
w Wydziale Bibliotek Ministerstwa Oświaty. Polska Ludowa  
przystępowała do gojenia ran zadanych bibliotekarstwu polskiemu przez 
wojnę, do montowania na nowych zasadach swego aparatu-  
"bibliotecznego. 
Stawał Grycz do tej pracy dobrze przygotowany. Niejeden  
problem przemyślał w dniach okupacji, niejeden szkic organizacyjny 
miał gotowy w swej tece. Doczekał się oto wreszcie chwili, gdy można 
było liczyć na poparcie ze strony władz państwowych dla każdej  
akcji bibliotecznej, gdy można było; akcje te planować z pełnym  
oddechem. Jakże wymowne były to fakty, że sprawami ochrony  
księgozbiorów zajął się Resort Oświaty PKWN w Lublinie jeszcze, na 
początku listopada 1944 r., że w miesiąc później Prezes Rady  
Ministrów polecił przygotować projekt ustawy bibliotecznej, że w  
styczniu 1945 r. powołano do życia Wydział Bibliotek. Wszystko to działo 
się przecież jeszcze w tym czasie, gdy w opustoszałej Warszawie  
grasowali hitlerowscy podpalacze, gdy ziemie polskie oczekiwały dnia 
całkowitego wyzwolenia. 
Wydział Bibliotek zdecydował się odłożyć prace nad projektem 
ustawy aż do chwili przeniesienia się. władz państwowych do  
Warszawy. Argumentowano to koniecznością „nawiązania łączności z oso-" 
bami, które interesowały się ustawą od wielu lat" 74. Jedną z tych 
osób był bez wątpienia Józef Grycz. W dwa zaledwie tygodnie od 
rozpoczęcia swej pracy iw Wydziale Bibliotek, w polbwie kwietnia 
1945 r. Grycz miał już projekt ustawy bibliotecznej przygotowany. 
Dyskusja, której projekt ten poddano jeszcze w tym samymi mie- 
74 J. Janiczek: Sprawy biblioteczne w ramach działalności  
ministerstwa oświaty. Bibliotekarz 13: 1946 nr 1—2 s. 7. 
Przegląd Biblioteczny 1955 — 3
		

/pb1955z10036_0001.djvu

			34 
BOGDAN HORODYSKI 
siącu, dorzuciła lub zmieniła pewne szczegóły, zasadnicze linie  
wytyczne zostały w całości zaakceptowane. Podał je Grycz do  
publicznej "wiadomości w chwili 7S, gdy ostateczna redakcja projektu  
czekała na uchwałę Prezydium Krajowej Rady Narodowej. 
Uchwała ta zapadła w dniu 17 kwietnia 1946 r., od tej też daty 
zaczął w Polsce obowiązywać dekret o bibliotekach i opiece nad  
zbiorami bibliotecznymi. Spełniły się wieloletnie marzenia  
bibliotekarzy. Dekret zamykał dla bibliotek polskich okjres wegetacji, wynik 
niewoli politycznej i społecznej, otwietfał okres nowy, ;o wielkich, 
nieznanych dotąd w Polsce perspektywach. Będąc afirmacją i  
wykonaniem testamentu Komisji Edukacji Narodowej — stawał się  
równocześnie dźwignią i zabezpieczeniem postępu. 
W przepisach dekretu znalazły wyraz wszystkie postulaty  
wysuwane przez Grycza przed wojną jeszcze: uznanie bibliotek za  
narodowe mienie kulturalne, ogarnięcie całego kraju siecią bibliotek 
publicznych: naukowych, powszechnych i szkolnych,  
scentralizowanie opieki państwa nad bibliotekami wszystkich typów w resorcie 
Ministerstwa Oświaty. Dziś, gdy życie tak szybko idzie naprzód, nie 
jeden z przepisów organizacyjnych dekretu przestał być aktualny. 
Jako instrument koncepcyjny, jako akt o wielkiej - doniosłości  
państwowej i kulturalnej — dekret zachowa jednak na zawsze swe  
znaczenie. Tym wyżej każe to cenić zasługę Grycza jako jego  
projektodawcy. 
Przypominając te sprawy wybiegliśmy nieco naprzód.  
Opracowanie projektu ustawy bibliotecznej było najważniejszym, ale nie 
jedynym zadaniem Wydziału Bibliotek, a w wykonaniu innych Grycz 
również odegrał znaczną rolę. Sprawą, która na początku 1945 r.  
budziła najwięcej niepokoju, była ochrona zdewastowanych bibliotek, 
rozrzuconych po całym kraju ich odprysków, a także księgozbiorów 
podworskich, poniemieckich i innych opuszczonych przez właścicieli. 
Gospodarka hitlerowska, nieubłaganie i konsekwentnie  
zmierzająca do zniszczenia kultury polskiej, wydała zastraszające owoce. 
Ogólny stan księgozbiorów polskich liczący przed wojną 21  
milionów, zmalał do 7 milionów. Każda książka, która jeszcze kataklizm 
ten przetrwała, stawała się tym cenniejsza. A przecież na terenie kra- 
75 J. Grycz: Go wnosi polska ustawa biblioteczna? Bibliotekarz 12: 
1945 nr (październik) s. 4—5.
		

/pb1955z10037_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
35 
ju znajdowało się wiele przypadkowych skupisk książek bądź  
ukrytych przez hitlerowców, bądź też przeznaczonych na przemiał.  
Wisiała nad nimi groźba rozpłynięcia się w rękach ludzi nie zdających 
sobie sprawy z wagi zagadnienia. Czasem bezmyślnie niszczono  
cenne zabytki, czasem stawały się one przedmiotem spekulacji.  
Wprawdzie akcje zabezpieczające prowadzone były szeroko, rozumiane  
były powszechnie jako obowiązek społeczny, ale i one wyrządzały  
nieraz przez swą chaotyczność wiele szkody. Nie zapominajmy zaś, że 
aparat administracji państwowej był wtedy dopiero w zalążku, że 
nie zawsze jeszcze opierał się na ludziach godnych zaufania, że miał 
przed sobą nieraz pilniejsze zadania. 
W tych trudnych warunkach Wydział Bibliotek rozpoczął  
organizowanie planowej akcji zabezpieczającej, której skuteczność  
zależna była od szybkości i sprawności działania. Jakże pomocnym był 
w owej chwili fakt, że Józef Grycz i nad tym zagadnieniem  
pracował w okresie okupacji, że miał przygotowane wytyczne instruk- 
cyjne. Zostały one przezeń ogłoszone jako »Wskazówki dla  
prowadzących akcję zabezpieczającą bibliotek i zbiorów bibliotecznych^ 76. 
Akcję zabezpieczania powierzono początkowo organom administracji 
szkolnej, broszurka Grycza adresowana była jednak do całego  
społeczeństwa, podawała nie tylko wskazania praktyczne, ale i  
uświadamiała, na czym polega wartość książki, a szczególnie książki starej 
i zabytków rękopiśmiennych. Nosi ona w swej treści wiele znamion 
faktu, że powstała jeszcze w czasie okupacji jako owoc szczerej  
troski polskiego bibliotekarza, wierzącego niezachwianie w ostateczną 
klęskę niemieckiego faszyzmu. 
Konieczność przystosowania bibliotekarstwa polskiego do  
nowych zadań, związanych z potrzebami i życiem ustroju  
socjalistycznego, stawiała Wydział Bibliotek wobec bardzo rozległej  
problematyki. Była ona tematem czterodniowej konferencji okręgowych  
wizytatorów bibliotek, zwołanej na koniec października 1945 r. do  
Pabianic. W czasie konferencji Grycz omówił sprawy ustawy  
bibliotecznej i podał do wiadomości projekt nowej organizacji władz  
bibliotecznych. Miała ona stać się ostateczną realizacją tylekroć przed 
wojną wysuwanego postulatu utworzenia Naczelnej Dyrekcji Biblio- 
78 Warszawa — Poznań 1945. Wydano z zasiłku Ministerstwa Oświaty — 
Wydział Bibliotek.
		

/pb1955z10038_0001.djvu

			36 
BOGDAN HORODYSKI 
tek jako centrali obejmującej całokształt spraw bibliotecznych 
w państwie". Projekt nawiązywał wyraźnie do dawnych  
-przemyśleń swego autora, widać w nim te same linie wytyczne, które Grycz 
formułował już przed dziesięciu laty na IV Zjeździe Bibliotekarzy 
Polskich 78. Dotyczy to w szczególności projektu utworzenia  
centralnego organu społecznego, opiniodawczego, noszącego nazwę Rady 
Bibliotecznej. Wprawdzie Rada Biblioteczna nie została ostatecznie 
powołana do życia, ale na celowość jej istnienia wskazują różne  
namiastkowe formy Rady, stosowane w ostatnich latach coraz  
częściej, i coraz bardziej potrzebne wobec dokonującej się w naszych 
oczach znacznej decentralizacji władz bibliotecznych. 
W dniu 12 marca 1946 r. Minister Oświaty ustanowił Naczelną 
Dyrekcję Bibliotek, dyrektorem został z dniem 1 kwietnia  
mianowany Józef Grycz. Na stanowisku tym przypadło mu w udziale  
dokonać wielu pionierskich posunięć w organizacji aparatu  
bibliotecznego. Gdy w 1946 r. zabrał głos na łamach Przeglądu  
Bibliotecznego79, mógł z satysfakcją podkreślić niewątpliwe sukcesy  
organizacyjne bibliotekarstwa polskiego osiągnięte w ciągu dwóch zaledwie 
lat działalności władzy ludowej. Zaliczał do nich oczywiście dekret 
o bibliotekach i powołanie Naczelnej Dyrekcji Bibliotek, utworzenie 
Oddziału Dawnej Książki (czerwiec 1945 r.) oraz Centralnej  
Zbiornicy Książek w Warszawie, dekret o Państwowym Instytucie  
Książki, a wreszcie ustanowienie Rady Książki jako społecznego ciała  
opiniodawczego przy -Ministerstwie Oświaty. To podsumowanie  
posłużyło Gryczowi jako punkt wyjścia do wnikliwego rozważenia  
problemów związanych z rozwojem sieci bibliotek powszechnych, z reak- 
tywizacją niemal całkowicie zniszczonych w czasie wojny bibliotek 
szkolnych, z koniecznością „formowania od nowa" i właściwego 
szkolenia kadr bibliotekarskich. Te sprawy stawiał sobie jako  
wytyczne pracy na najbliższą przyszłość. 
Mimo daleko idącego finansowego i moralnego poparcia ze  
strony państwa, nie były to zadania łatwe. Mogły być rozwiązywane  
tylko stopniowo. Najważniejszą przeszkodą był brak ludzi przygotowa- 
77 Aktualne zagadnienia bibliotekarskie. Pierwsza powojenna  
konferencja okręgowych wizytatorów bibliotek w> dniach 24—27 października 1945 r., 
w Pabianicach. Warszawa 1946 (s. 135—344). 
78 Zob. J. Grycz: Zasady organizacji bibliotek naukowych w  
Polsce. I. c. s. 39. 
79 J. Grycz: Problemy biblioteczne obecnej doby. Przegląd  
Biblioteczny 14: 1946 s. 4—24.
		

/pb1955z10039_0001.djvu

			JOZEF GRYCZ 
37 
nych do pracy bibliotecznej i brak 'odpowiednich księgozbiorów. 
Wielkim też osiągnięciem Naczelnej Dyrekcji Bibliotek stało się  
uruchomienie w dniu 16 stycznia 1949 r. sieci bibliotek gminnych 
i punktów bibliotecznych. Wyznawana przez Grycza zasada, że  
biblioteka jest dalszym ciągiem i nadbudową szkoły — znalazła z tym 
momentem pełne urzeczywistnienie. 
Nadchodził ostatni okres życia Józefa Grycza. Dnia 1 marca 
1949 r. został mianowany wicedyrektorem Biblioteki Narodowej.  
Powracał do instytucji, którą przed 25 laty organizował i której tyle 
dał z siebie w okresie wojny. Zadania, które Bibliotece Narodowej 
wyznaczała władza Polski Ludowej, pokrywały, ale ,i przerastały 
znacznie te zadania, jakie kiedyś sam przed nią stawiał. Z tym  
większą satysfakcją przystępował teraz do współpracy z dyrektorem  
Władysławem Bieńkowskim nad rozwojem agend bibliotecznych, nad  
nowym statutem biblioteki, nad jej regulaminem wewnętrznym, nad 
podnoszeniem kwalifikacji personelu. Brał żywy i twórczy udział we 
wszystkich poczynaniach zmierzających do usprawnienia pracy  
Biblioteki, do ustalenia należnej jej pozycji w życiu bibliotecznym 
kraju, do stworzenia z niej naukowego warsztatu  
bibliotekoznawstwa. Niezmierne doświadczenie i głęboka wiedza Grycza sprawiały. 
że stanowił niezastąpioną instancję we wszelkich sprawach  
nasuwających wątpliwości i wymagających .przemyślanych decyzji.  
Cechowała go uczynność koleżeńska, wyrozumiałość i niezmącona pogoda 
ducha. 
W tym też ostatnim okresie rozwinął Grycz ożywioną  
działalność pisarską. Realizował w ten sposób swą koncepcję powziętą 
w latach okupacji. Oddawał stopniowo w ręce bibliotekarzy  
kompendium ich wiedzy zawodowej. Wstępną pracą t tego szeregu stało się 
»Bibliotekarstwo praktyczne w zarysie« 80. Rękopis tego obszernego 
i pierwszego iw literaturze polskiej podręcznika — był gotów we 
wrześniu 1944 r. To pozwoliło ukazać mu się drukiem już w  
październiku 1945 r., a więc w chwili, gdy podręcznik tego typu stawał 
się niezmiernie potrzebny. Główny jego zrąb — z natury rzeczy  
stanowi wykład "dotyczący organizacji księgozbioru i techniki pracy 
bibliotecznej. Znalazły tu swój wyraz różnorodne formy i  
różnorodne aspekty pracy bibliotekarza, będącego równocześnie „szafarzem 
Warszawa 1945. Drugie -wyd. — Wrocław 1951.
		

/pb1955z10040_0001.djvu

			38 
BOGDAN HORODYSKI 
dóbr bibliotecznych" i opiekunem tych dóbr. Ta praktyczna część 
podręcznika jest zbiorem wskazań zasadniczych, które — jeśli nawet 
w szczegółach zostały dziś zmienione przez życie — będą zawsze  
stanowić trzon wiedzy o bibliotece. Ponadto jednak podręcznik Grycza 
silnie podkreślił wagę zagadnienia kadr bibliotekarskich.  
Sformułowania, w jakie ujął istotę zawodu, zadania i kwalifikacje  
bibliotekarza — mają znaczenie bardziej szerokie, niż tego wymagał  
charakter podręcznika. Sprawy te zostały wysunięte na czoło książki, a  
stanowiąc wyznanie wiary autora mówią nam także o nim samym, o  
jego etyce zawodowej, o głębokim przemyśleniu obowiązków  
społecznych bibliotekarza. Myśli te mają i będą miały wartość  
nieprzemijającą. 
Równocześnie niemal z »Bibliotekarstwem praktycznym« Grycz 
przy współpracy Władysławy Borkowskiej przygotował do druku 
»Skrócone przepisy katalogowania alfabetycznego« 81. Miały one nie 
tylko zastąpić wyczerpany już nakład »Przepisów« z r. 1934, ale też 
przynosiły korzystne w nich zmiany — owoc dziesięcioletniej próby 
życia. Do najważniejszych należy przyjęcie pierwszego wyrazu  
tytułu za hasło dzieł anonimowych. Zarzucona więc została zasada  
instrukcji pruskiej, mająca na oku raczej biblioteki naukowe, na rzecz 
przepisu anglo-amerykańskiego, bardziej przystosowanego do potrzeb 
bibliotek powszechnych. Zmiana wprowadzona przez Grycza ułatwia 
pracę bibliotekarzowi młodemu, dla którego wybór hasła  
rzeczownikowego może nastręczać pewne trudności. W dobie szerokiego  
rozwoju sieci bibliotecznej w Polsce było to posunięcie niemal  
konieczne, a przy tym wzorowane na praktyce bibliotekarstwa radzieckiego. 
Obydwie wymienione wyżej publikacje trzeba było wkrótce 
wznowić, tak wielką odgrywały rolę w rękach licznych rzesz nowych 
bibliotekarzy. Drugie wydanie »Bibliotekarstwa praktycznego«  
zostało znacznie uzupełnione tym materiałem, z którego w latach  
wojny Grycz nie mógł korzystać. Były to doświadczenia bibliotekarzj' 
radzieckich, i nowe, już w Polsce Ludowej zaszłe przemiany  
światopoglądowe i organizacyjne. Zasadnicze jednak poglądy na rolę  
społeczną bibliotekarza pozostały w obu wydaniach te same. Zmian tu 
nie było potrzeba. 
Z kolei ukazała się pionierska w naszym piśmiennictwie praca 
»Historia bibliotek w zarysie«82, a wkrótce potem pięknie ilustrowa- 
81 Warszawa 1946. Przedmowa nosi darte 22 czerwca 1945. Drugie wyd 
Warszawa 1949. 
82 Warszawa 1949.
		

/pb1955z10041_0001.djvu

			JÓZEF GRYCZ 
39 
ny tom noszący tytuł »Z dziejów i techniki książki« 8S. Były to  
druga i trzecia część zamierzonego podręcznika. Obie te prace  
przynosiły bogaty materiał faktograficzny, niezbędny do podjęcia dalszych 
"studiów. Zaspokojenie tej potrzeby bibliotekarstwa polskiego uznał 
Grycz za rzecz niezmiernie pilną. 
Ostatnią część encyklopedii bibliotekoznawstwa stanowi  
wspólnie z Emilią Kurdybachą opracowana »Bibliografia w teorii i prak- 
tyce« 84. Praca ta jest poważną próbą nowego, właściwego i  
nowoczesnego ujęcia zagadnienia służby bibliograficznej. Cechuje to  
zarówno historyczną jak i metodyczną część podręcznika, który ma  
służyć „jako pomoc w nauczaniu i nauce oraz jako poradnik,  
przewodnik i narzędzie pracy" dla tworzących bibliografie i z nich  
korzystających. Rolę tę książka Grycza spełnia niewątpliwie i skutecznie. 
Wspomnieć tu jeszcze wypada o równie pionierskim znaczeniu 
ostatniej już pracy Grycza, o skrypcie na temat historii książki i  
bibliotek, napisanym dla Państwowego Kursu Korespondencyjnego. 
Krótki ten szkic jest właściwie jedyną jak dotąd u nas próbą  
nowego naświetlenia roli książki w ciągu dziejów, w oparciu o społeczne 
i ekonomiczne przemiany ludzkości. Doszedł w nim Grycz do  
konkluzji, które czekają oczywiście rozwinięcia, ale też dają realne dla 
niego podstawy. Książka tego typu leżała w dalszych, nie  
zrealizowanych już zamierzeniach autora. Chciał on mianowicie dać  
bibliotekarzom do ręki dzieje książki na tle dziej ów społeczeństw,  
opracowane metodą dialektyczną. Zamyślał też o uzupełniającym ten  
wykład albumie. Niestety, pozostał tylko konspekt tej pracy, której  
wykonaniu przeszkodziła długotrwała, śmiertelna choroba. A przecież 
i w ciągu ostatnich miesięcy życia, męczarnią już będących, Grycz 
był czynny i w miarę sił pracował. Brał udział w planowaniu  
nowego gmachu Biblioteki Publicznej, przeprowadzał rozmowy na  
temat Encyklopedii Bibliotekarskiej, której miał być jednym z  
redaktorów. Uczestnicy tych konferencji zbierali się w jego mieszkaniu, 
z którego już nie wychodził. Zmęczone serce słabło coraz bardziej, 
aż wreszcie wieczorem 23 października 1954 r. bić przestało. 
Oto w bardzo lapidarnym ujęciu obraz życia i działalności  
Józefa Grycza. Pełny jego życiorys wymagać będzie pełnego przedsta- 
83 Wrocław 1951. 
84 Warszawa 1953.
		

/pb1955z10042_0001.djvu

			40 
BOGDAN HORODYSKI 
wienia dziejów bibliotekarstwa polskiego w okresie całej niemal 
pierwszej połowy 20 wieku. Nie było bowiem takiego zagadnienia 
w polskim życiu bibliotecznym, w którym by się nie zaznaczył wkłada 
Grycza. Pracę jego zawsze cechowało niezwykle żywe odczucie  
właściwej, dydaktycznej funkcji biblioteki i bibliotekarza w życiu  
społecznym. Był przeświadczony, że w jednakim stopniu, choć poprzez 
różne metody, zadanie to pełnić mają obok bibliotek oświatowych 
i biblioteki naukowe. Stąd w sformułowaniach Grycza tak wiele  
znajdujemy myśli o trwałej wartości, stąd w wypowiedziach jego tak 
uderza jasność argumentacji, stąd wreszcie wypływa pionierstwo 
każdej niemal jego pracy. Szukającemu zaś odpowiedniego wyrazu 
dla scharakteryzowania całej jego działalności tylko jedno nasuwa 
się określenie: Józef -Grycz był organizatorem bibliotekarstwa  
polskiego. Sprawie tej poświęcił się bez reszty. Żył problemami  
swojego umiłowanego zawodu, stał się też wcieleniem tej charakterystyki 
bibliotekarza, którą umieścił w swoim podręczniku: 
„Bibliotekarz musi być człowiekiem czynnym, uspołecznionym, 
umiejącym organizować i decydować. Musi on czuć powołanie do 
swego zawodu, rozumieć i popierać społeczną funkcję książki i  
biblioteki" 85. 
Wielkie przemiany zaszłe w naszym życiu społecznym  
pozwalają nam już dziś patrzeć na niedawną przeszłość z perspektywy, 
w której działalność i zasługi Józefa Grycza stają się szczególnie 
wyraźne. Dzięki tej perspektywie zdajemy sobie dziś sprawę, że jego 
postawa ideowa, jego poglądy na rolę społeczną książki nie mieściły 
się w ciasnych ramach pojęć świata kapitalistycznego. Od początku 
swej pracy szedł Grycz konsekwentnie ku temu, co szerokie  
możliwości realizacji uzyskało dopiero w ustroju socjalistycznym. 
Dążył ku temu celowi drogą wytyczoną niegdyś przez Komisję 
Edukacyjną, ale tej drogi nie zamknął za sobą, otworzył ją szeroko — 
w nową epokę. 
Bibliotekarstwo praktyczne w zarysie. Warszawa 1945 s. 19.
		

/pb1955z10043_0001.djvu

			JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
Biblioteka Narodowa 
O NORMOWANIU CZASU PRACY W BIBLIOTEKARSTWIE 
Nie trzeba wyjaśniać, jak wielką rolę odgrywa oszczędność  
czasu pracy we wszystkich dziedzinach naszego życia społecznego.  
Przejawiająca się w związku z tym dążność do naukowego  
organizowania pracy przełamała już — zdaje się ostatecznie — uprzedzenia, że 
oszczędzanie czasu stosować można wyłącznie w technice i to tylko 
przy wykonywaniu mechanicznych, typowych, seryjnych czynności 
fizycznych. Wykazano już dzisiaj ponad wszelką wątpliwość, że  
możliwe jest określenie czasu dla wszystkich niemal czynności, nie  
wyłączając całego szeregu zadań wchodzących w zakres pracy  
umysłowej, a nawet wielu czynności tzw. koncepcyjnych. Takie  
określenie czasu pracy ważne jest z wielu względów natury ekonomicznej 
i ^społecznej. Do najpierwszych zaliczyć wypada racjonalnie  
zorganizowaną gospodarkę czasem, chroniącą przed jakimkolwiek jego  
marnotrawstwem. 
Nie mniejsze znaczenie ma tutaj sprawa planowania  
działalności instytucji i przedsiębiorstw. Bez znajomości bowiem czasu  
wykonywania czynności typowych dla danej instytucji, niemożliwe jest 
ustalenie jej zdolności produkcyjnej (przy założonym planie etatów), 
budżetu itp., elementów niezbędnych w gospodarce socjalistycznej. 
Ponadto określenie czasu przeznaczonego na wykonywanie jakiejś 
czynności produkcyjnej posiada też — jak wyżej powiedzieliśmy — 
znaczenie społeczne, przede wszystkim jako czynnik, dzięki któremu 
pracownik staje się osobiście zainteresowany ilością  
wykonanej przez siebie pracy, co z kolei jest niepoślednią przyczyną 
wzrostu jej wydajności, a zatem i zwiększenia dochodów pracownika 
i przedsiębiorstwa. Normowanie jest także nieodzownym  
miernikiem wyników socjalistycznego współzawodnictwa pracy. 
Wszystko to — mutatis mutandis — dotyczy bibliotek oraz  
pracy bibliotekarza. Sprawa jej normowania wypłynęła zresztą już.
		

/pb1955z10044_0001.djvu

			42 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
w okresie międzywojennym, w związku z przyczynami natury  
ekonomiczno-organizacyjnej. Próba norm dla niektórych prac  
bibliotecznych, opracowana przez Adama Łysakowskiego 1, spełniła  
pionierską rolę w przełamywaniu głęboko zakorzenionego uprzedzenia 
i braku zrozumienia dla norm w bibliotekarstwie. Autor zestawił  
tabelę norm niektórych typowych czynności wykonywanych w  
bibliotekach naukowych. Była ona opracowana na podstawie bardzo  
dokładnych pomiarów czasu i obliczeń oraz wnikliwej analizy  
poszczególnych czynności, poważnym jej mankamentem było jednak to, że 
opierała się na badaniach przeprowadzonych w jednej tylko  
bibliotece. Praca Łysakowskiego nie wywołała współcześnie większego  
oddźwięku, a dzisiaj nie posiada znaczenia praktycznego, chociaż uwagi 
ogólne związane z nią — jak wszystkie dzieła tego uczonego —- są 
cenną i trwałą pozycją polskiego bibliotekoznawstwa. 
W okresie powojennym zagadnienie norm bibliotecznych  
wypłynęło na nowo, w odmiennych zgoła warunkach i przybrało  
bardziej skrystalizowane formy. Wśród publikacji, jakie ukazały się na 
ten temat, zasługuje na uwagę artykuł Ireny Morsztynkiewiczowej 
»0 normy czasowe czynności w bibliotekach naukowych« 2 oraz  
adaptacja artykułu radzieckiego bibliotekarza Rabieja: »Zagadnienie norm 
pracy w bibliotekach ZSRR« s. — Obie te prace podkreśliły  
aktualność zagadnienia i zwróciły uwagę na realne korzyści, jakie osiągnąć 
może bibliotekarstwo w wyniku wprowadzenia norm. 
Wśród bibliotekarzy często można słyszeć zastrzeżenia, jakie 
budzi postulat normowania czasu wykonywania poszczególnych  
czynności bibliotecznych. Niechęć ta wypływa po prostu z braku  
zrozumienia korzyści, jakie można osiągnąć na tej drodze. Normy w  
niejednym wypadku stać się mogą rzeczową podstawą do planowania 
zatrudnienia personelu biblioteki. Wprowadzone w możliwie  
szerokim zakresie staną się niewątpliwie bodźcem do podnoszenia  
kwalifikacji kadr bibliotecznych i przyczynią się do zmniejszenia ich 
wciąż jeszcze zbyt wielkiej płynności. Wprowadzenie norm  
pozwoliłoby bardziej precyzyjnie planować prace biblioteczne,  
przyczyniłoby się poza tym do odciążenia pracowników o wysokich  
kwalifikacjach zawodowych od prac technicznych, co ma szczególne  
znaczenie w bibliotekach naukowych. 
1 A. Łysakowski: Obliczanie czasu pracy bibliotekarskiej. 
Przegląd Biblioteczny 2: 1928 s. 36-^18. 
2 Bibliotekarz 19: 1952- s. 179—180. 
s Oprać. J. M. Bibliotekarz 17: 1950 s. 116—118.
		

/pb1955z10045_0001.djvu

			O NORMOWANIU CZASU PRACY 
43 
Normy pozwoliłyby skontrolować i ustalić rzeczywiste  
możliwości podjęcia prac koncepcyjnych lub informacyjno-naukowych 
przez niejedną bibliotekę, która — wskutek błędnej gospodarki  
personalnej — prowadzić ich nie mogła. 
Całokształt pracy wokół przysposobienia i udostępnienia  
zbiorów bibliotecznych składa się z szeregu zabiegów i czynności,  
bardzo różnorodnych pod względem ich charakteru. Znajdują się  
między nimi prace zupełnie proste, mechaniczne, nie wymagające od 
wykonawcy żadnych absolutnie kwalifikacji czy zawodowego  
przygotowania, jak na przykład opatrywanie nowonabytych książek  
pieczątką biblioteczną czy okładanie książki w papier. Do czynności 
technicznych, lecz nieco trudniejszych należy sprawdzanie  
otrzymanych książek z rachunkiem lub innymi dowodami wpływu,  
wpisywanie ich do księgi inwentarzowej, wypisywanie upomnień do  
czytelników przetrzymujących wypożyczone książki, wypisywanie  
sygnatur na grzbietach książek itp. Wymienione wyżej czynności  
noszą ten sam charakter we wszystkich typach bibliotek, różnić się  
mogą najwyżej technicznymi szczegółami samego wykonania. Zresztą 
różnice te są coraz mniejsze, dąży się bowiem do możliwie  
całkowitej unifikacji zabiegów bibliotecznych tego typu. 
Do czynności bardziej zróżnicowanych zaliczyć wypadnie 
m. inn. katalogowanie i klasyfikowanie. Inaczej przebiega  
klasyfikowanie książek w bibliotekach gminnych, gdzie temat danej książki 
określa się zazwyczaj jedną cyfrą, inaczej w bibliotekach naukowych, 
zaopatrujących książkę w skomplikowany, wielocyfrowy symbol.  
Wymaga to, obok znacznie wyższych kwalifikacji wykonawcy,  
nieporównanie trudniejszych i więcej czasu wymagających zabiegów.  
Podobnie ma się rzecz z katalogowaniem. iW bibliotekach gminnych 
ogranicza się ono niemal wyłącznie do polskiej produkcji  
powojennej. W bibliotece naukowej nierzadko zachodzi konieczność  
przeprowadzania żmudnych poszukiwań w bibliografiach, encyklopediach 
i innych dziełach pomocniczych w celu ustalenia nazwiska autora, 
wydawcy, miejsca czy roku wydania, a nieraz nawet wszystkich tych 
danych. 
Wszystkie wspomniane tu czynności bibliotekarskie, choć  
niejednokrotnie znacznie różnią się od siebie, posiadają jedną cechę 
wspólną, tę mianowicie, że występują masowo, mogą być zatem  
wykonywane według pewnych reguł czy schematów, dla każdej z nich 
oczywiście odmiennych i specyficznych. Obok nich występują  
jednak w pracy bibliotek, zwłaszcza dużych, naukowych, także i prace 
o charakterze (koncepcyjnym, jak np. sporządzanie bibliografii, pro-
		

/pb1955z10046_0001.djvu

			44 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
wadzenie katalogów zagadnieniowych, udzielanie informacji nauko- 
wo-bibliograficznych i większość zabiegów związanych z  
opracowywaniem i udostępnianiem zbiorów specjalnych (rękopisy,  
starodruki). Noszą one wszystkie, w przeciwieństwie do poprzednich,  
znamiona jednostkowości i na ogół nie sposób wtłoczyć je w jakieś  
schematyczne ramy; mogą one być najwyżej analizowane i planowane jak 
najogólniej. 
Oczywiście czynności tej ostatniej kategorii normowane być 
nie mogą. Można wobec nich stosować co najwyżej przybliżone, 
orientacyjne określenie terminu, w jakim dana praca powinna  
zostać wykonana. Jest to niezbędne do ogólnego planowania prac nau- 
kowo-informacyjnych danej biblioteki i może także w- pewnym 
sensie stanowić kryterium porównawcze przy ocenie pracy  
zakładów czy zespołów poświęcających się jakiemuś zagadnieniu  
szczególnemu. Kontrola jakości wykonywanej pracy koncepcyjnej jest 
bardzo trudna, zbyt wiele w niej zależy od sumienności i  
odpowiedzialności pracownika. W obecnym więc stanie organizacji pracy 
w bibliotekach naukowych nie jest możliwe normowanie prac o  
charakterze naukowo-informacyjnym, nic natomiast nie stoi na  
przeszkodzie do ustalenia norm dla czynności technicznych, i to zarówno 
w bibliotekach naukowych jak i w sieci bibliotek powszechnych. 
Chcąc ustalić normy dla określonych czynności należy w  
pierwszym etapie prac przygotowawczych poznać i przeanalizować samą 
czynność oraz ustalić dokładnie jej zakres treściowy. Chodzi tutaj 
o to, aby praca, dla której szukamy normy, była w tym samym 
zakresie wykonywana we wszystkich zainteresowanych bibliotekach. 
Na przykład przy czynności „klasyfikowanie" trzeba ustalić jakiego 
typu książek to dotyczy, beletrystycznych czy naukowych, polskich 
czy obcojęzycznych i do ilu znaków klasyfikacja ma być  
przeprowadzona. Czas wykonywania tej pracy będzie w poszczególnych, 
podanych tutaj przykładowo wypadkach różnić się i to  
niejednokrotnie dość znacznie. Nie można więc ustalić jednej powszechnie  
obowiązującej normy dla klasyfikowania, lecz należy rozróżnić kilka 
czynności klasyfikowania, zależnie od typu biblioteki (ilość znaków) 
i rodzaju klasyfikowanej jednostki. 
Oczywiście nie wszystkie czynności wymagają podanej  
analizy. Przy wszystkich przecież wziąć trzeba pod uwagę pewne  
zasadnicze czynniki, które w decydującym stopniu wpływają na  
tempo pracy. Poza wymienionymi już czynnikami, takimi jak typ  
biblioteki i' typ opracowywanej jednostki, brać trzeba pod uwagę  
kwalifikacje bibliotekarzy. Nie znaczy to — rzecz prosta — że inne normy
		

/pb1955z10047_0001.djvu

			O NORMOWANIU CZASU PRACY 
45 
ustali się dla pracowników posiadających stosowne wykształcenie 
zawodowe czy długoletnią praktykę, inne — łagodniejsze — dla 
pracowników nie przeszkolonych. Tego rodzaju podział, choć może 
wygodny dla personelu, byłby szkodliwy ze społecznego punktu  
widzenia, gdyż działałby hamująco na podnoszenie kwalifikacji  
bibliotekarzy. Przeciwnie, należy ustalić normy jednakowe dla wszystkich 
pracowników wykonujących tę samą czynność, i to ustalić je w ten 
sposób, aby były one bliższe przeciętnym czasom wykonania danej 
pracy przez bibliotekarzy przeszkolonych. Lepsze wyniki w pracy 
tych ostatnich będą dla pracowników o niskich kwalifikacjach  
doskonałą podnietą do pomnażania swej wiedzy zawodowej i fachowych 
umiejętności. Nie można jednak też — oczywiście — ustalać zbyt 
krótkich norm czasowych, gdyż stworzyłoby to rażącą dysproporcję 
pomiędzy wynikami pracy wykonawców o wysokich kwalifikacjach 
i możliwościami niskokwalifikowanych. Taka norma, zamiast  
zachęcić do szkolenia, zniechęciłaby ich do pracy bibliotecznej. 
Dalszym czynnikiem, który może wpłynąć na ostateczną formę 
opracowywanych norm, jest sprawa lokalu, w jakim odbywa się 
praca. Nie jest bowiem rzeczą obojętną, czy bibliotekarz pracuje 
w przestronnym, dobrze oświetlonym biurze, czy też w ciasnym 
i ciemnym pokoju. Wydaje się, że dla tych wykonawców, którzy 
pracują w nieodpowiednich warunkach lokalowych, trzeba by  
opracować normy inne, łagodniejsze niż dla pracujących w dobrych  
warunkach. Rozwiązanie tego zagadnienia możliwe jest wyłącznie na 
drodze pomiarów czasu wykonywania różnych czynności  
bibliotecznych w różnorodnych warunkach. Ogólne wyniki takich badań  
można w pewnym stopniu przewidzieć z góry. Czas wykonywania  
czynności raczej mechanicznych, jak pieczętowanie książek, okładanie ich 
w papier, robienie napisów na grzbietach, będzie we wszystkich  
bibliotekach na ogół równy; pewne nieuniknione różnice będą  
wynikały z różnej sprawności poszczególnych pracowników. Odmiennie 
rzecz ta przedstawi się w zakresie czynności wymagających  
większego skupienia, jak katalogowanie i klasyfikowanie, przy tych  
bowiem pracach ciasnota, hałas czy złe oświetlenie stanowią bardzo 
poważne utrudnienia. Nasuwa się przeto wniosek, że powiększenie 
norm o jakiś ustalony doświadczalnie współczynnik ze względu na 
trudne warunki lokalowe, dotyczyć powinno poszczególnych  
czynności w takim stopniu, w jakim wykonywanie ich rzeczywiście jest 
utrudnione. Współczynnik ten nie może być jednolity dla  
wszystkich prac bibliotecznych.
		

/pb1955z10048_0001.djvu

			46 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
Ważną sprawą przy ustalaniu norm będzie istnienie w  
bibliotece dobrze opracowanych, przejrzystych katalogów alfabetycznych 
i rzeczowych. Zakładamy na ogół, że wszystkie biblioteki  
powszechne otrzymują drukowane karty katalogowe opracowywane przez 
Instytut Bibliograficzny Biblioteki Narodowej. Wiadomo jednak, że 
w bibliotekach wpływ kart centralnie drukowanych nie zawsze  
odpowiada bieżącemu wpływowi książek. Powoduje to konieczność 
stosowania w tych bibliotekach w dalszym ciągu katalogowania 
ręcznego. Ułatwieniem w tej pracy jest księgozbiór podręczny oraz 
aparat techniczny, na który składają się pudła.^ regały, stoły, krzesła, 
a wreszcie druki i materiały oraz przybory piśmienne. 
Omówiliśmy szereg czynników, które brać trzeba pod uwagę 
przy krytycznej ocenie materiałów służących do opracowania norm 
czasu poszczególnych prac bibliotecznych.'Nie poruszyliśmy jeszcze 
natomiast sprawy tych właśnie materiałów podstawowych. Zdobyć 
je można dwoma sposobami. Pierwszy z nich to badania chronome- 
trażowe. Polegałyby one na bezpośrednim mierzeniu trwania  
-wybranych do normowania czynności bibliotecznych. Badania takie byłyby 
niezwykle kosztowne i trudne do wykonania. Konieczne byłoby  
objęcie nimi paruset wykonawców, pracujących w różnych warunkach, 
i to nie tylko w dużych ośrodkach miejskich, lecz przede  
wszystkim — we wsiach i małych miasteczkach. Nie trzeba dowodzić, że 
byłoby to połączone z koniecznością zatrudnienia wielu specjalnych 
chronometrażystów. Wysoki koszt i powolne tempo zdobywania  
materiałów tą metodą nie byłyby wyłącznym jej mankamentem.  
Dyskwalifikuje ją poważnie jeszcze i to, że dane otrzymane za jej  
pomocą nie byłyby w pełni miarodajne, gdyż praca kontrolowana  
zawsze przebiega inaczej niż wykonywana swobodnie. Wchodzą w grę 
tutaj takie czynniki, jak zdenerwowanie bibliotekarza, możliwe  
próby przyśpieszania tempa pracy w celu „wyścigu z czasem", umyślne 
zwalnianie tempa pracy dla uzyskania większych norm  
czasowych itp. 
Od pewnych niedostatków opisanej metody wolna jest inna, 
którą dla odróżnienia od tamtej nazwiemy statystyczną. 
Polega ona na zebraniu od możliwie największej liczby pracowników 
i z możliwie dużego okresu czasu danych, z których można obliczyć 
średnie czasy trwania poszczególnych czynności w stosunku do  
jednostki pracy. Postulat szerokiego zasięgu badań wiąże się z faktem, 
że wpływ wyników przypadkowych (szczególnie wysokich lub  
niskich) na ostatecznie obliczoną średnią maleje w stosunku do ilości
		

/pb1955z10049_0001.djvu

			O NORMOWANIU CZASU PRACY 
47 
zebranych danych. Jednocześnie zaś informacje pochodzące od wielu 
pracowników bibliotecznych różnych środowisk odzwierciadlają 
wpływ czynników wyżej opisanych, usuwają więc konieczność  
dodatkowego ich uwzględnienia. 
Tę drugą metodę właśnie zastosował Centralny Zarząd  
Bibliotek przystępując do opracowania norm czasu pracy w publicznych 
bibliotekach powszechnych. Zbieranie materiałów podstawowych 
zorganizowano poprzez ankietę. Biorący w niej udział bibliotekarze- 
powinni byli przy pracy notować na specjalnych arkuszach  
następujące dane: godzinę rozpoczęcia i zakończenia każdego odcinka 
nieprzerwanej pracy przy wykonywaniu samej badanej czynności, 
godzinę rozpoczęcia i zakończenia każdego odcinka nieprzerwanej 
jpracy przy łącznym wykonywaniu badanej czynności i niezbędnych 
zabiegów przygotowawczych do niej, ilość wykonanych czynności. 
Oprócz tego pracownicy uczestniczący w ankiecie byli zobowiązani 
do podania swego przeszkolenia, okresu pracy w bibliotekarstwie oraz 
uwag* dotyczących sposobu wykonywania poszczególnych czynności 
i warunków pracy. Pracownicy bibliotek większych mieli dodatkowo 
podawać przy każdej czynności, czy wykonuje ją zawsze jedna i ta 
sama osoba oraz, czy osoba wykonująca daną czynność zatrudniona 
jest wyłącznie przy niej. Posiadanie informacji na te tematy byłoby 
pożyteczne nie tylko przy samym opracowywaniu norm, ale ponadto 
posłużyłoby Centralnemu Zarządowi Bibliotek do studiów nad  
stanem wewnętrznej organizacji placówek sieci bibliotek powszechnych. 
Ankieta objęła następujące prace biblioteczne: 1) sprawdzanie  
dostarczonych książek z dowodami wpływu, 2) wpisywanie do księgi 
inwentarzowej, 3) pieczętowanie, 4) katalogowanie polskich książek 
beletrystycznych, 5) katalogowanie książek naukowych, 6)  
katalogowanie książek w językach obcych, 7) pisanie drugich kart  
katalogowych, 8) pisanie pomocniczych kart katalogowych, 9)  
klasyfikowanie polskich książek beletrystycznych, 10) klasyfikowanie polskich 
książek naukowych, 11) klasyfikowanie książek w językach obcych, 
12) przygotowanie kart do włączenia do katalogu, 13) włączenie ich, 
14) napisanie karty książki, 15) włączenie jej do książki, 16)  
obłożenie książki w papier, 17) zrobienie napisu na grzbiecie książki, 18) 
napisanie sygnatury na okładzinie, 19) kontrola książek  
opracowanych, 20) przygotowanie do oprawy, 21) odbiór z oprawy, 22)  
wypisywanie upomnień. 
Czas badania poszczególnych czynności ■ wyznaczono w  
granicach od 2 do 35 godzin, ustalając dłuższy czas badania dla tych prac, 
w których wykonanie jednostki trwa dłużej. Pozwalało to na wyko—
		

/pb1955z10050_0001.djvu

			48 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
nanie w przybliżeniu jednakowej ilości jednostek we wszystkich  
rodzajach czynności, co miało na celu zapewnienie jednakowego rzędu 
prawdopodobieństwa wszystkich wyników średnich. 
Do wzięcia udziału w ankiecie zostały powołane 153 biblioteki 
powszechne różnych 'typów z terenu całego kraju. Wszystkie one 
zostały podzielone na trzy grupy, w zależności od stopnia  
organizacyjnego. Pierwsza grupa objęła 68 bibliotek gminnych i miejskich 
zatrudniających nie więcej niż dwóch pracowników. Do grupy  
drugiej weszło 51 bibliotek powiatowych i miejskich zatrudniających 
od trzech do dziesięciu pracowników, do trzeciej wreszcie 34.  
biblioteki wojewódzkie i miejskie o personelu przekraczającym liczbę  
dziesięciu osób. Cyfry określające ilość bibliotek w każdej z grup  
wskazują jednocześnie liczbę odpowiedzi dotyczących poszczególnych 
czynności, wszystkie bowiem biblioteki były zobowiązane przesłać 
informacje odnośnie wszystkich wyliczonych wyżej czynności. Takie 
ilości odpowiedzi byłyby zupełnie wystarczające do obrachowania 
średnich danych o ilości czasu potrzebnej do wykonania jednostki  
danej czynności i stałyby się dostatecznie pewnym oparciem przy  
opracowywaniu samych norm. 
W rzeczywistości jednak sprawa ta wypadła mniej pomyślnie. 
Oto nie wszystkie powołane biblioteki nadesłały swoje opracowania, 
a i wiele z tych, które je nadesłały, nie przeprowadziło badania 
wszystkich wskazanych czynności. Pewną ilość arkuszy  
sprawozdawczych wypadło też odrzucić z powodu niekompletności, złego lub 
nawet nieczytelnego zapisania danych. Przyczyną tego była niesu- 
mienność „doświadczalnych" pracowników, ale też — i to w  
znacznie większym stopniu — niedostateczne ich uświadomienie o  
ważności przeprowadzanej akcji. Mniejsza zresztą o powody, dość że przy 
obliczaniu średnich czasu wykonywania różnych prac w  
poszczególnych grupach bibliotek liczba danych rzadko tylko dochodziła  
połowy liczby nominalnej, na ogół zaś kształtowała się znacznie poniżej 
tego poziomu. Dalszym mankamentem zgromadzonego materiału  
ankietowego było to, że nie wszyscy biorący udział w ankiecie  
odpowiedzieli na jej pytania z dostateczną starannością. W wielu  
przypadkach pracownicy podawali tylko czas wykonywania samej  
czynności badanej, albo też tylko czas wykonywania czynności łącznie 
z pracami przygotowawczymi. W końcu nadmienić wypadnie, 
że tylko około 50% bibliotekarzy biorących udział w ankiecie  
przepracowało przy poszczególnych czynnościach tę ilość czasu, jaką  
zalecała instrukcja. Pozostała jpołowa poprzestała na niejednokrotnie
		

/pb1955z10051_0001.djvu

			O NORMOWANIU CZASU PRACY 49 
i 
O CO .1 
i-"CNi- N 
&a 
o 
K£ 
M MM* 
O 5? O °.^>, 
CO C CO CO (L) fe 
cfl cj co ni G O 
t: £?£ o^ <■>•■§ ^ .3 
jss-a-gsg-Sajassi! 
.^, o* •■-> "i ..-,^ -t-> C ■ 
■P cu £, o 
&o«j£ 
■ SpSS 
W 
CO- 
•s-C 
PSS^gsK 
M3-C 
O 0,3 5 
«3-SS"^ 
C ca o*-" nr.C 
C^i^M^o 
Ip!!!^--* ^ 
.^.^.S^S^^^^ 5 
m -• tu - tu - ii » e n « -. c g 3 <; >s - O. M «• 
1ISWB ii 
flMII^IlSiei 
^"5 
W^-N 
■slllf sasss j tt: 11 p s-3 M-s s 53 |fA«lJat 
Ml1 
TO^JJ tj tO ŁJ U. «J ,T ' TO r 1—1 « 
z^on^Mło^iz; 3s 
.-1 CNCO 
t-COOJOHCl 
^j	
			

/pb1955z10052_0001.djvu

			50 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA 
znacznie krótszym czasie badania. Podkreślać nie trzeba, że  
wszystkie wspomniane tu niedokładności w odpowiedziach ankietowych 
znacznie obniżyły wartość materiału. Zmalała tym samym  
wiarygodność wyliczonych średnich, na których zamierzono oprzeć  
projekt norm. 
Już przy obliczaniu średnich okazało się, że wyniki  
poszczególnych pracowników różnią się znacznie między sobą. Nierzadkie 
były wypadki, że najkrótszy z podanych czasów wykonywania  
danej czynności w odniesieniu do jednostki był dziesięć, a nawet  
kilkanaście razy mniejszy od największego! Trzeba więc było przy 
obliczaniu średnich pomijać te zbyt rażąco niskie dane, co jeszcze 
bardziej zmniejszało liczbę wyników, które można było przyjąć do 
opracowania. W ten sposób wartość uzyskanych ostatecznie wyników 
bardzo znacznie odbiegła od tej, jaką przewidywały założenia. 
Zgodne na ogół z założeniami okazało się za to porównanie 
średnich czasów wykonywania poszczególnych czynności w  
bibliotekach różnych typów. Tak, jak przewjdywano — typowe  
czynności o charakterze masowym wykonywane są w jednakowym czasie 
(w pewnych oczywiście granicach), niezależnie od tego, w jakiego 
rodzaju bibliotece są przeprowadzane. Przy czynnościach natomiast 
jednostkowych, które wymagają od wykonawcy indywidualnego 
podejścia i większego wysiłku umysłowego, zarysowały się różnice 
wskazujące na konieczność wyznaczenia dłuższych norm czasowych 
dla wykonawców pracujących w większych bibliotekach, gdzie  
częściej zdarzają się prace trudniejsze. 
Przy badaniu materiału ankietowego okazałói się, że między 
szybkością pracy wykonawców przeszkolonych i nie posiadających 
przeszkolenia nie istnieją jakiekolwiek zasadnicze różnice.  
Pracownik nie przeszkolony nabiera bowiem w czasie praktyki  
znacznej wprawy i zadania swoje wykonuje na ogół tak samo  
sprawnie jak jego przeszkolony zawodowo kolega. Nie odnosi się to oczy-, 
wiście do tych pracowników nie przeszkolonych, którzy dość krótko 
pracują (np. mniej niż 2 lata) w zawodzie bibliotekarskim. Na  
wykonanie jakiejś czynności potrzeba im nieco więcej czasu 4. 
Wskazaliśmy w dotychczasowych uwagach, że ostateczne  
wyniki uzyskane z ankiet są obciążone znaczną liczbą błędów, które 
częściowo scharakteryzowaliśmy, a których pełne rozpatrywanie 
i uwzględnianie wydaje się praktyczną niemożliwością. Z uwagi na 
4 Nie można stąd — rzecz prosta — wyciągać wniosku, że praktyka 
może zastąpić w całej pełni szkolenie zawodowe pracowników.
		

/pb1955z10053_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
51 
te błędy, mechaniczne oparcie norm na wynikach ankiet byłoby po 
prostu nieporozumieniem. W celu ustalenia norm koniecznością jest 
raz jeszcze kolektywnie przeanalizować zarówno te wyniki, jak i  
same czynności. Spostrzeżenia uzyskane z takiej analizy posłużą do 
skrytykowania i skorygowania średnich liczb otrzymanych z  
materiału ankietowego. Te skorygowane liczby, powiększone o pewien 
ustalony empirycznie procent5, będą mogły zostać poddane próbie 
życia jako normy tymczasowe. 
Jednocześnie z wprowadzeniem norm tymczasowych należy 
zobligować wszystkie biblioteki, których będą one dotyczyć, do  
nadsyłania Centralnemu Zarządowi Bibliotek wszelkich uwag i  
spostrzeżeń związanych z ich stosowaniem. Posłuży to do studiów nad 
nadaniem normom bardziej doskonałej, ostatecznej formy. Nie  
można bowiem przypuszczać, że od razu uda się opracować normy  
doskonałe. Jest to przecież praca w tej dziedzinie pionierska, a zatem 
nie może być wolna od wielu niedoskonałości. Do otrzymania  
ostatecznych, dobrych norm konieczna jest współpraca wszystkich  
bibliotekarzy. 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
B-ka Uniw. Wrocławskiego 
SPECJALIZACJA NAUKOWA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
OBCYCH W BIBLIOTEKACH NAUKOWYCH 
Artykuł niniejszy opracowano na podstawie ankiety rozpisanej 
do 81 bibliotek naukowych, a mianowicie do wszystkich (8) bibliotek 
uniwersyteckich (głównych); do innych resortowych (podlegających 
Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego), bibliotek wyższych szkół  
ekonomicznych (8), wyższych szkół rolniczych (4), Szkoły Głównej  
Planowania i Statystyki, Głównego Urzędu Statystycznego, Szkoły 
Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Szkoły Głównej Służby  
Zagranicznej, szkół inżynierskich (3), politechnik wraz z Biblioteką  
Główną Wydziałów Politechnicznych Akademii Górniczo-Hutniczej 
w Krakowie (6), wyższych szkół muzycznych (7), akademia względnie 
wyższych szkół sztuk plastycznych (6), wyższych szkół wychowania 
6 Trzeba bowiem liczyć się z tym, że liczby otrzymane z ankiet dotyczą 
pracy prowadzonej bez przerwy, w małych odcinkach czasu, normy zaś muszą 
wskazywać średnie tempo pracy całego dnia, które maleje na skutek  
zmęczenia pracownika. Trzeba też pracownikowi zostawić czas na śniadanie i inne 
potrzeby osflbiste.
		

/pb1955z10054_0001.djvu

			52 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
fizycznego wraz z Akademią WF w Warszawie (4); do bibliotek  
następujących szkół nieresortowych: akademii medycznych wraz 
z Główną Biblioteką Lekarską w Warszawie (11), wyższych szkół 
pedagogicznych (5), oraz do 13 większych (poza uniwersyteckimi)  
bibliotek ogólnych (w tym 6 miejskich): Biblioteki Narodowej w  
Warszawie, Biblioteki PAN w Warszawie, Oddziału Biblioteki PAN 
w Krakowie, Biblioteki Zakładu im. Ossolińskich we Wrocławiu,  
Biblioteki PAN w Kórniku, Biblioteki Poznańskiego Towarzystwa 
Przyjaciół Nauk, Biblioteki Muzeum Narodowego — Oddziału  
Zbiory Czartoryskich w Krakowie, Biblioteki Śląskiej w Stalinogrodzie, 
Biblioteki Sejmowej, Bibl. Miejskiej w Bydgoszczy, Bibl. Miejskiej 
w Gdańsku, Biblioteki Publicznej m. Krakowa, Miejskiej Biblioteki 
Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Publicznej Biblioteki 
Miejskiej im. Raczyńskich w Poznaniu, Książnicy Miejskiej im.  
Kopernika w Toruniu, Biblioteki Publicznej m. st. Warszawy. 
W ankiecie proszono o podanie na załączonych tabelach: 
1. liczby pracowników naukowych według specjalizacji  
naukowej, osobno dla oddziałów ogólnych i specjalnych (stan w grudniu 
1953 r.), 
2. liczby pracowników naukowych znających  
(wyszczególnione) języki obce w sposób wystarczający dla rozumienia tekstów 
naukowych. 
Nadto proszono o odpowiedź na. następujące pytania: 
a. Jacy (z jakim wykształceniem) pracownicy naukowi  
wykazują największą przydatność dla oddziałów specjalnych? 
b. Jakie braki w zakresie wykształcenia kadr naukowych  
dają się odczuwać? 
c. Jak starano się brakom tym zaradzić? 
Po otrzymaniu odpowiedzi wyłączono ze statystyki biblioteki 
szkół muzycznych, sztuk plastycznych i wychowania fizycznego (17), 
gdyż są to biblioteki małe (prawie wyłącznie liczące po jednym 
pracowniku) i w wielu wypadkach znajdujące się w stadium  
organizacji. Z czterech bibliotek nie otrzymano odpowiedzi (Bibl.  
Akademii Medycznej w Lublinie, Wyższej Szkoły Ekonomicznej w  
Stalinogrodzie, Głównego Urzędu Statystycznego oraz Bibl.  
Publicznej m. Krakowa), dwie nie podały danych statystycznych (Bibl.  
Poznańskiego Tow. Przyjaciół Nauk, Bibl. Muzeum Narodowego 
w Krakowie), trzy są w stadium organizacji (Biblioteki Wyższych 
Szkół Rolniczych w Krakowie i w Poznaniu, Bibl. PAN w  
Warszawie), dwie nie posiadają pracowników z wyższym wykształceniem
		

/pb1955z10055_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
53 
(Bibl. Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, Bibl. Wyższej 
Szkoły Pedagogicznej w Warszawie). W rezultacie statystyka nasza 
opiera się na danych z 54 bibliotek (wraz z Biblioteką  
Uniwersytecką we Wrocławiu), według stanu w dniu 31 grudnia 1953 r. 
Wszystkim Bibliotekom, które nadesłały dane statystyczne 
i cenne swoje uwagi, składam serdeczne podziękowanie. W  
szczególności dziękuję drowi Michałowi Ambrosowi, kustoszowi Biblioteki 
Narodowej, który w krótkim czasie przeprowadził akcję zebrania 
danych statystycznych w Bibliotece Narodowej. 
Celem artykułu jest przedstawienie zagadnienia specjalizacji 
naukowej i znajomości języków obcych wśród bibliotekarzy nie 
w izolacji, lecz w związku z ogólną problematyką zadań bibliotek 
naukowych oraz doboru i szkolenia kadr. Z tych względów poruszę 
najpierw pokrótce problemy ogólniejsze. 
1. Zadania bibliotek naukowych 
Znajdujemy się w ostatnim roku planu sześcioletniego, to 
znaczy, że kończymy budowę podstaw socjalizmu i niebawem  
zaczniemy realizować nowy plan, plan budowy socjalizmu. Jest to  
porywająca perspektywa. Jak na tle tego rozwoju przedstawiają się 
osiągnięcia bibliotek naukowych? Wiadomo, że pozostały one w tyle 
za tempem rozwoju nie tylko naszej bazy, ale i niektórych  
elementów jej nadbudowy, że m. inn. wyprzedziły je biblioteki  
powszechne. Ani Konferencja Krynicka z 3—15 lutego 1951 r., ani I  
Ogólnokrajowa Narada Bibliotekarzy z 29 i 30 maja 1952 r., mimo  
ożywczego tchnienia słusznych, bojowych postulatów i haseł, nie  
przyniosły w praktyce spodziewanego przełomu. Winę za to ponoszą 
z jednej strony czynniki decydujące, które nie ujęły naszej pracy 
we właściwe formy, nie przeprowadziły sprawnej reorganizacji  
bibliotek naukowych, nie uprawiały rzetelnej polityki kadr l, nie  
uregulowały sytuacji prawnej ani sprawy szkolenia bibliotekarzy  
naukowych, z drugiej strony — nie bez winy są i sami bibliotekarze, 
którzy nie potrafili rozwinąć należytej inicjatywy oddolnej. 
Obecne warunki, jak się zdaje, bardziej sprzyjają zasadniczej 
poprawie tej sytuacji. Przede wszystkim — najogólniejsze prze- 
1 Por. przemówienie ministra Sokorstoiego, który na I Ogólnokrajowej 
Naradzie Bibliotekarzy powiedział m. inn., że „u nas w gruncie rzeczy  
polityki kadr bibliotecznych nie było". Jednakże i potem nie było widać większego 
postępu pod tym względem, przynajmniej na odcinku bibliotek naukowych. 
t
		

/pb1955z10056_0001.djvu

			54 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
słanki przełomu i tutaj stworzyło IX Plenum KC i II Zjazd PZPR, 
stawiając przed narodem zadania m. inn. zlikwidowania  
dysproporcji w rozwoju produkcji, podniesienia stopy życiowej i kultury mas 
pracujących w myśl podstawowego prawa socjalizmu,  
przyśpieszenia i pogłębienia rewolucji kulturalnej. 
Jeżeli chodzi o przesłanki rozwojowe specjalnie bibliotek  
naukowych, to mamy tu do zanotowania takie fakty: reorganizację 
szkolnictwa wyższego, która określiła rolę bibliotek tego resortu 
(jako zakładów naukowych ogólno-uczelnianych) i stała się podstawą 
nowego ich statutu oraz korzystniejszego przydziału  
organizacyjnego na terenie Ministerstwa; Walny Zjazd Delegatów Związku  
Bibliotekarzy i Archiwistów Polskich i stworzenie Stowarzyszenia  
Bibliotekarzy Polskich (19 i 20 grudnia 1953 r.), wycieczki  
bibliotekarzy do Związku Radzieckiego, dyskusje (głównie na łamach prasy 
fachowej) na temat zadań i form pracy bibliotek naukowych, a także 
bibliologii i bibliografii, doboru i kształcenia kadr, pracy usługowej 
i naukowej 2. Należy wreszcie podkreślić znaczne postępy w  
kształtowaniu się świadomości politycznej bibliotekarzy naukowych. 
Mówiąc o zadaniach bibliotek naukowych zajmę się w szcze-^ 
gólności bibliotekami szkół wyższych. Rola ich polega na: 1.  
pełnieniu przez nie funkcji usługowej (udostępnianiu zbiorów niezbędnych 
do wyrabiania naukowego poglądu na świat, do zdobywania  
głębszej wiedzy oraz do twórczości naukowej); 2. pracy  
naukowo-badawczej (uogólnianiu doświadczeń praktyki, opracowywaniu w sposób 
naukowy własnych księgozbiorów, a na ich podstawie problemów 
księgoznawczo-historycznych i księgoznawczo-społecznych, pracach 
z zakresu bibliografii i dokumentacji naukowej); udziale w pracy 
dydaktyczno-wychowawczej uczelni, który to udział winien być  
ściśle określony i zorganizowany. 
Wiadomo, że nie docenia się jeszcze w pełni roli bibliotek, 
znaczenia i wartości pracy bibliotekarzy, nie uznaje się na serio 
charakteru naukowego prac usługowych, a nieraz i potrzeby  
prowadzenia własnych (oczywiście ściśle powiązanych z potrzebami  
środowiska, uczelni) badań naukowych, nie dostrzega się, jak wielką 
2 Wymienię tu zwłaszcza bojową pracę Wład. Bieńkowskiego. 
O pseudo-nauce bibliologii i najpilniejszych zadaniach bibliografii. Warszawa 
1953; artykuł Tad. Margula: Z obłoków bibliologii na ziemię biblio teko- 
anawsitwa. Przegląd Biblioteczny 21: 1953 (s. 342—358) o orientacji praktycys- 
tycznej, oraz rozsądny głos K. Remerowej: Sprawa kadr naukowych 
(tamże s. 297—325), unikającej skrajności zarówno praktycyzmu jak i teore- 
tyzmu.
		

/pb1955z10057_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
55 
pomocą w pracy dydaktyczno-wychowawczej uczelni mogą i  
powinny być biblioteki (stąd i niezrozumienie dla zagadnień doboru 
i ustawienia kadr bibliotekarskich, zwłaszcza pod względem  
specjalizacji naukowej, zagadnień o zasadniczym znaczeniu dla jakości prae 
bibliotekarzy). Oczywiście przynosi to szkodę nie tylko bibliotekom, 
lecz i uczelniom (wykładowcom, a zwłaszcza studentom) 3. 
Funkcje usługowe i badawczo-naukowe bibliotek należy  
traktować jako ich równorzędne zadania (oba o charakterze naukowym), 
co więcej — jako dwie strony dialektycznej jedności *. Jedynie  
wadliwa organizacja jest powodem, że te dwie funkcje nieraz się ze sobą 
kłócą, zamiast wzajemnie się dopełniać i wspierać. 
Co do prac badawczo-naukowych wzmiankowanych wyżej 
pragnę podkreślić, że. biblioteki są właściwym dla nich warsztatem 
i osobne instytuty badawcze (których użyteczności nie kwestionuję, 
a ścisłą współpracę czy nawet powiązanie organizacyjne postuluję) 
w tym względzie ich nie zastąpią, będąc bardziej obce księgozbiorom 
i bezpośredniej praktyce ich udostępniania. 
Jak w innych dziedzinach naszego życia, wystąpiły również na 
terenie bibliotek pewne dysproporcje, a mianowicie: a. w doborze 
trzech rodzajów pracowników: samodzielnych pracowników  
naukowych, pomocniczych i techniczno-naukowych (przerost  
pracowników pomocniczo-naukowych a brak techniczno-naukowych, co  
spowodowało wykonywanie prac technicznych przez pierwszych z nich), 
b. w doborze i rozstawieniu specjalistów z różnych dziedzin wiedzy 
(przede wszystkim humanistów i niehumanistów). Potrzebę  
zapewnienia bibliotekom dopływu samodzielnych pracowników naukowych 
widać choćby w radzieckich wzorach aspirantur i przewodów  
kandydackich w zakresie nauki o książce. 
Oczywiście biblioteki naukowe powołane są również do  
obsługiwania innych instytucji, zakładów pracy, urzędów, do zadań  
popularyzatorskich, a w związku z tym do pomocy bibliotekom  
powszechnym w ich pracy. 
3 Por. cytowany artykuł Remerowej oraz wyipawiedzi P. R y- 
bickiego i St. Sierotwińs kiego — Przegląd Biblioteczny 
22 :1954. 
4 Twórczość naukowa jest również jednym z najlepszych sposobów 
doskonalenia zawodowego, gdyż tworząc — sami się kształtujemy i kształcimy, 
zdobywamy wiedzę głębszą i trwałą. „Przez pracę naukową prowadzi  
najskuteczniejsza droga do pełnego uaktywnienia się w zawodzie bibliotekarskim" 
(B. Kocowski:. Praca naukowa w Bibliotece Uniwersyteckiej we  
Wrocławiu — Bibliotekarz 21: 1954 s. 19).
		

/pb1955z10058_0001.djvu

			56 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
Z nauki Stalina o stosunku bazy do nadbudowy wiemy, że  
nadbudowa jest aktywna w stosunku do swojej bazy. Jakież elementy 
nadbudowy w pierwszym rzędzie winny przejawiać tę aktywność, 
jeśli nie biblioteki, a zwłaszcza biblioteki naukowe? Wiemy, jak  
Lenin cenił biblioteki, wiemy, że wyznaczał im czołowe miejsce, w  
rewolucji kulturalnej. O tym się jakby zapomina. Biblioteki winny nie 
tylko zaspokajać potrzeby środowiska, ale i rozniecać te potrzeby 
tam, gdzie są jeszcze zbyt słabe, przewidywać ich rozwój, nadawać 
im kierunek; winny istotnie kierować czytelnictwem, brać czynny 
udział (jak to się już dzieje w Związku Radzieckim i jak żądała 
Konferencja Krynicka) w planowaniu wydawniczym, winny brać 
udział w organizacji pracy naukowej. Realizacja tych zadań  
bibliotek zależy przede wszystkim od rozwiązania problemu kadr, ich  
doboru, wyszkolenia i ustawienia. 
2. Specjalizacja naukowa bibliotekarzy 
w świetle ankiety. 
Doniosłość zagadnienia specjalizacji naukowej w bibliotekach 
przedstawiono już w sposób dobitny w naszej prasie fachowej. Obok 
zagadnienia doboru i wychowania „określonego typu pracownika 
naukowego", łączącego w sobie „zdolność i skłonność erudycyjnego 
przyswajania sobie wiedzy ze zdolnością organizowania, warsztatu 
pracy naukowej" (P. Rybicki w art. cyt.), jest to zagadnienie  
zasadnicze w problematyce kadr. Bez jego rozwiązania biblioteki naukowe 
nie zdołają wypełnić trudnych i doniosłych zadań, naszkicowanych 
we wstępie tego artykułu. Potwierdzają to niektóre wypowiedzi 
w związku z naszą ankietą. Np. dr A. Jędrzejowska, zast. dyrektora 
Biblioteki Miejskiej w Gdańsku uważa, że pytania ankiety „dotyczą 
zagadnień w pracy bibliotecznej niezmiernie aktualnych i  
zasadniczych dla dalszego jej postępu i pomyślnego rozwoju". Biblioteki 
wołają o specjalistów, a wyniki ankiety potrzebę tę potwierdzają. 
Spróbujmy podsumować te wyniki. 
Zastanówmy się, o ile skład i ustawienie naszych naukowych 
kadr bibliotekarskich pod kątem widzenia ich specjalizacji naukowej 
są dostosowane do spełnienia zadań naszkicowanych we wstępie. 
Nasuwają się tu następujące zagadnienia: 
1. Przydatność poszczególnych kategorii specjalistów do pracy 
w bibliotekach naukowych w ogóle, a do oddziałów specjalnych 
w szczególności.
		

/pb1955z10059_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 57 
2. Racjonalność siatki bibliotekarzy naukowych w  
poszczególnych bibliotekach (ujęcie zagadnienia w relacji „pionowej") 6. 
3. Racjonalny rozdział poszczególnych kategorii specjalistów 
w skali krajowej (ujęcie zagadnienia w relacji „poziomej"). 
Obecny dobór naszych kadr, zwłaszcza w bibliotekach starszych 
(biorąc pod uwagę, że przeciętny wiek kadr jest tam dość niski) jest 
wynikiem w znacznej mierze przedwojennego chaosu m. inn. 
i w dziedzinie życia kulturalnego, którego to chaosu objawem była 
t. zw. „nadprodukcja inteligencji". Kadry te są w niemałym  
procencie rezultatem zarówno podaży ze strony tych absolwentów 
szkół wyższych, którzy nie znajdowali pracy gdzie indziej, jak 
i zapotrzebowania personalnego oraz polityki 
rzeczowo-personalnej bibliotek. Ten drugi czynnik był do pewnego 
stopnia regulatorem składu personalnego naszych bibliotek. 
Na podstawie zamieszczonych tabel możemy dokładnie  
uchwycić następujące dysproporcje: 
Przerost polonistów i historyków razem wziętych: w  
bibliotekach wszystkich typów 52,8%, w bibliotekach miejskich 70%,. 
w wielkich bibliotekach ogólnych 62,7%, w bibliotekach wyższych 
szkół pedagogicznych 64,5%6, w uniwersyteckich blisko 50%.  
Polonistów jest w bibliotekach wyższych szkół pedagogicznych 47%, 
w bibliotekach miejskich 37%, w wielkich bibliotekach ogólnych 
32,2%, w bibliotekach akademii medycznych 23,7%, w bibliotekach 
szkół inżynierskich i politechnicznych 23,2%, w uniwersyteckich 
22,1%. Historyków jest w bibliotekach miejskich 33%, w wielkich 
bibliotekach ogólnych 30,5%, w uniwersyteckich 27,55%, w  
bibliotekach wyższych szkół rolniczych 27,25%. 
Jeżeli chodzi o poszczególne biblioteki uniwersyteckie, to  
przerost ten jest największy w Bibliotece KUL (38,9% polonistów, 27,7% 
historyków, razem 66,6%), następnie w B.U. we Wrocławiu (28% 
polonistów, 36% historyków, razem 64%) i w B. U. w Warszawie 
(30% polonistów,' 32% historyków, razem 62%). W Krakowie jest 
20,6% polonistów, 32,8% historyków, razem 53,4%. Nie ma  
przerostu w B. Uniw. M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie (7,15%  
polonistów, 7,15% historyków, razem 14,3%). Z innych bibliotek resor- 
6 Problem ten zaznaczam tylko, nie rozwijając go z powodu braku  
materiału statystycznego. 
* Cyfra w tym wypadku niereprezentatywna wobec małej liczby  
personelu w tych bibliotekach. To samo odnosi się. i do innych typów bibliotek 
o małej obsadzie.
		

/pb1955z10060_0001.djvu

			58 KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
towych zwraca uwagę B. Szkoły Inżynierskiej w Częstochowie,  
mająca 4 polonistów (100%), B. Politechniki w Łodzi z 4 polonistami 
(45%). Z bibliotek nieresortowych notujemy B. Wyższej Szkoły 
Pedagogicznej we Wrocławiu, posiadającą 3 polonistów (100%), B. 
Akademii Medycznej w Łodzi posiadającą 4 polonistów i 1  
historyka na 8 pracowników. Z wielkich bibliotek ogólnych i miejskich 
B. Miejska w Gdańsku liczy 26,1% polonistów, 56,5% historyków, 
razem 82,6% personelu, B. PAN w Kórniku 33,3% polonistów, 50% 
historyków, razem 83,3%, B. Publiczna im. H. Łopacińskiego w  
Lublinie blisko 70% polonistów i 7% historyków, razem 77%. Znaczny 
procent historyków i polonistów w B. Narodowej (32,5 polonistów, 
25,5 historyków, razem 57,7%) i B. Zakładu im. Ossolińskich (32,8% 
polonistów, 36% historyków, razem 68,8%) jest więcej uzasadniony 
specjalnym charakterem ich zbiorów. 
Są to skutki „nadprodukcji" polonistów i historyków przed 
wojną. Należy jednak podkreślić, że poloniści i historycy stanowią 
wartościowy, odpowiedni żywioł dla bibliotek (potwierdzają to do 
pewnego stopnia odpowiedzi na ankietę7: poloniści ze względu na 
wielostronność studiów (dokładna znajomość literatury ojczystej,  
ramowa obcej, w powiązaniu z historią, historią kultury i sztuki,  
lingwistyką, zwłaszcza slawistyką), historycy — ze względu na  
ogarnianie całości dziejów i metodę badań, jedni i drudzy — ze względu 
na zbliżenie bibliografii i bibliotekoznawstwa do historii i  
polonistyki. Cenieni też są (zwłaszcza historycy) w oddziałach specjalnych 
(zob. niżej). Ale jednak jest to przerost ze szkodą dla innych  
specjalności. 
Procent ogólny neofilologów, którzy zajmują trzecie miejsce 
po polonistach i historykach (za wyjątkiem szkół ekonomicznych) 
nie budzi zastrzeżeń. Są oni również cenieni (m. inn. w oddziałach 
specjalnych — zob. niżej). Zwłaszcza wartość ich podkreślają  
biblioteki akademii medycznych. Obserwujemy natomiast wśród filologów 
języków zachodnich przerost romanistów: w bibliotekach wszystkich 
typów jest ich blisko tyleż samo (59 osób) co anglistów (33  
osoby) i germanistów (30 osób) razem wziętych. Pokutuje tu jeszcze 
dawna francuzczyzna. Obecnie z uniwersytetów posiadają sekcje ro- 
manistyki tylko U. J., U. Warsz. i KUL 8. Z pewnością jednak sto- 
7 Jedna ze szkół inżynierskich podkreśla wyższość w tym względzie 
w ogóle humanistów. 
8 Nie rozporządzam niestety danymi co do ilości studentów w  
poszczególnych uniwersytetach na wymienionych tu wydziałach i sekcjach wydziałów. 
•
		

/pb1955z10061_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
59 
Tablica I: Kategorie specjalistów w układzie systematycznym. 
Poloniści 
Historycy 
Historycy kultury mat. 
Historycy sztuki 
Filologowie klas. 
Rusycyści 
Filologowie jęz. czesk. 
Filol. jęz. serbo-chorw. 
Filolog, jęz. sloweńsk. 
Slawiści razem: 
Orientaliści 
Germaniści 
Romaniści 
Angliści 
Filolog, jęz. zaćh. razem 
Językoznawcy 
Prawnicy 
Ekonomiści 
Komercj aliści 
Socjologowie 
Etnografowie 
Filozofowie 
Pedagodzy i psycholog. 
Muzykolodzy 
Specjał, nauki o książce 
Humaniści razem: 
Biologowie 
Geografowie 
Mat.-fiz.-chem. 
Specj. nauk technicznych 
Specj. nauk rolniczych 
Medycy 
Lekarze weterynarii 
Niehumaniści razem 
Nieokreśleni 
Razem 
B-ki uniwersyt. 
liczba osób 
oddz.l 
60 
58 
3 
12 
3 
1 
1 
5 
9 
13 
9 
31 
2 
15 
5 
1 
1 
5 
7 
1 
7 
2/3 
5 
3 
6 
3 
1? 
12 
242 
oddz.| Ita- 
spcc! żem 
5 
23 
7 
7 
2 
2 
1 
2 
2 
1 
50 
1 
1 
1 
52 
* 
65 22,11 
81 1 27,55 
I 
10 3,4 
19, 
3 
1 
1 
5 
9 
15 
9 
33 
2 
16 
5 
1 
1 
7 
9 
1 
8 
263 
5 
4 
6 
3 
18 
13 
294 
6,4 
1 
0,34 
0,34 
1,? 
3,06 
5,1 
3,06 
11,2 
0,7 
5,47 
1,7 
0,34 
0,34 
2,4 
3,06 
0.34 
2,74 
89,4 
1,7 
1,4 
2 
1 
6,15 
4,45 
100 
Inne b-ki 
resortowe 
osób 
20 
22 
1 
2 
7 
9 
4 
20 
9 
23 
3 
1 
1 
3 
2 
101 
2 
1 
5 
4 
2 
1 
15 
1 
123 
* 
16,3 
18 
0,8 
1,6 
5,7 
7,4 
3,2 
i 6,3 
7,4 
18,7 
2,4 
0,8 
0,8 
2,4 
1,6 
8? 
1.6 
0,8 
4,1 
3,2 
1,6 
0,8 
12,2 
0,8 
100 
B-ki n:e- 
resortowe 
osób 
154 
133 
14 
17 
7 
2 
9 
1 
% 
32 
27,5 
3 
3,5 
1,5 
0,4 
1,9 
0,2 
14 J 3 
35 7,2 
20 
69 
13 
6 
6 
14 
15 
1 
452 
10 
2 
2 
1 
6 
7 
28 
4 
14,2 
2,7 
1.2 
1,2 
3 
3,1 
0,2 
93,6 
2 
0,4 
0,4 
0,2 
1,2 
1,5 
5,8 
3| 0,6 
483 
100 
B-ki 
ogółem 
osób 
239 
236 
1 
26 
36 
10 
2 
1 
1 
U 
1 
30 
59 
33 
122 
2 
38 
34 
4 
7 
1 
22 
27 
1 
11 
822 
17 
7 
13 
5 
11 
7 
1 
61 
17 
900 
% 
22,6 
26,2 
0,1 
3 
4 
1,1 
0,2 
0,1 
0,1 
1,5 
0,1 
3,3 
6,5 
3.7 
13,5 
0,2 
4,2 
3,7 
0,4 
0,8 
0,1 
2,4 
3 
0,1 
1,2 
91,3 
2 
0,8 
1,4 
0,6 
1,2 
0,8 
0,1 
6,8 
2 
100 
Uwaga: Nie wliczono tu drugiej specjalności osób mających dwa fakultety.
		

/pb1955z10062_0001.djvu

			60 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
sunek ten będzie się szybko zmieniał na korzyść germanistów i  
anglistów. Zwraca uwagę, że B. KUL nie ma romanistów ani angli- 
Tab. II: Liczba spacjalistów w poszczególnych typich bibliotsk resortowy eh 
nieuniwersyteckich 
Poloniści 
Historycy 
Filologowie klas 
Slawiści 
Filologowie jęz. zach. 
Prawnicy 
Ekonom, i komercj aliści 
Inni humaniści 
Biologowie i geografowie 
Mat.-fiz.-chem. 
Specj. nauk techn. 
„ nauk rolniczych 
Medycy i lekarze weter. 
Humaniści 
Niehumaniści 
Nieokreśleni 
Razem: 
Szk. 
inż. 
i politech. 
OSÓl) 
13 
9 
12 
3 
3 
4 
3 
5 
3 
1 
44 
12 
56 
% 
23,2 
16 
21,4 
5,4 
5,4 
7,1 
5,4 
8,9 
5,4 
1,8 
78,6 
21,4 
100 
WSE 
i SGP i S 
osób % 
5 
10 
5 
6 
22 
6 
1 
54 
1 
1 
56 
8,95 
17,9 
8,95 
10,7 
39,2 
10,7 
1,8 
96,4 
1,8 
1,8 
100 
. WSR 
i SGGW 
osób 
2 
3 
3 
1 
, 1 
1 
9 
2 
11 
% 
18,2 
27,25 
27,25 
9.1 
9,1 
9,1 
81,8 
18,2 
100 
stów, choć KUL posiada odpowiednie sekcje. Główną dysproporcję 
stanowi tu jednak znikoma liczba rusycystów i innych slawistów 
(14 osób, 1,5%). W stosunku do wszystkich neofilologów slawiści 
stanowią 10,1%, podczas gdy filologowie języków zachodnich — 
87,8%. Oczywiście w tym wyraża się zacofanie kulturalne narodów 
słowiańskich i przedwojenna orientacja zachodnia. Stwierdzić tu  
musimy niestety jeszcze zbyt słabe przestawienie się powojennej  
psychiki dużego odłamu społeczeństwa, zwłaszcza w okresie do r. 1949, 
przed podjęciem planu sześcioletniego. Rusycystykę i filologię  
słowiańską mamy na Uniwersytecie Jagiellońskim i Warszawskim,  
samą rusycystykę na Uniwersytecie im. B. Bieruta. Zobaczmy, 
jak wygląda siatka rusycystów w bibliotekach w skali krajowej. 
Najwięcej ich jest w B. Sejmowej (2), po jednym w b-kach  
uniwersyteckich w Krakowie, Toruniu i Wrocławiu, w B. Narodowej, Os-
		

/pb1955z10063_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
61 
solineum, B. Akademii Medycznej w Rokitnicy Bytomskiej, w  
Książnicy Miejskiej im. Kopernika w Toruniu i B. Państw. Wyższej Szko- 
Tab. III: Liczba specjalistów w poszczególnych typach bibliotek nieresortowych 
Poloniści 
Historycy 
Filologowie klas. 
Slawiści 
Filologowie jęz. zach. 
Prawnicy 
Ekonom, i komerc. 
Inni humaniści 
Biologowie i geogr. 
Mat.-fiz.-chem. 
Specj. nauk techn. 
„ „ roln. 
Medycy i lek. wet. 
Humaniści 
Niehumaniści 
N.!eokreśleni 
Razem: 
WSPed. 
osób 
8 
3 
1 
3 
1 
1 
16 
1 
17 
% 
47 
17,5 
6 
17,5 
6 
6 
94 
6 
100 
Akad. 
mećT. 
osób | % 
18 
8 
4 
1 
18 
4- 
3 
4 
5 
1 
2 
6 
60 
U 
76 
23,7 
10,5 
5,25 
1,4 
23.7 
5,25 
3,9 
5,25 
6,6 
1.4 
2,6 
7,85 
79 
18,4 
2,6 
100 
Wielkie 
b-ki og. 
osób 
77 
73 
8 
4 
28 
6 
3 
31 
3 
1 
1 
3 
230 
8 
1 
239 
% 
32,2 
30,5 
33 
1,7 
11.7 
2,5 
1,3 
13 
1.3 
0,4 
0,4 
1,3 
96.3 
3,3 
0,4 
100 
B-ki 
miejsk. 
osób' % 
49 
44 
5 
1 
15 
1 
13 
3 
1 
1 
130 
3 
133 
37 
33 
3.7 
0,7 
11.3 
0,7 
10 
2.2 
0,7 
0,7 
97,7 
2,3 
100 
Inne 
b-ki 
•>sóh 
2 
5 
2 
5 
2 
2 
% 
■11,1 
27,8 
11,1 
27,8 
11,1 
11.1 
18 100 
— 
18 
100 
ły Pedagog, w Łodzi. Z innych slawistów mamy w B. Narodowej 
2 czechistów, w B. Jagiellońskiej po jednym filologu języka serbsko- 
chorwackiego i języka słoweńskiego. 
Brak również orientalistów. Jedynym szczyci się B. Narodowa. 
A przecież żyjemy w epoce wyzwalania się i burzliwego postępu 
ludów kolonialnych i zależnych, głównie wschodnich. Oczywiście 
potrzeba orientalistów zależy od księgozbiorów orientalnych, ale  
należy się nastawiać na rozwój tych księgozbiorów. Orientalistykę  
mamy na Uniwersytetach Jagiellońskim i Warszawskim. 
Jasne jest, że ten stan rzeczy winien ulec szybkiej poprawie 
wobec ogromnego • postępu gospodarczego i kulturalnego narodów 
Obozu Pokoju, złożonego głównie z krajów słowiańskich i Chin  
Ludowych. Klasycy marksizmu uczą, że trzeba nastawiać się na to, co 
ma przed sobą przyszłość. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną,
		

/pb1955z10064_0001.djvu

			62 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
że „Zachód" zostanie zdystansowany przez „Wschód" Na tereni*1 
bibliotecznym postęp krajów słowiańskich uwidocznia się w coraz 
większej liczbie napływających do bibliotek druków zwartych i  
periodyków w językach słowiańskich. Nie są one jeszcze należycie 
wyzyskiwane. Przed slawistami otwiera się duże pole działania. 
W szczególności na pierwszym miejscu po języku rosyjskim należy 
postawić czeski. 
Brak wreszcie językoznawców, których po jednym mają tylko 
B. Uniwersytecka w Toruniu i B. U. we Wrocławiu. Mogą oni do 
pewnego stopnia zastąpić brak slawistów i orientalistów oraz  
filologów języków mniej znanych, jak zwłaszcza rumuńskiego,  
węgierskiego, szwedzkiego, duńskiego, hiszpańskiego (por. co do tego  
następny rozdział dotyczący znajomości języków obcych). 
Procent prawników jest już więcej zadowalający. Brak ich  
zupełnie w B. U. w Poznaniu (jest za to ekonomista), natomiast w B. U. 
w Toruniu jest ich aż pięciu, gdy we wszystkich bibliotekach  
uniwersyteckich — 16, a 38 w bibliotekach wszystkich typów. Nie ma 
prawników w bibliotekach wyższych szkół rolniczych i SGGW (jest 
tam nadto tylko jeden ekonomista), w bibliotekach wyższych szkół 
pedagogicznych (brak również ekonomistów), na 6 bibliotek  
miejskich przypada tylko jeden prawnik (przy zupełnym braku  
ekonomistów). 
Gorzej jest z ekonomistami (wraz z komercjalistami): w  
bibliotekach nieresortowych 1,2%, w uniwersyteckich 2,14%. Nie jest dużo 
lepiej w innych bibliotekach resortowych; tylko w bibliotekach 
wyższych szkół ekonomicznych jest 39,2%. Natomiast przerostem 
jest, jeżeli w jednej z bibliotek szkół ekonomicznych jest 4  
ekonomistów na 6 osób, a w innej 4 na 5 osób, podczas gdy w trzeciej jest 
tylko 1 ekonomista na 8 osób. 
W bibliotekach wyższych szkół pedagogicznych nie ma  
pedagogów. 
Za mało jest jeszcze bibliotekoznawców. Z ośmiu bibliotek  
uniwersyteckich brak ich w ogóle w pięciu. Prym tu dzierży oczywiście 
Łódź (6 osób) dzięki katedrze prof. Muszkowskiego, która istniała tam 
kilka lat. Kraków ma 2 osoby, poza tym są: 1 w Bibliotece  
Sejmowej i 2 w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Łodzi. 
Wreszcie wielka bolączka: brak matematyko-przyrodników. 
Biologów jest w "bibliotekach uniwersyteckich tylko 1,7% (2 
b-ki mają po jednym, natomiast w Łodzi aż trzech!), specjalistów 
nauk rolniczych 1% (3 b-ki po jednym). W innych bibliotekach
		

/pb1955z10065_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 
63 
resortowych biologów 1,6% (po jednym w 2 b-kach), specjalistów 
nauk rolniczych 2 (z tych jeden w wyższej szkole rolniczej, jeden 
w szkole inżynierskiej). W bibliotekach nieresortowych jest biologów 
2,1%, specjalistów nauk rolniczych l,2°/o. Jest tylko jeden lekarz 
weterynarii: w Wyższej Szkole Rolniczej we Wrocławiu. A przecież 
na wszystkich uniwersytetach (za wyjątkiem KUL) są wydziały  
matematyczno-przyrodnicze, wyższe szkoły rolnicze są w Warszawie, 
Poznaniu, Olsztynie i Wrocławiu. Zagadnienie kadr biologów i  
specjalistów nauk rolniczych ma bezpośredni związek ze sprawą pomocy 
dla wsi, z problemem sojuszu robotniczo-chłopskiego. 
Geografów jest .0,8%: na 7 geografów jest 4 w bibliotekach 
uniwersyteckich, 1 w politechnice, 1 w bibliotece miejskiej, 1 w  
bibliotece wyższej szkoły pedagogicznej. Geologów brak w ogóle. 
Specjalistów matematyków, fizyków i chemików jest 1,4% 
(13 osób), z tego najwięcej procentowo w bibliotekach szkół inży- 
nierskich i politechnicznych, a najmniej w bibliotekach innych  
resortów. Z bibliotek uniwersyteckich mają ich dwie po dwóch i dwie 
po jednym. 
Pod względem liczby matematyko-przyrodników najlepiej stoi 
wśród bibliotek uniwersyteckich B. Uniwersytetu M. Curie-Skło- 
dowskiej (1 biolog, 2 geografów, 2 matematyko-fizyko-chemików, 
1 rolnik — 43%), potem B. U. w Toruniu (1 biolog, 2 matematyko- 
fizyko-chemików, 1 rolnik), B. Jagiellońska (1 geograf, 1 matema- 
tyko-fizyko-chemik, 1 rolnik), najgorzej — biblioteki w Poznaniu 
(1 geograf), w Warszawie (1 mat.-fiz.-chemik) i Wrocławiu (żadnego 
matem.-przyr.). Z innych bibliotek B. Narodowa ma 6 matem.-przy- 
rodników i 1 specjalistę nauk technicznych, co jednak nie stanowi 
wysokiego.procentu w zestawieniu z całym jej licznym personelem. 
Brak zupełny specjalistów nauk technicznych w bibliotekach 
uniwersyteckich, w innych resortach jest 4 (po 1 w trzech  
bibliotekach politechnicznych, 1 w bibliotece wyższej szkoły ekonomicznej), 
oraz 1 w Bibliotece Narodowej. 
Medyków jest 6, z tego 4 w Głównej Bibliotece Lekarskiej 
w Warszawie, 1 w Akademii Lekarskiej we Wrocławiu, 1 w jednej 
z wielkich bibliotek ogólnych. 
W ogóle stosunek niehumanistów (61 osób, 6,8%) do  
humanistów (822 osób, 91,3%) jest o wiele za niski. Wydaje mi się, że  
winien przybrać wartość choćby 1 :4, jeżeli wziąć pod uwagę  
rozbudowę naszej produkcji, ilość wydziałów matematyczno-przyrodniczych 
na uniwersytetach, liczbę innych szkół wyższych typu niehumanis-
		

/pb1955z10066_0001.djvu

			64 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
tycznego, a także liczbę studentów. Mniej miarodajny byłby tu  
procent księgozbiorów matematyczno-przyrodniczych, gdyż te winny 
ulec i ulegną rozbudowie. 
Tab. IV: Liczba specjalistów w odćMałach specjalnych w porządku malejącym 
CJ 
"57 
§ 
I 
II 
III 
IV 
V 
VI 
VII 
VIII 
IX 
X 
XI 
B-ki uniwersyteckie 
Specjalność 
Historycy 
Filol. klas. 
Hist. sztuki 
Poloniści 
Romaniści 
Filozofowie 
Ped. i psych. 
Prawnicy 
B-tekoznaw. 
Geografowie 
Nieokreśleni 
Razem: 
Osób 
23 
7 
7 
5 
2 
2 
2 
1 
1 
1 
1 
52 
% 
44,2 
13,5 
13,5 
9,6 
3,8 
3,8 
3,8 
1,95 
1,95 
1,95 
1,95 
100 
Inne większe b-ki 
ogólne (niei 
Specjalność 
Historycy 
Poloniści 
Neofilolog. 
Hist. sztuki 
Filol. klas. 
Prawnicy 
Pedagodzy 
Filozofowie 
Biolpgowie 
Geografowie 
Razem: 
-esor 
Osób 
35 
20 
8* 
6 
3 
2 
1 
1 
1 
1 
78 
;owe) 
45 
25,6 
10,2 
7,6 
3,8 
2,6 
1,3 
1,3 
1,3 
1,3 
100 
B-ki oEÓłerr 
Specjalność 
Historycy 
Poloniści 
Hist. sztuki 
Filol. klas. 
Neofilolog. 
Filozof. 
Ped. i psych. 
Prawnicy 
Geograf. 
Inni 
Razem: 
Osób 
58 
25 
13 
10 
10 
3 
3 
3 
2 
3 
130 
* 
44,6 
19,2 
10 
7,7 
7,7 
2.3 
2.3 
2,3 
1,6 
2,3 
100 
Z odpowiedzi na ankietę wynika, że żywo odczuwa się wiele 
z tych braków. Podkreśla się brak przyrodników, w bibliotekach 
akademii medycznych brak lekarzy, brak ekonomistów, techników 
(zwłaszcza b-ki szkół inż. i polit.), niedostatek wykształcenia  
bibliotekarskiego i łączenia go ze specjalizacją naukową. Nie  
stwierdziliśmy natomiast troski z powodu braku rusycystów i wogóle slawi- 
stów, orientalistów, językoznawców, specjalistów nauki o książce, 
oraz nie widzimy dostatecznej troski z powodu braku matematyko- 
przyrodników. Należałoby uczulić się na te problemy. 
Zastanówmy się jeszcze pokrótce nad sytuacją w oddziałach 
■specjalnych, istniejących w bibliotekach uniwersyteckich, a z nie- 
resortowych — w wielkich bibliotekach ogólnych (wraz z miejskimi). 
Z odpowiedzi na pytanie ankiety, jacy pracownicy naukowi 
Avykazują największą przydatność do oddziałów specjalnych, wynika, 
że na ogół najbardziej cenieni tu są historycy (zwłaszcza w  
oddziałach rękopisów), tym bardziej, im więcej znają języków obcych. Na 
•drugim miejscu stawia się filologów klasycznych (uważając ich jed- 
aiak za najodpowiedniejszych do oddziałów starych druków), po nich
		

/pb1955z10067_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 65 
neofilologów, wreszcie polonistów i bibliologów9. Oczywiście za 
najodpowiedniejszych do oddziału ikonograficznego uważa się  
historyków sztuki, do kartograficznego — geografów, do  
muzykologicznego — muzykologów. 
A jak wygląda praktyka? Na 188 historyków w bibliotekach 
posiadających oddziały specjalne, jest 58 w oddziałach specjalnych 
(blisko 31%), a na 167 polonistów — 25 (15%). W bibliotekach  
uniwersyteckich jest na 81 historyków — 23 w oddziałach specjalnych 
(28,4%), w pozostałych na 107 osób — 35 (32,7%), polonistów zaś 
w pierwszych na 65 osób — 5 (niespełna 8%), w drugich na 102 
osoby — 20 (niespełna 20%). Historyków sztuki na 26 jest 13 w  
oddziałach specjalnych (50%). Filologów klas. na 36 jest 10 w  
oddziałach specjalnych (27,7%), w bibliotekach uniwersyteckich na 19 
osób — 7 (30,8%), w innych na 17 osób — 3 (17,6%). Na 79  
neofilologów jest w oddziałach specj. 10 (12,6%), ale z tego w bibliotekach 
uniwersyteckich tylko 2 (i to romanistów) na 40 osób (5%), w  
pozostałych na 39 osób — 8 (20,5%). Na czterech.pierwszych miejscach 
utrzymują sią (nie licząc historyków sztuki) historycy, poloniści,  
filologowie klasyczni i neofilologowie. W bibliotekach uniwersyteckich 
zwraca uwagę mała liczba polonistów w oddziałach specjalnych 
(z wyjątkiem Wrocławia, gdzie są 3 osoby) i neofilologów, w innych 
bibliotekach — mała liczba filologów klasycznych (3). 
Tab. V: Stosunek liczby pracowników oddziałów specjalnych do liczby, 
pracowników oddziałów ogólnych 
Oddz. ogólne 
Oddz. specjalne 
Razem: 
B-ki uniwersyt. 
osób % 
242 1 82,3 
52 1 17,7 
294 ' 100 
B-ki og.  
posiadające oddz. sp. 
osób 
241 
78 
319 
% 
75,6 
24,4 
100 
B-ki ogółem 
osób 1 % 
483 
130 
613 
78,8 
21,2 
100 
Jeżeli weźmiemy pod uwagę poszczególne biblioteki  
uniwersyteckie, to zauważymy, że panuje tu dość znaczna ńierównomierność 
w siatce specjalistów. Największy „historycyzm" wykazuje Wrocław 
(55% historyków w oddz. specj. w B. U., 54,5% w Ossolineum). 
9 K. R e m e r o w a proponuje (l. c, s. 317): „Dla działu starych 
■druków a może i rękopisów najsłuszniejszy byłby dobór spośród  
wyspecjalizowanych absolwentów czteroletnich studiów specjalnych bibliotekoznaw- 
■czych..." 
Przegląd Biblioteczny 1955 — 5
		

/pb1955z10068_0001.djvu

			66 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI 
Warszawa i Kraków wykazują już większe umiarkowanie (41,7% 
w B. U., 26,5% w B. Naród., 26,3% w B. Jagiell.). Toruń ma w  
oddziałach specjalnych tylko jednego historyka, ale też jest tam mały 
zbiór rękopisów. Poznań wykazuje równomierny rozdział (po 1  
historyku, polon., filologu klas. i roman.). Nie mam niestety danych, 
ilu i jakich pracowników liczą poszczególne oddziały specjalne w  
bibliotekach. W B. U. we Wrocławiu na 4 pracowników Oddziału  
Rękopisów jest 3 historyków i 1 filolog klas., w Oddz. Starych Druków 
na 5 pracowników jest 2 historyków, 1 polonista i 2 filologów klas., 
w Oddziale Zbiorów Regionalnych — 2 historyków, po 1 historyku 
w Oddz. Muzycznym i Oddz. Kartograf., w Oddz. Ikonograf. jest 1 
polonista i 1 romanistka (mający nadto jako .drugą specjalność historię 
sztuki). Znaczny procent polonistów w bibliotekach nieuniwersytec- 
kich jest spowodowany specjalnie narodowymi zbiorami w B.Narodo- 
wej i Ossolineum. W Bibliotece PAN w Krakowie są sami poloniści w 
oddziałach specjalnych (4 osoby). Co do neofilologów, zauważę, że 
pewne braki czy dysproporcje w ich ustawieniu mogą być  
rekompensowane znajomością języków obcych wśród innych specjalistów 
(zwłaszcza historyków). Z innych szczegółów zwraca uwagę, że w B. 
Jagiellońskiej na 3 historyków sztuki tylko jeden jest w oddziale 
specjalnym, a z 4 geografów w bibliotekach uniwersyteckich tylko 
jeden jest w oddziale specjalnym. A przecież poważne zbiory  
kartograficzne są zwłaszcza w B. Jagiellońskiej i w B. U. w Poznaniu. 
W B. U. w Toruniu jest po 2 filozofów i psychologów w oddziałach 
specjalnych. Jedynego muzykologa posiada tylko Oddział Muzyczny 
w B. Jagiellońskiej. 
Tu zastrzegamy się, że nie znając dobrze konkretnych warunków 
w poszczególnych bibliotekach, warunków zarówno rzeczowych jak 
i osobowych, nie możemy kwestionować takiego czy innego doboru 
pracowników. Są to uwagi wysnute z zestawień statystycznych,  
które mogą pobudzić do refleksji i ewentualnej racjonalizacji  
rozstawienia kadr. Chodzi przede wszystkim o ujawnienie przeciętnych 
rezultatów i wskazanie na ogólne tendencje. Widzimy też, jak  
główne tendencje torują sobie drogę poprzez dysproporcje. 
Zwrócimy jeszcze uwagę, że problem specjalizacji bibliotek 
szkół wyższych stał się częścią problemu specjalizacji macierzystych 
uczelni, aczkolwiek nie w zupełności, gdyż działają tu tradycje  
bibliotek, rodzaje księgozbiorów, potrzeba obsługiwania nie tylko u- 
czelni ale i innych instytucji, zakładów pracy i bezpośrednio  
szerokich rzesz czytelniczych. Natomiast problem specjalizacji jest w peł-
		

/pb1955z10069_0001.djvu

			SPECJALIZACJA I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW 67 
ni aktualny w wielkich bibliotekach ogólnych nieuniwersyteckich. 
Tu trzeba wziąć pod uwagę specyfikę ekonomiczną i strukturę  
społeczną danego terenu i to nie tylko ich formy istniejące, lecz i  
postulowane. Taki stosunek do tych spraw pozwoli, by biblioteka jako 
część nadbudowy mogła również wpływać w sposób twórczy i  
postępowy na bliskie jej części bazy. 
WNIOSKI I POSTULATY 
Skład specjalistów zarówno w skali krajowej, jak i w  
poszczególnych bibliotekach jest niewłaściwy. Rozstawienie ich bardzo  
nierównomierne, niedostosowane do zadań obecnego etapu naszego  
budownictwa socjalistycznego, do specjalizacji uczelni, do charakteru 
księgozbioru. Jest znaczny przerost humanistów, a niedobór mate- 
matyko-przyrodników. Wśród humanistów zaznacza się przerost 
polonistów i historyków, brak zaś filologów języków słowiańskich, 
orientalistów, językoznawców, specjalistów nauki o książce,  
ekonomistów. Zwłaszcza niekorzystny jest wysoce nierównomierny  
rozdział tych specjalistów," których dotkliwie brak w różnych  
bibliotekach. \ 
Trzeba zbadać, czy wśród personelu poszczególnych bibliotek 
nie należałoby dokonać przesunięć, czy nie ma możliwości wymiany 
specjalistów między bibliotekami. 
Należy uzupełniać kadry przede wszystkim pod kątem  
widzenia potrzeby zatrudniania specjalistów. Uczelnie winny planowo (na 
podstawie zapotrzebowania zgłoszonego przez kierownictwa  
bibliotek) zaopatrywać biblioteki w nowe kadry specjalistów, a przy  
ustalaniu liczby poszczególnych kategorii studentów brać pod uwagę  
potrzeby bibliotek. 
Należy dążyć do stworzenia specjalizacji bibliograficzno-biblio- 
tekoznawczej nie tylko na wydziałach filologicznych i filozoficzno- 
historycznych, lecz na wszystkich wydziałach i sekcjach  
uniwersytetów oraz na innych wyższych uczelniach, w pierwszym rzędzie na 
wydziałach matematyczno-przyrodniczych, na sekcjach rusycystyki 
iw ogóle slawistyki, dalej w szkołach ekonomicznych, rolniczych, 
inżynierskich i medycznych. 
Należy stworzyć — za wzorem radzieckim — aspirantury 
i przewody kandydackie w zakresie nauki o książce i organizacji 
bibliotek, które dadzą nam kadry samodzielnych pracowników 
nauki.
		

/pb1955z10070_0001.djvu

			68 
JERZY FRIEMANN 
O sprawę tę winny dbać nie tylko władze uniwersyteckie, lecz 
i poszczególni profesorowie. Każdy kierownik katedry, zakładu czy 
instytutu winien we własnym interesie zabiegać o to, by mieć w  
bibliotece głównej niejako swego ambasadora, w bibliotece  
zakładowej zaś — fachowca o dobrym przeszkoleniu bibliotekarskim.  
Pomogą mu oni w pracy dydaktycznej. 
O zaopatrzenie w kadry specjalistów bibliotek naukowych nie- 
uczelnianych winny dbać wydziały kultury i oświaty odpowiednich 
rad narodowych, a pomóc im powinny szkoły wyższe. 
Zainteresowane ministerstwa winny tę problematykę  
przestudiować i stworzyć warunki sprzyjające pomyślnej realizacji tych 
zadań. 
(Dokończenie nastąpi) 
JERZY FRIEMANN 
Biblioteka Narodowa 
O WŁAŚCIWĄ ORGANIZACJĘ BIBLIOTEK WIEJSKICH 
(Artykuł dyskusyjny) 
Mam zamiar poruszyć sprawę stworzenia sieci fachowych księ^* 
gozbiorów rolniczych, jako logicznej konsekwencji uchwał Partii 
i Rządu o podniesieniu poziomu rolnictwa wsi polskiej. 
Dotychczas księgozbiory rolnicze posiadają POMy, PGRy,  
spółdzielnie produkcyjne, zakłady doświadczalne, biblioteki gminne,  
niektóre świetlice ZSCh oraz szkoły rolnicze. Pewien procent książek 
rolniczych posiadają też biblioteki strażackie. Odrębny typ  
księgozbiorów stanowią biblioteki mieszczące się w siedzibach Rejonów 
Lasów, zawierają one wprawdzie przede wszystkim książki  
dotyczące leśnictwa, ale również — choć w mniejszym znacznie  
procencie — książki rolnicze. Zarówno ilość jak i dobór książek w tych 
wszystkich księgozbiorach pozostawia wiele do życzenia. Biblioteki 
wyżej wymienionych instytucji kompletowane były bez  
skoordynowanego planu. Biblioteki te, poza siecią bibliotek gminnych oraz 
świetlicowych, są przyzakładowymi, ńie zawsze też można nazwać 
je bibliotekami.. Wyjątkiem są tu biblioteki gminne, mające  
specjalny charakter organizacyjny. Należałoby zatem zastanowić się 
nad możliwością przeanalizowania zawartości księgozbiorów oraz 
uzupełniania ich bieżącą literaturą. Wydaije się też, że trzeba by
		

/pb1955z10071_0001.djvu

			ORGANIZACJA BIBLIOTEK WIEJSKICH 69 
ujednolicić organizacyjnie nadzór nad nimi, a następnie, w  
zależności od typu księgozbioru, stworzyć odpowiednie zespoły książek. 
Istnieje projekt powołania do życia stałych kursów  
szkoleniowych rolniczych, zootechnicznych i agrotechnicznych, oraz podjęcia 
szeroko zakrojonej akcji wykładów fachowych z dziedziny  
rolnictwa i nauk pokrewnych. Mają także powstać zespoły czytania  
rolniczego przy kołach ZSCh. Te projekty narzucają wprost  
konieczność stworzenia sieci księgozbiorów rolniczych dla chłopów uspół- 
dzielczonych, a także i indywidualnych. Dotychczasowa bowiem 
ilość książek rolniczych w bibliotekach gminnych jest — ogólnie 
biorąc — znikoma i nie może zadośćuczynić potrzebom  
szkoleniowym wsi. 
W momencie całkowitego uąpółdzielczenia wsi sprawa ta  
rozwiąże się samoistnie, ponieważ każda spółdzielnia winna będzie  
posiadać swoją bibliotekę fachową, która organizacyjnie będzie mogła 
podlegać bibliotece gromadzkiej. Zanim to jednak nastąpi, trzeba 
znaleźć formy zastępcze. Utworzenie sieci odrębnych fachowych 
bibliotek rolniczych w poszczególnych gromadach będzie trudne ze 
względów finansowych, personalnych i lokalowych. Biblioteki  
rolnicze można by było jednak zastąpić przez wyodrębnione działy 
książek rolniczych w bibliotekach gromadzkich. Co wobec tego  
należałoby zrobić z istniejącymi już księgozbiorami przy świetlicach 
ZSCh? Moim zdaniem powinny one być włączone do bibliotek  
gromadzkich, które z kolei winny być umieszczane przy świetlicach. 
Byłoby dobrze, gdyby się udało nawiązać ścisłą współpracę między 
biblioteką a świetlicą. 
Wróćmy jednak do kwestii tworzenia działów książek  
rolniczych przy bibliotekach gromadzkich. Wymagać to będzie przede 
wszystkim przeszkolenia wszystkich bibliotekarzy powiatowych 
i gminnych w dziedzinie czytelnictwa rolniczego, jego zadań i roli. 
Jeśli zaś chodzi o eamą sprawę tworzenia księgozbiorów, trzeba by 
ułożyć i centralnie rozesłać do gromadzkich bibliotek „trzon" działu 
składający się z poradników, którymi posługiwać się powinien  
każdy rolnik, a które podają encyklopedycznie wiedzę o poszczególnych 
działach rolnictwa i nauk pokrewnych. Następnie należałoby 
uwzględnić gospodarczo-polityczną specyfikę terenu, dla każdej  
biblioteki z osobna, i zaopatrzyć biblioteki w książki konieczne dla 
nich, zarówno z zakresu literatury fachowej jak i literatury  
społeczno-politycznej. Akcję tak pomyślanego uzupełniania mogłyby 
prowadzić biblioteki powiatowe w porozumieniu z PPRN,  
Powiatowymi Zarządami Rolnictwa, ZSCh, CRS i Domem Książki.
		

/pb1955z10072_0001.djvu

			70 
JERZY FRIEMANN 
Zakładając, że w każdej bibliotece gromadzkiej oraz w  
spółdzielni produkcyjnej będzie istniał księgozbiór rolniczy, zaś każda 
gromadzka rada narodowa będzie miała własną bibliotekę  
gromadzką, będziemy mieli do czynienia z trzema możliwymi wariantami: 
1. Gdy na terenie Gromadzkiej Rady Narodowej nie ma  
jeszcze spółdzielni produkcyjnych. 
2. Gdy na terenie Gromadzkiej Rady Narodowej jest jedna 
lub kilka spółdzielni, lecz są również chłopi gospodarujący  
indywidualnie. 
3. Gdy na terenie Gromadzkiej Rady Narodowej są same  
spółdzielnie produkcyjne, brak zaś gospodarstw indywidualnych. 
W wypadku pierwszym wystarcza omówiona już organizacja 
działu w bibliotece gromadzkiej. 
W wypadku drugim zajdzie konieczność zorganizowania  
współpracy między bibliotekami obu typów. Tutaj nasuwa się myśl 
organizacyjnego połączenia bibliotek gromadzkich z księgozbiorami 
spółdzielni produkcyjnych, przy czym w siedzibie Rady Gromadzkiej 
należałoby utworzyć bibliotekę gromadzką, zaś punkty — z  
księgozbiorem ogólnym wymiennym a rolniczym stałym — w pozostałych 
spółdzielniach i wsiach gospodarujących indywidualnie. We wsiach, 
w których obok spółdzielni produkcyjnej są i chłopi gospodarujący 
indywidualnie, trzeba by — do momentu ich uspółdzielczenia —  
założyć dla nich punkty biblioteczne lub też umożliwić im korzystanie 
z księgozbioru spółdzielnianego, co może jednak natrafić na  
sprzeciw spółdzielców. Zrozumiałe, iż we wsiach bardziej odległych od 
biblioteki gromadzkiej a nie posiadających spółdzielni produkcyjnej, 
trzeba będzie bezwzględnie założyć punkty biblioteczne. Tę kwestię 
poddaję pod dyskusję zwracając uwagę, że mogą tu zachodzić  
dodatkowe kombinacje, zależne od tego, czy wieś jest, czy też nie jest  
siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej. 
Wypadek trzeci jest raczej kwestią przyszłości, ale wymaga 
omówienia choćby ze względu na to, iż sam przez się pomaga  
rozwiązać poruszaną tu kwestię organizacyjnego połączenia biblioteki 
gromadzkiej z księgozbiorami spółdzielni produkcyjnych, jako jej 
punktami. Podobne punkty powinny się znaleźć też w PGRach, 
POMach i w Rejonach Lasów. Instruktorem byłby bibliotekarz  
gromadzki. Kierowałby on pracą bibliotek przyzakładowych i  
koordynował ich działalność. Ten. projekt również nadaje się do dyskusji. 
Książki fachowe rolniczo-leśne dla różnych typów bibliotek facho-
		

/pb1955z10073_0001.djvu

			ORGANIZACJA BIBLIOTEK WIEJSKICH 
71 
wy<3h, tak zwane przez nas „trzony", wysyłanoby centralnie, a  
biblioteka powiatowa dokompletowywałaby książki konieczne ze  
względu na specyfikę terenu, jak to projektowaliśmy wyżej. Biblioteki 
przyzakładowe mógłby prowadzić pracownik społeczny albo — co 
byłoby dużo lepsze — fachowy bibliotekarz etatowy. 
W razie zarzucenia koncepcji działów książek rolniczych w  
bibliotekach gromadzkich, zachodziłaby konieczność stworzenia  
odrębnej sieci bibliotek rolniczych o wspólnej organizacji lub — w  
najgorszym razie — pozostawienia istniejącego stanu rzeczy. Wtedy jednak 
musiałoby się nawiązać jak najdalej idącą współpracę bibliotek  
gromadzkich z bibliotekami przyzakładowymi, co wymaga osobnych  
rozważań. 
Skoro proponujemy utworzenie w bibliotekach gromadzkich 
działu książek rolniczych, musimy choć kilka słów powiedzieć o tym, 
w co ten dział książek powinien być zaopatrzony. Poza broszurami 
i książkami rolniczymi dział ten winien otrzymywać bieżąco  
czasopisma rolnicze i to po kilka egzemplarzy każdego tytułu. 
Dział książek rolniczych powinien posiadać własny katalog  
alfabetyczny i rzeczowy tak pomyślany, by włączanie doń nowych kart 
katalogowych nie było trudne dla bibliotekarza gromadzkiego.  
Oczywiście oba te katalogi powinny być zestawione z drukowanych adno- 
towanych kart katalogowych. Konieczność prowadzenia szerokiej 
akcji wydawniczej adnotowanych bibliograf i j zalecających jest  
oczywista. Mogą one być zarówno ogólne jak i szczegółowe (wycinkowe). 
Jako przykład form wydawniczych mogą służyć publikacje  
Biblioteki Narodowej: „Popularna Biblioteczka Rolnicza" (bibliografia 
ogólna), „Telegram dla Rolnika Hodowcy" oraz „Informator 
dla Rolnika Hodowcy" (bibliografia wycinkowa). Zawierają 
one adnotowane zestawienia książek rolniczych w układzie 
rzeczowym. Dużą pomoc w pracy działów rolniczych  
przyniosłaby bibliografia zawartości czasopism rolniczych, wydawana  
odrębnie i również adnotowana. Ważną bardzo rzeczą będzie, by  
bibliografie zalecające zawierały spisy tych książek, które na pewno znajdą 
się w każdej bibliotece gromadzkiej. To samo dotyczy drukowanych 
adnotowanych kart katalogowych. Dziś bardzo często spotykane jest 
przykre zjawisko, że w bibliotekach są książki, a nie ma do nich kart 
adnotowanych, lub odwrotnie — przysyłane są karty katalogowe do 
tytułów, których biblioteka nie posiada. Bywa i tak, że są książki, 
są do nich karty, lecz bibliotekarz skrzętnie układa je w stosy, nie 
wiedząc co z nimi robić. Zaznaczyć tu trzeba, że aby adnotowane 
karty katalogowe oraz bibliografie zalecające — ogólne i szczegóło-
		

/pb1955z10074_0001.djvu

			72 
JERZY FRIEMANN 
we spełniały swoje zadanie — powinny być bezwzględnie  
opracowywane przez fachowców rolników przeszkolonych bibliograficznie. 
W żadnym wypadku nie powinien robić tego personel niefachowy, 
a jedynie znający zasady bibliografii. Nie jest on w stanie, mimo  
często najlepszych chęci, dać w adnotacji właściwą interpretację  
fachowej treści książki i jej tendencji. Szczególnie ma to znaczenie w  
opracowywaniu bibliografii zalecających rolniczych, a zwłaszcza przy 
układaniu planów czytania rolniczego. Jedna informacja podana 
błędnie lub źle sformułowana, wprowadza zamęt i robi często wiele 
złego rolnikowi praktykowi o słabym przygotowaniu. Doboru  
książek i artykułów powinien dokonywać wyłącznie fachowiec.  
Bibliografie rolnicze zalecające winno się wykonywać centralnie, a to ze 
względu na konieczność korelacji tych prac w skali ogólnokrajowej. 
Najlepiej spełni to zadanie instytucja rolnicza o charakterze nauko- 
wo-instrukcy j nym. 
Dla kierownika Zespołu Czytania najważniejszą pomocą będą 
adnotowane plany czytania. Powinny one być skomponowane według 
celowo pomyślanej kolejności tytułów, podając, jeżeli zajdzie tego 
potrzeba, jakie rozdziały danej książki, a nawet ustępy danego  
rozdziału traktują o wybranym zagadnieniu. Plany czytania powinny 
uwzględniać nie tylko broszury i książki, ale często i artykuły 
z czasopism. Mogą też podawać spis broszur, książek i artykułów  
pogłębiających wiadomości na dany temat. Drukowane plany czytania 
winny być wydawnictwem bieżącym, aktualnym. 
Wskazać tu można też na korzyści, jakie dać mogą adnotowane 
katalogi książek rolniczych, orientujące w całości bieżącej literatury 
rolniczej. Wydawnictwem tego typu winno zainteresować się PWRiL. 
Biblioteki rolnicze spełnią swą rolę tylko wtedy, jeżeli  
równocześnie przystąpi, się do systematycznego szkolenia rolniczego.  
Według istniejących projektów poza szkołami rolniczymi zadanie to 
podjąć mają stałe kursy rolnicze oraz szkolenie wewnątrz  
Gromadzkich ZSCh. Przy tworzeniu organizacyjnym działu książek  
rolniczych w bibliotekach gromadzkich powinno się zatem dążyć do jak 
najdalej idącej współpracy bibliotekarza z Kołami ZSCh i z  
działalnością świetlic gromadzkich, które mają być nie tylko miejscem 
kulturalnej rozrywki, ale i ośrodkami szkolenia. 
Najważniejszą wszakże rzeczą będzie odpowiednie  
przygotowanie bibliotekarzy, którzy muszą nareszcie nauczyć się korzystać 
z pomocy bibliograficznych. Od tego zależy w głównej mierze  
skuteczność ich pracy.
		

/pb1955z10075_0001.djvu

			RECENZJE I SPRAWOZDANIA. 
Z ZAGADNIEŃ TEORII BIBLIOGRAFII 
(W związku z dziełem L. N. M a 1 c 1 e s: Les sources du travaii bibliographiąuel.) 
Dieło Louise Noelle Malcles, która jest kustoszem Biblioteki 
Sorbony i długoletnim wykładowcą bibliografii w paryskiej Ecole des  
Chartres, stanowi wśród znanych dotychczas bibliografii bibliografii typ nowy i  
oryginalny. Nie jest to schematyczny wykaz istniejących spisów bibliograficznych, 
ale krytycznie opracowane zestawienie i charakterystyka wszelkiego rodzaju 
źródeł informacyjnych, przeznaczone przede wszystkim dla. bibliotekarzy jako 
pomoc w pracy informacyjno-bibliograficznej. Chociaż więc tom 1 dzieła nosi 
podtytuł: Bibliografie ogólne, a t. 2 — Bibliografie specjalne, to jednak  
znajdujemy w nich coś więcej poza właściwymi bibliografiami. W t. 1 omówione sa. 
kolejno: bibliografie bibliografii, bibliografie uniwersalne, bibliografie i  
opracowania dotyczące drukarstwa i książki XV—XVI wieku, drukowane katalogi 
bibliotek, katalogi centralne, bibliografie narodowe, encyklopedie, biografie, 
bibliografie czasopism, periodyczne publikacje instytucji naukowych,  
bibliografie zawartości czasopism, encyklopedie i słowniki księgoznawcze. T. 2 
(w dwóch woluminach) obejmuje podstawowe źródła informacyjne z zakresu 
dziedzin humanistycznych i poza właściwymi bibliografiami wymienia i omawia 
dzieła syntetyczne, wprowadzające w problematykę i piśmiennictwo  
poszczególnych nauk, encyklopedie specjalne, słowniki terminologiczne 1 biograficzne,, 
najważniejsze czasopisma. 
W.obydwu tomach wydzielono i zamknięto w odrębnych rozdziałach  
materiały dotyczące krajów bałkańskich i słowiańskich, a w t. 2 ponadto — krajów 
Bliskiego, Średniego i Dalekiego Wschodu, łamiąc w ten sposób główną zasadę 
kompozycji dzieła, które poza tym wyjątkiem grupuje materiał w t. 1 według 
rodzaju źródeł, a w t. 2 — według dziedzin nauki. Tę niekonsekwencję oceniły 
również krytycznie zacytowane w przypisie recenzje. 
Warto tu wspomnieć, że rozdziały o Polsce w t. 1 
(s. 285—290) i t. 2 (s. 758—769) opracowała Louise Cuisinier-Rapacka,  
bibliotekarka Bibliotheąue Natiorrale, która w pierwszych latach powojennych  
przebywała w Polsce, zapoznając się z naszymi największymi bibliotekami 1 ze 
stanem naszej bibliografii. 
1 Geneve-Lille. T. 1. 'BibliograpTiies generales. 1950. s. XVI, 364. T. 2. 
Bibliographies specialisees. (Sciences humaines). 1952 s. IX, 954 [w 2 voI.l- 
T. 3 mający objąć bibliografie dziedzin matematyczno-przyrodniczych i  
technicznych nie ukazał się jeszcze. 
Rec. T. 1: Vorstius J., Zentralbl. j. Biblioth.-Wes. 1951 s. 460—463;. 
Rec. T. 2: Siegiel H., tamże 1953 s. 380—385.
		

/pb1955z10076_0001.djvu

			74 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
Notujemy kilka uwag o tym zestawieniu bibliografii polskich. W  
wykazie bibliografii bibliografii brak Bibliografii Bibliofilstwa i Bibliografii (za 
1. 1914—1922) W. T. Wisłockiego, a Bibliografią Bibliografii, Bibliotekarstwa 
i Bibliofilstwa (za 1. 1928, 1929—1936) wydawaną jako dodatek do Przeglądu  
Bibliotecznego -wymieniono dopiero na końcu całego rozdziału, cytując Przegląd 
Biblioteczny jako organ zawodowy. Wśród bibliografii narodowych  
retrospektywnych umieszczono przed Estreicherem katalogi inkunabułów, pominięto 
natomiast Bentkowskiego Historię literatury, -którą zacytowano' dopiero w t. 2 
wśród bibliografii historyczno-literackich. Między bibliografiami wyborowymi 
wymieniono niezbyt trafnie Przewodnik księgarski Muszkowskiego, a  
zapomniano o Książce w bibliotece i Przewodniku Literackim i Naukowym. Prócz 
tych luk spotyka się błędy w datach lub nazwiskach (np. data urodzenia K. 
Estreichera 1829 zamiast 1827, Mocarski „Tadeusz" zamiast Zygmunt).  
Podkreślić natomiast należy dokładność zestawienia bibliografii narodowych  
bieżących, od dawniejszego Przewodnika BibliopraficzTieeo aż do obecnego jego 
imiennika. W t. 2 rozdział dotyczący Polski obejmuje bibliografie specjalne 
i dzieła podstawowe tylko z zakresu językoznawstwa, literatury i historii,  
pominięto natomiast ■"- jak zresztą w ogóle w części dotyczącej krajów  
słowiańskich i bałkańskich — inne dziedziny humanistyczne. 
Szczegółowa analiza dzieła Malcles przeprowadzona przez odpowiednich 
specjalistów stwierdziłaby może takie czy inne błędy w zestawieniu  
poszczególnych partii materiałów. Można byłoby np. zarzucić autorce, że nie zachowała" 
równowagi w doborze materiałów uwzględniając wydawnictwa francuskie - 
w szerszym zasięgu niż wydawnictwa innych krajów, że pominęła te czy inne 
ważne pozycje. Ale wszystkie ewentualne zastrzeżenia nie mogłyby zaważyć 
ujemnie na ogólnej ocenie dzieła, które już zdało egzamin jako niezwykle 
cenna pomoc w pracy bibliotekarza i bibliografa. 
Wartość dzieła Malcles nie polega jedynie na praktycznej jego  
użyteczności jako informatora. Należy mu się poza tym miejsce w rozwoju teorii 
i historii bibliografii, ponieważ autorka na wstępie tomu 1 
przedstawiła swoje poglądy na cele i zadania bibliografii, nakreśliła główne 
linie jej rozwoju, przeprowadziła klasyfikację spisów bibliograficznych; w  
rozdziale 1 tomu 2 dała charakterystykę bibliografii specjalnych, a na początku 
rozdziałów tomu 1, zestawiających poszczególne kategorie źródeł informacyjno- 
bibliograficznych, podała ich definicje, omówiła ich rozwój i metodę  
opracowania. 
Poświęcimy — zgodnie z tytułem artykułu — więcej uwagi tym  
rozważaniom metodologicznym, starając się naświetlić krytycznie niektóre  
zagadnienia. 
Na wstępie tomu 1 Malcles przypomina najważniejsze daty z historii 
bibliografii. M. i. wspomina, że od r. 1821 wprowadzono nauczanie bibliografii 
w Ecole des Chartres. Powołując się na poglądy różnych teoretyków co do 
zadań bibliografii (począwszy od definicji bibliografii podanej w r. 1885 
w Grandę Encyclopedie M. Berthelota), autorka określa bibliografię jako 
wiedzę o tekstach drukowanych (lub powielanych inną 
techniką). Elementami tej wiedzy są: umiejętność dotarcia do dokumentów, 
prawidłowe ich opisanie pod względem cech zewnętrznych i wewnętrznych oraz
		

/pb1955z10077_0001.djvu

			MALCLfiS 
75 
klasyfikacja czyli uporządkowanie opisów w ramach określonego systemu. 
W wyniku tych działań powstaje spis dokumentów, nazywany również  
bibliografią. Autorka proponuje określać mianem bibliografii  
teoretycznej przepisy ustalające poszczególne czynności bibliograficzne,  
stosowanie zaś tych reguł w pracy nad konkretnymi spisami dokumentów nazywać 
bibliografią praktyczną. Bibliografia teoretyczna w podanym 
wyżej znaczeniu odpowiada w naszej terminologii metodyce,  
bibliografii, bibliografia praktyczna zaś to sporządzanie spisów bibliograficznych 
albo krócej: bibliogcafowanie. 
Rozważając zagadnienie przedmiotu bibliografii, 
Malcles ogranicza, jej zasięg do tekstów słownych drukowanych (lub  
powielanych inną techniką). Opisywanie innych rodzajów dokumentów >— map, rycin, 
filmów, monet, pieczęci — należy do zadań szerszej od bibliografii —  
dokument o g r a f i i. Ta właśnie dziedzina, zajmująca się wszelkimi typami 
dokumentów, rozwija się coraz bujniej i dystansuje tradycyjną bibliografię 
przeciwstawiając się nieraz jej metodom. Dokumentaliści (czy dokumentogra- 
fowie) mogą się jednak wiele nauczyć od bibliografów i powinni umieć  
korzystać z ich bogatego doświadczenia. Przed dokumentalistami stoją ważne  
zadania: ścisłe zdefiniowanie podstawowych pojęć — dokumentu i dokumentacji, 
opracowanie zasad opisu i systematyki różnych typów dokumentów, ustalenie 
i upowszechnienie terminów oznaczających spisy dokumentów nietekstowych 
różnych kategorii. 
Porusza również autorka ciągle jeszcze dyskutowaną i sporną kwestię, 
czy praca bibliograficzna jest pracą naukową. 
W pracy bibliograficznej wyróżnia słusznie czynności techniczne, polegające 
na sporządzaniu opisów rejestracyjnych, i czynności wyższego rzędu,  
wymagające krytycznego ustosunkowania się bibliografa do tekstu dokumentów.  
Opracowywanie bibliografii specjalnej, selekcja, ocena merytoryczna i klasyfikacja 
rzeczowa dokumentów ma niezaprzeczenie charakter pracy naukowej. Również 
bibliografie starych druków, analizujące wydawnicze cechy książek,  
rozwiązujące anonimy autorskie i typograficzne, są wytworem pracy naukowej. W ogóle 
o naukowym charakterze prac bibliograficznych można mówić w tych  
wszystkich przypadkach, gdy czynności bibliografa nie ograniczają się do stosowania 
przepisów technicznych. 
Zdarza się często, że bibliograf nie ma dostatecznej znajomości  
przedmiotu, którego bibliografię opracowuje, i odwrotnie — uczony-specjalista, 
sporządzający bibliografię swojej dziedziny, nie zawsze zna zasady metodyki 
bibliograficznej. To słuszne stwierdzenie należy uzupełnić wnioskiem  
postulującym, że bibliografie specjalne powinny być wspólnym dziełem 
specjalistów i bibliografów. 
Rozważania na temat charakteru i wartości pracy bibliograficznej  
zamyka autorka wyliczeniem cech i kwalifikacji, które musi posiadać bibliograf 
Są to: metodyczność, dokładność, umiejętność identyfikowania dokumentów, 
konsekwentne stosowanie reguł. Bibliografia jest doskonałą szkołą dyscypliny 
i organizacji pracy. Ze względu na swoją rolę i znaczenie dla rozwoju  
wszystkich dziedzin nauki zasługuje bibliografia na zaszczytne miejsce wśród nauk 
stosowanych.
		

/pb1955z10078_0001.djvu

			76 - 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
Dłużej nieco zatrzymamy się nad klasyfikacją spisów bibliograficznych 
podaną w t.. 1 omawianego dzieła (s. 5 i 13). Bibliografie dzieli Malcles na dwie 
główne grupy: bibliografie ogólne i bibliografie specjalne. Bibliografia 
ogólna obejmuje teksty różnej treści, bibliografia specjalna 
uwzględnia dokumenty, których treść dotyczy określonej dziedziny lub  
zagadnienia. (BHżej zajmiemy się tą definicją w dalszym ciągu naszych rozważań). 
Bibliografia — ogólna bądź specjalna — może być powszechna czyli 
międzynarodowa (universelle ou internationale), gdy rejestruje teksty 
opublikowane w różnych krajach albo w różnych językach, albo —  
narodowa (nationale), gdy ogranicza się do tekstów wytworzonych na terenie 
jednego kraju (państwa) bądź napisanych w jednym języku. 
Ta terminologia różni się od używanej u nas nomenklatury spisów  
bibliograficznych. W naszym języku fachowym używamy nazwy „bibliografia 
narodowa" tylko na oznaczenie bibliografii ogólnej, rejestrującej całość  
produkcji wydawniczej jednego narodu lub, państwa. Bibliografię specjalną, 
uwzględniającą piśmiennictwo tylko jednego kraju, nazywamy bibliografią 
krajową. Odpowiednio — bibliografią powszechną (uniwersalną) nazywamy 
bibliografię ogólną, obejmującą pełną produkcję wydawniczą różnych krajów, 
rezerwując termin „bibliografia międzynarodowa" dla bibliografii specjalnej 
rejestrującej dokumenty wytworzone w różnych krajach. W języku francuskim 
słowo „national" oznacza zarówno „narodowy" jak i „krajowy", mie ma więc 
możliwości użycia odrębnych a bliskoznacznych przymiotników w celu  
rozróżnienia bibliografii narodowej o zakresie ogólnym od bibliografii specjalnej 
o zasięgu ograniczonym do jednego kraju czy języka. 
Istnieje natomiast również w języku francuskim możliwość rozróżnienia 
— podobnie jak w naszej terminologii — bibliografii powszechnej (ogólnej) 
od bibliografii (międzynarodowej (specjalnej) przez użycie przymiotników „uni- 
verselle" i „internationale". Takie zróżndcowainie nomenklatury spisów  
bibliograficznych jest bardzo pożyteczne, bo pozwala operować krótkimi terminami 
technicznymi i unikać zbędnych omówień. W dalszym ciągu tego artykułu 
mówiąc o bibliografii narodowej czy powszechnej (uniwersalnej) będziemy 
mieli na myśli tylko bibliografie ogólne. 
Z kolei nasuwają się uwagi na temat zasięgu bibliografii 
narodowej. Na wstępie rozdziału 7 tomu 1, rozdziału zatytułowanego 
»Bibliographies nationales«, określa Malcles bibliografię narodową jako spis 
rejestrujący bądź wszystkie druki w danym języku, bądź druki wydane na 
terenie jednego państwa — bez względu na język. Przykładem pierwszego typu 
bibliografii narodowej są bibliografie francuska i niemiecka, drugiego —  
bibliografia radziecka. Niektóre mniejsze kraje, np. Belgia czy Szwajcaria,  
uwzględniają ponadto w swojej bibliografii narodowej wszelkie publikacje dotyczące 
danego kraju oraz dzieła napisane przez członków danego narodu bez względu 
na język i miejsce wydania. Takie rozszerzanie zasięgu bibliografii narodowej 
nie jest zdaniem autorki słuszne, bo zadaniem bibliografii narodowej jest 
inwentaryzacja produkcji drukarskiej w jednym języku lub 
jednego kraju i dostarczanie materiału do urzędowej statystyki druków. 
Bibliografie narodowe współczesne uwzględniają prócz druków z tekstem  
słownym również inne rodzaje dokumentów: mapy, atlasy, nuty, ryciny — i wobec
		

/pb1955z10079_0001.djvu

			MALCLES 
77 
tego właściwsza dla takich zestawień byłaby zdaniem autorki nazwa „doku- 
mentografia", zgodnie z wstępnym ustaleniem, że przedmiotem bibliografii są 
tylko właściwe książki, tj. teksty piśmiennicze (drukowane). Wydaje się. jednak, 
że — przynajmniej dla bibliografii narodowej — nazwa ta się nie przyjmie 
i będziemy w dalszym ciągu mówić o bibliografiach, nie o dokumentograflach. 
Nie będzie to zresztą sprzeczne z etymologią słowa „bibliografia" (■=  
opisywanie książek), bo w rozszerzonym zakresie pojęcia książki mieszczą się  
również dokumenty nie zawierające tekstu słownego. 
Z definicją bibliografii narodowej jako bibliografii rejestrującej całość 
produkcji wydawniczej jednego kraju lub wszystkie wydawnictwa w jednym 
języku, nie zgadza się umieszczenie w rozdziale o bibliografiach narodowych 
spisów rejestrujących tylko pewne kategorie druków. Znalazły się mianowicie 
w tym rozdziale prócz właściwych bibliografii narodowych również bibliografie 
wyborowe, np. Bulletin critiąue du liure francais, Deutsche Bilcher 1939—1945. 
Eine Auswahl, a poza tym w grupie spisów dopełniających bibliografie  
narodowe (complements des bibliographies nationales) znajdujemy bibliografie 
bibliofilskie (np. Lonchamp: Manuel du bibliophile francais), wykazy 
wydawnictw urzędowych, słowniki anonimów i pseudominów, bibliografie  
zespołów osobowych np. Catalvgue des pub lications des femmes suisses). Tak 
zatem Malcles zalicza do bibliografii narodowych, a więc ogólnych, nie tylko 
bibliografie o nieograniczonym zakresie i pełnym zasięgu wydawniczo-formal- 
nym (w tym znaczeniu, że rejestrują wszystkie wydawnictwa przynajmniej  
jednego kraju), ale również i te bibliografie, które przy nieograniczonym zakresie 
mają ograniczony zasięg wydawniczo-formalńy. Inaczej mówiąc — Malcles 
dzieli bibliografie na ogólne i specjalne, biorąc pod uwagę tylko cechy 
treściowe dokumentów uwzględnianych przez bibliografie, czyli zakres 
bibliografii; cechy wydawniczo-formalne, wyznaczające zasięg bibliografii, nie 
stanowią podstawy podziału bibliografii na ogólne i specjalne. Zgodnie z tą 
zasadą wszystkie bibliografie uwzględniające wydawnictwa, różnej treści,  
niezależnie od zasięgu wydawniczo-formalnego, są bibliografiami ogólnymi,  
specjalnymi bibliografiami zaś są tylko te spisy, które dobierają piśmiennictwo 
o określonej treści. 
Te kryteria podziału spisów bibliograficznych różnią się od zasad  
przyjętych w naszym piśmiennictwie fachowym. 
Przypomnę definicję bibliografii ogólnej i specjalnej w słowniczku  
terminów bibliograficznych2, niedawno wydanym przez Instytut Bibliograficzny: 
bibliografia ogólna jest to spis bibliograficzny rejestrujący  
kompletną produkcję wydawniczą jednego narodu lub państwa, bibliografia 
specjalna — to spis bibliograficzny o ograniczonym zasięgu wydawniczo- 
formałnym lub niepełnym zakresie. Z tych definicji wynika, że bibliografiami 
specjalnymi są nie tylko bibliografie treściowe czyli bibliografie dziedzin lub 
zagadnień, mające ściśle oznaczony zakres, ale również i te bibliografie, które 
dobierają dokumenty nie według ich treści, ale według określonych cech wy- 
dawniczo-formalnych. Tak więc np. bibliografię czasopism, bibliografię  
wydawnictw seryjnych czy bibliografię odbitek zaliczymy do bibliografii specjalnych, 
* M. .Dembowska: Terminologia bibliograficzna. Warszawa 1954. 
Biul. IB t. 4 nr 5.
		

/pb1955z10080_0001.djvu

			78 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
ponieważ zasięg formalny tych bibliografii jest ograniczony i wyznaczają go 
pewne cechy druków, w cytowanych przykładach — określona forma  
wydawnicza. Podobnie bibliografia pamiętników, bibliografia powieści, bibliografia 
dramatu są bibliografiami specjalnymi, bo o doborze materiału do tych  
bibliografii decyduje forma piśmiennicza druków. Również bibliografie regionalne 
i lokalne podmiotowe, tj. rejestrujące druki wytworzone w danym regionie lub 
miejscowości, zaliczymy do bibliografii specjalnych, bo chociaż rejestrują  
wydawnictwa różnej treści, mają jednak zasięg terytorialny ograniczony do granic 
jednej dzielnicy lub miejscowości. Tak samo bibliografie osobowe podmiotowe 
są bibliografiami specjalnymi, bo nawet wtedy, gdy rejestrują dzieła różnej 
treści, mają ograniczony zasięg — autorski —. tzn. ograniczają się do spisania 
prac jednego autora lub określonej grupy autorów (bibliografia zespołów  
osobowych, np. bibliografia publikacji pracowników jednej uczelni). Wreszcie — 
bibliografie bibliofilskie należą również do grupy bibliografii specjalnych, bo 
rejestrują druki dobrane bądź ze względu na szczególne cechy zewnętrzne 
(papier, druk, cenne ilustracje), bądź z uwagi na niezwykłe losy książek (np. 
książki prześladowane). Dodać tu jeszcze trzeba, aby wyjaśnić sprawę do  
końca, że bibliografie specjalne mogą mieć przy ograniczonym zasięgu również 
niepełny zakres treściowy, jak np. Bibliografia czasopism, teatralnych 
S. Strauss (Warszawa 1952) rejestrująca., jak widać z tytułu, tylko okazy  
jednej formy wydawniczej, tj. czasopism, i tylko z jednej dziedziny, mianowicie 
dotyczące teatru. Bibliografia prac dr Józefa Kostrzewskiego [...] z zakresu 
prehistorii i dziedzin pokrewnych (drukowana w Wiadomościach  
Archeologicznych 1948), pomija prace tego autora z innego zakresu. 
Podział spisów bibliograficznych na ogólne i specjalne w zależności od 
zakresu i zasięgu przyjął się od dawna w naszej teorii bibliografii3. Podział 
ten wydaje się słuszniejszy niż klasyfikacja Macles, która rozróżnia bibliografie 
ogólne od specjalnych tylko według ich zakresu treściowego. Zastosowawszy 
przy podziale bibliografii kryteria zakresu i zasięgu  
wyodrębnia się dwie grupy spisów bibliograficznych różniące się zarówno swoim 
przeznaczeniem jak i metodą opracowania. Bibliografie ogólne mają za  
zadanie dokumentację całej produkcji wydawniczej przynajmniej jednego narodu 
czy państwa4, dostarczają materiału do statystyki wydawniczej i do ogólnej 
historii piśmiennictwa. Bibliografie narodowe bieżące są bibliografiami  
pryma r n y m i, sporządzającymi podstawowy, najdokładniejszy opis druków 
oparty na autopsji. Bibliografie narodowe są podstawą wszelkich bibliografii 
specjalnych, których zadaniem jest spisanie tylko cząstki produkcji  
wydawniczej, ujęcie określonego zespołu dokumentów posiadających oznaczone cechy 
treściowe lub wydawniczo-formalne. W związku z tym bibliografie specjalne 
stosują różnorodne kryteria doboru materiałów, zwracają uwagę 
na różne cechy druków, inaczej niż bibliografie ogólne, które zasadniczo dążą 
3 Por. H. Hleb-Koszańska: Kompozycja bibliografii specjalnej. 
Łódź 1949. Biul. PIK t 2 nr 3 — oraz zacytowaną tam (na s. 3) definicję  
Józefa Grycza. 
4 Ponieważ współcześnie bibliografie powszechne, ogarniające całość 
produkcji wydawniczej wielu krajów, nie są wykonywane i w praktyce  
jedynymi okazami bibliografii ogólnej są bibliografie narodowe, można używać 
zamiennie terminów „bibliografia ogólna" i „bibliografia narodowa".
		

/pb1955z10081_0001.djvu

			KACZANOWSKA 
79 
do ujęcia kompletu wydawnictw danego kraju, a więc moment selekcji nie  
odgrywa tu roli. Dodajmy jeszcze, że bibliografie specjalne czerpią z bibliografii 
ogólnej nie tylko informacje o interesujących je drukach, ale często przejmują 
stamtąd gotowy opis bibliograficzny, są więc bibliografiami  
pochodnymi. 
Na tym miejscu mogłam tylko w sposób bardzo pobieżny poruszyć ważne 
zagadnienie systematyki spisów bibliograficznych i przyjęte przez naszą teorię 
bibliografii zasady podziału bibliografii na ogólne i specjalne. Podział ten — 
oparty na rozróżnieniu pojęć zakresu i zasięgu bibliografii — jest podziałem 
najważniejszym — podstawowym. Prócz tego można klasyfikować spisy  
bibliograficzne według innych jeszcze zasad. Można dzielić bibliografie na treściowe 
czyli przedmiotowe i wydawniczo-formalne czyli podmiotowe — w zależności 
od tego, czy bibliografia dobiera dokumenty według ich treści, czy też  
według cech wydawniczo-formalnych; na bieżące i retrospektywne — w  
zależności od zasięgu chronologicznego bibliografii; na rejestracyjne i adnotowane 
w zależności od rodzaju opisu bibliograficznego. 
Dokładna charakterystyka rodzajów bibliografii z różnych punktów  
widzenia wymagałaby obszernego studium. Praca taka byłaby cennym wkładem 
do dorobku teorii bibliografii, ponieważ ustalenie i systematyka podstawowych 
pojęć rozszerza perspektywy rozwojowe każdej dziedziny. 
Maria Dembowska 
JADWIGA KACZANOWSKA: Bibliografia prac Juliana Marchlewskiego. 
Łódź 1954 Zakład im. Ossolińskich we Wrocławiu 8" ss. XX, 1 nlb., 205, 1 nlb. 
205, 1 nlb. 
W polskim dorobku bibliograficznym mamy dość liczne bibliografie  
osobowe podmiotowe, rejestrujące spuściznę piśmienniczą wielu pisarzy i  
uczonych. Dorobek ten został wzbogacony o nową, cenną pozycję. Bibliografia prac 
Juliana Marchlewskiego — jak podkreśla w przedmowie Bronisław Krause — 
„jest wydarzeniem, którego znaczenie trudno przecenić. Po raz pierwszy została 
opracowana bibliografia dorobku literackiego polskiego rewolucjonisty  
proletariackiego, którego życie było walką o wyzwolenie człowieka spod ucisku i  
wyzysku, z oków ignorancji i wstecznictwa, walką o wolność, postęp, socjalizm". 
Był Marchlewski, oceniając jego spuściznę piśmienniczą, uczonym-eko- 
nomistą mającym w swym dorobku sporo prac, które zachowały trwałą  
wartość do dziś. Niewątpliwie jednak, jeśli wziąć pod uwagę całość jego  
działalności pisarskiej, był nade wszystko publicystą, i to publicystą walczącym.  
Pisarstwo było dla Marchlewskiego orężem walki, jak walką było całe jego życie. 
Sam już wykaz pozycji napisanych przez Marchlewskiego jest obrazem jego 
idei i poglądów, obrazem walki o ich realizację, staje się zatem nbrazem jego 
życia. 
Bibliografia prac Marchlewskiego ujawnia szeroki zakres jego  
zainteresowań: gospodarka, polityka, sztuka, a przede wszystkim sprawa robotnicza 
i nierozerwalnie z nią związana sprawa socjalizmu. Tkwiąc głęboko w  
międzynarodowym ruchu robotniczym Marchlewski miał zawsze na oku interesy  
polskiej klasy robotniczej wszystkich trzech zaborów. Znajduje to odbicie w jego 
działalności publicystycznej na łamach nie tylko polskich, ale i niemieckich 
czasopism.
		

/pb1955z10082_0001.djvu

			.80 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
Bibliografia, rejestrująca aż 1868 pozycji, nie jest bibliografią kompletną. 
Publicystyczny charakter twórczości pisarskiej Marchlewskiego, działalność 
■o zasięgu międzynarodowym sprawiły, że jego dorobek jest rozproszony po 
wielu czasopismach różnych krajów (obok Polski, Niemiec, Związku  
Radzieckiego — także Francji, Belgii, Szwajcarii, Danii a.nawet Chin), Autorka  
bibliografii ograniczyła swe poszukiwania do materiałów dostępnych w Polsce, mimo 
świadomości, że rozszerzenie poszukiwań choćby tylko na prasę niemiecką i  
radziecką dałoby znacznie pełniejszy obraz. Nawet jednak przy tym  
ograniczonym zasięgu udało się autorce ustalić imponującą liczbę ok. 70 wydawnictw 
zbiorowych i czasopism zawierających prace Marchlewskiego (w tym ok. 20 
przez niego redagowanych). Drugą poważną trudność w zebraniu pełnej  
spuścizny pisarskiej Marchlewskiego stanowi fakt, że działając w warunkach 
konspiracyjnych znaczną część swych artykułów ogłaszał w prasie nielegalnej. 
Najczęściej zatem nie podpisywał się wcale albo też używał różnych  
kryptonimów i pseudonimów. Bibliograf rozwiązał ich ponad dwadzieścia. 
Należy też z uznaniem podkreślić wielki wkład pracy bibliografa w  
zakresie ustalenia autorstwa prac anonimowych, obejmujących niemal 30%  
zebranych materiałów. Poza dostępnymi źródłami bio-bibliogirafdcznymi,  
odnoszącymi się do działalności Marchlewskiego, autorka korzystała ze zbiorów  
Archiwum Wydziału Historii Partii KC (PZPR, w którego przechowaniu są  
materiały przekazane przez rodzinę Marchlewskiego, m. .i. zbiór wycinków  
artykułów Marchlewskiego przez niego samego gromadzony, a także ustalony przez 
jego żonę spis artykułów anonimowych ogłoszonych przez Marchlewskiego 
w Czerwonym Sztandarze. Wykorzystanie tych źródeł zaiznaczono w  
bibliografii w postaci odpowiedniej uwagi po tytule: „art. nie podp. — arch.," bądź: 
„art. nie podp. — autorstwo ustalone przez rodzinę". Trzeci rodzaj uwagi: 
„art. nie podp. — autorstwo ustalone na podstawie treści" odnosi się do tych 
artykułów, których autorstwo bibliograf ustalił na podstawie materiałów  
biograficznych, porównania z innymi pracami Marchlewskiego pod względem 
ujęcia, stylu itp. lub w inny jeszcze .sposób (np. poz. 7, 74). 
"" Jeśli wiec bibliografia sporządzona przez Kaczanowską nie jest  
-kompletną, to tylko ze względu na trudności połączone z zebraniem materiału.  
Zasadniczym jednak postulatem autorki, jak to jest zazwyczaj praktykowane przy 
bibliografiach osobowych podmiotowych, była kompletność. Stąd w stosunku 
do druków nie przeprowadzono żadnej selekcji, rejestrując wszystkie pozycje, 
co do których udało się ustalić autorstwo Marchlewskiego, 
Poza pracami drukowanymi bibliografia objęła także materiały  
rękopiśmienne, tj. nieogłoszoną drukiem korespondencję oraz studia i szkice. W  
materiale tym dokonano pewnego wyboru, o czym informuje autorka nie podając 
zresztą kryteriów selekcji, nadto skomasowano drobne rękopisy w większe 
całości opatrzone wspólnymi tytułami. Materiały rękopiśmienne wydzielono 
osobno, tworząc nieliczną zresztą grupę 22 pozycji. Wśród tej grupy znajduje 
sig także opis płyty gramofonowej z nagranym tekstem przemówienia (poz. 19). 
Poza pracami Marchlewskiego bibliograf La notuje także ich recenzje (np. 
poz. 260, 1854, 1864) lub wzmianki o tych pracach (np. poz. 6), wkraczając  
właściwie w dziedzinę bibliografii przedmiotowej; wskazuje to jednak na dążenie 
bibliografa do wzbogacenia informacji podanych w bibliografii. 
Przystępując do omówienia formalnej strony pracy Kaczanowskiej  
recenzent musi stwierdzić, że nic prawie nie można jej zarzucić. Pod względem me-
		

/pb1955z10083_0001.djvu

			KACZANOWSKA 
81 
body opdsu i układu jest to opracowanie wzorowe. Wytykanie dostrzeżonych 
drobnych usterek wygląda raczej na przysłowiowe szukanie dziury w całym; 
zresztą w każdej, nawet najlepiej sporządzonej bibliografii mogą być  
rozwiązania metodyczne, które akurat mogą się recenzentowi nie podobać, bo po  
prostu wolałby inne. 
Bibliografia prac Marchlewskiego jest opracowana bardzo starannie, 
z wielkim wkładem pracy, z dużą troską o maksymalną wygodę czytelnika. 
Wspomniałem już o staraniach i osiągnięciach autorki w zakresie ustalania  
autorstwa. Precyzyjne opisy, prawie wszystkie sporządzone na podstawie autopsji, 
krótkie ale wnikliwe adnotacje, szczegółowy indeks przedmiotowy, wykaz  
wydawnictw zbiorowych i czasopism zawierających prace Marchlewskiego oraz 
przez niego redagowanych — świadczą o gruntownym przemyśleniu przez  
autorkę problemów, jakie nasunęła ta bibliografia, i o szczęśliwym ich  
rozwiązaniu. 
W bibliografii zastosowano układ chronologiczny, wysuwając liczby 
lat jako odrębne nagłówki. Układ taki jest ogólnie praktykowany w  
bibliografiach osobowych podmiotowych, gdyż najlepiej obrazuje rozwój  
twórczości pisarskiej. Nowością w bibliografii polskiej jest wprowadzenie przez  
autorkę chronologii ściślejszej w obrębie lat, mianowicie biorącej pod uwagę  
miesiące a nawet dni. Jest to może najwłaściwszy układ dla bibliografii, w  
której ogromną większość materiałów stanowią artykuły publicystyczne, ogłaszane 
w dużej mierze w dziennikach i tygodnikach. Ten sposób grupowania  
materiału daje jeszcze bardziej dokładny obraz rozwoju działalności pisarsko-pu- 
blicystycznej powstającej w ścisłej łączności z życiem. Umożliwia to  
skonfrontowanie wydarzeń dziejowych i reakcji na nie ze strony autora (proszę  
prześledzić np. lata rewolucji rosyjskiej 1905—1906 lub rok 1914 stanowiący  
początek wojny światowej). Chronologia wydawnicza ograniczona tylko do dat 
rocznych nie dałaby tak wymownego obrazu. 
Układ według tej ściślejszej chronologii nie zawsze jednak da się  
przeprowadzić z całą konsekwencją. Artykuły lub notatki rozciągające się na  
dłuższy okres czasu (np. poz. 10, 229) są rejestrowane w całości i umieszczone  
zgodnie z chronologią pierwszego odcinka. Jest to słuszne, bo rozbijanie podobnych 
pozycji na poszczególne odcinki byłoby tylko niepotrzebną formalistyką.  
Pozycje (rozciągające się ma kilka lat mają natomiast tyle opisów, w ilu latach  
występują, zresztą są powiązane wzajemnymi odsyłaczami (np. poz. 129, 133, 16? 
lub 376, 429). 
Poza właściwą chronologią znalazły się prace określone tylko datami 
rocznymi (z reguły książki) lub dla których nie udało się ustalić daty  
dokładniejszej; zgrupowane są one na początku każdego roku w porządku  
alfabetycznym tytułów. Może warto było oddzielić je w jakiś sposób (np. kreską) od  
pozycji rozpoczynających właściwą chronologię? 
Opisy są bardzo dokładne. Nazwiska autora nie podawano tylko przy 
pracach ogłoszonych przez Marchlewskiego pod własnym nazwiskiem. We 
wszystkich innych przypadkach zanotowano pseudonimy lub kryptonimy bądź 
informację, na jakiej podstawie ustalono autorstwo pracy anonimowej. W  
przesadnym może staraniu o oddanie wiernej postaci pseudonimu lub kryptonimu— 
bibliograf z reguły nie stawia kropki lub innego znaku po pseudonimie lub 
kryptonimie. W wyniku — cytata wydawnicza, zaznaczona tylko kursywą, traci 
wyrazistość. Np. 510. Geldmarkt und Krise. [podp.] J. Karski Leips. Volkszts 
Przeglijri Biblioteczny 1955 — 6
		

/pb1955z10084_0001.djvu

			82 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
WW 15 II 1908. Są jednak opisy, w których bibliograf zmuszony był oddzielić 
kryptonim od cytaty kropką, inaczej opis byłby niejasny. Np. 1841. Hunger. 
[podp.] Karski. W: Spartakus im Kriege Berlin 1927. Czy dla przejrzystości  
opisu nie należało wprowadzić stałego znaku graficznego oddzielającego adres 
wydawniczy i cytatę wydawniczą od poprzedzającej części opisu? 
Konsekwencją przyjęcia ściślejszej chronologii wewnętrznej jest  
wysunięcie w cytacie wydawni-czej daty dziennej lub miesięcznej 
na pierwsze miejsce po tytule czasopisma, inp. Przegl. pozn. 6IX 1896 nr 36; 
Ateneum Warszawa IV 1897 t. 2 z. 2. Roik jest podawany w "każdym opisie  
niezależnie od itego, że występuje on i w nagłówku chronologicznym, i w żywej 
paginie. Można by kwestionować to rozwiązanie jako mało oszczędne,  
niewątpliwie jednak jest ono słuszne, zwłaszcza jeśli datę roczną uzupełniają  
dokładniejsze daty dzienne lub miesięczne. W cytacie wydawniczej artykułu z  
czasopism zaznaczono również miejsce wydania czasopisma. I ten zabieg nie  
wydaje się zbędny, bo czytelnik od razu dostrzega, gdzie dana praca była  
ogłoszona, co nie jest bez znaczenia dla obrazu działalności takiego autora jak 
Marchlewski, ogłaszającego swe prace w różnych krajach, a w Polsce — we 
wszystkich trzech zaborach. Nazwę miejscowości słusznie jednak pominięto 
tam, gdzie jest ona zawarta w samym tytule (np. Leipz. Volksztg., Miinchener 
Post, Przegl. pozn.). 
W opisie dzieł recenzowanych przez Marchlewskiego uderza różnorodność 
Ich formy, wynikająca z chęci zachowania postaci tytułu recenzji, np. poz. 154, 
493, 630. Czy nie prościej byłoby rozpoczynać opis zawsze od tytułu pracy  
recenzowanej, z dodaniem po nim uwagi [Rec. ptj lub [Rec. podp.]? 
Niejasne są dość często występujące w opisach określenia: fotokopia (np. 
poz. 1454—1633) lub: kopia maszynowa (np. poz. 1634—1734). W bibliografii 
nie podano (zapewne przez przeoczenie) objaśnienia co do znaczenia tego  
określenia. Czy chodzi o to, że autorka korzystała z fotokopii dokumentu lub jego 
odpisu maszynowego, a nie z oryginału? 
Należy podkreślić z uznaniem stosowanie odsyłaczy cyfrowych, 
wiążących pierwodruki z przedrukami i dalszymi wydaniami oraz przekładami 
(np. poz. 215, 259), dalsze ciągi (poz. 129, 376), kilka recenzji Marchlewskiego 
dotyczących tej samej pracy (poz. 493) itd. Może jednak zbędne jest  
przytaczanie danych odnoszących się do różnych wydań przy wszystkich pozycjach. 
Np. przy poz. 16. Der Physiokrastimus in Polen jest uwaga: Przedr. zob. poz.-30, 
tłum. pol. zob. 22, 29, 1864, tłum. ros. 1853. Podobne szczegóły są podane przy 
wszystkich pozycjach, do których się odsyła. Wystarczyłoby chyba podać 
wszystkie dane przy pierwszej pozycji, a przy pozostałych odesłać tylko do 
pierwszej pozycji, gdzie są już dalsze szczegóły. •- 
Adnotacje według słów wstępu „są bardzo krótkie ograniczając 
się właściwie do wyjaśnienia czy uzupełnienia tytułu" — całkowicie jednak 
wystarczają do zorientowania się co do treści i wyrażonych poglądów  
Marchlewskiego lub poziomu pracy, Adnotacjami są zaopatrzone prawie ^ wszystkie 
pozycje z nielicznymi wyjątkami, gdzie „tytuł dokładnie określa treść". Poza 
adnotacjami wyjaśniającymi treść są podane uwagi wykazujące związki danej 
pozycji z innymi dokumentami (np. poz. 727, 1134) lub określające wzajemny 
etosunek różnych wydań (np. poz. 260, 1745, 1791). 
. Zupełnie wyjątkowe są potknięcia w rodzaju adnotacji do poz. 106:  
„Krytyka książki burżuazyjnego pacyfisty J. Blocha: „Der zukunftige Krieg". War-
		

/pb1955z10085_0001.djvu

			KACZANOWSKA 
83 
to było zaznaczyć, że chodzi o polskiego autora Jana Blocha (a nie Johanna 
Blocha, jak jest w indeksie), którego praca (Przyszła wojna) ukazała się  
pierwotnie w języku rosyjskim i była tłumaczona m. i. na jęz. niemiecki i polski. 
W adnotacjach spotyka się różne formy nazwisk, prawdopodobnie  
stosownie do użytych przez Marchlewskiego, np. pełne imiona (poz, 157, 622), bez 
imion (poz. 105, 634) lub inicjały imion (poz. 88, 106). Wprawdzie pełne imiona 
są podane w indeksie, może jednak byłoby lepiej podawać pełne szczegóły 
w samych adnotacjach. 
Nasuwa się jeszcze kilka drobnych uwag co do formy graficznej opisu. 
Wydawałoby się celowe dla zapewnienia większej przejrzystości rozpoczynanie 
adnotacji od akapitu z wcięciem. W samym opisie warto może było również 
dla większej czytelności oddzielić (myślnikiem, (nawiasem lub w inny sposób) 
wiadomości o przedrukach, tłumaczeniach itp. (por. poz. 11, 22, 30). Przydałoby 
się też rozróżnianie paginacji wydawnictw zwartych i artykułów za pomocą 
znaku ss. bądź s. 
Indeks osób, miejsc i rzeczy opracowany jest bardzo szczegółowo 
i starannie. Można co prawda stwierdzić nieznaczne luki i niekonsekwencje, 
są one jednak zupełnie znikome. Niepotrzebne np. wydają się tytuły  
czasopism zamieszczone tylko z tego względu, że podają recenzje o pracach  
Marchlewskiego (np. Ekonomisto, Książka, Kwartalnik Historyczny). Natomiast może 
warto było uzupełnić indeks tytułami prac Marchlewskiego wydanych  
oddzielnie w postaci książek. Braków haseł w indeksie niewiele da się stwierdzić. 
Np. poz. 72, 115, 134 mówiące o rozbudowie marynarki wojennej figurują w  
indeksie tylko pod hasłem Militaryzm-Niemcy, natomiast ni© ma hasła  
Marynarka wojenna, którego można by oczekiwać w tak szczegółowo rozbudowanym 
zestawieniu. Niektóre hasła geograficzne, obejmujące duże skupienia pozycji 
(np. Polska, Stany Zjednoczone, Rosja), byłyby bardziej przejrzyste, gdyby je 
rozbito na mniejsze grupy za pomocą określników. 
Korzystanie z indeksu ułatwiają odsyłacze ogólne i uzupełniające przy 
poszczególnych hasłach. Tak szczegółowo i starannie opracowany indeks w  
połączeniu z adnotacjami dającymi dość dokładne pojęcie o treści każdej  
pozycji — jest dobrym przewodnikiem po dziedzinach, na które się rozciągały 
zainteresowania Marchlewskiego. 
Kończąc nieco przydługie może wywody, spowodowane przecież wagą 
tematu i wyróżniającym się korzystnie sposobem opracowania, należy  
stwierdzić, że »Bibliografia prac Juliana Marchlewskiego« nawet z ewentualnym  
zastrzeżeniem co do jej kompletności, której autorka w danych warunkach nie 
mogła osiągnąć, gromadzi obfite i cenne materiały dla każdego, kto interesuje 
eię zarówno życiem i działalnością Marchlewskiego jak też historią ruchu  
robotniczego'. Ze względu zaś na dokładność opisu, przejrzystość budowy i  
staranne opracowanie ogólne, bibliografia omawiana może być metodycznym  
wzorem dla każdego bibliografa zestawiającego bibliografię osobową podmiotową. 
Na podkreślenie zasługuje także staranne przygotowanie graficzne i  
wzorowa korekta. Wydawnictwo Zakładu im. Ossolińskich i Wrocławska  
Drukarnia Naukowa, które nadały bibliografii formę wydawniczą i' typograficzną, 
mają już swoją chlubną tradycję pod tym względem. 
Henryk Sawoniak
		

/pb1955z10086_0001.djvu

			84 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
BERLINER TITELDRUCKE. Neue Folgę. Titeldrućke der Offentlichen 
Wissenschaftlichen Bibliothek. Zugange aus der Sowjetuinioin und den euro- 
paischen Landem der Volksdemokratie. 1954 8° ss. 49 Heft 1. 
Publiczna Biblioteka Naukowa w Berlinie podjęła od lipca 1954 r.  
wydawanie zeszytów zatytułowanych Berliner Titeldrućke. Jest to nawiązanie do 
działalności dawnej Biblioteki Państwowej, która podobną publikację  
prowadziła w latach 1892—1944., Obecnie cel wydawnictwa stanowi rejestracja  
wszystkich nabytków Publicznej Biblioteki Naukowej pochodzących z ZSRR i krajów 
demokracji ludowej oraz centralny druk kart katalogowych. Zeszyty rozsyłane 
do bibliotek będą informowały do jakiego rodzaju wydawnictw można  
otrzymać drukowane karty katalogowe i na tej podstawie każda zainteresowana 
biblioteka naukowa będzie mogła zamówić bądź cały komplet kart  
odpowiadający treści danego zeszytu, bądź też wybrane poszczególne pozycje. Te  
ostatnie zamawia się przy pomocy specjalnych formularzy. Drukowane karty  
katalogowe umożliwią bibliotekom tworzenie katalogów centralnych wszystkich 
wydawnictw pochodzących z ZSRR i krajów demokracji ludowej, oraz  
oszczędzą bibliotekarzom trudnej pracy przy katalogowaniu druków obcojęzycznych, 
np. w języku węgierskim. W przyszłości Publiczna Biblioteka Naukowa  
zamierza wciągnąć do współpracy inne biblioteki naukowe w Niemieckiej Republice 
Demokratycznej, a przez to ujednolicić zasady sporządzania opisu  
katalogowego i powiększyć ilość rejestrowanych pozycji wydawniczych. Przewiduje się, 
że zeszyty Berliner Titeldrućke będą ukazywały się jako dwutygodnik. 
Układ pierwszego zeszytu, który mamy przed sobą, jest alfabetyczny; 
druk obustronny. Układ alfabetyczny budzi pewne zastrzeżenia, bowiem  
praktyczniej byłoby stosować jakiś układ działowy, który uwalniając bibliotekarza 
od czytania zeszytów „od deski do deski" pozwalałby dokonać wyboru pozycji 
interesujących bibliotekę. Sprawa ta prawdopodobnie będzie musiała znaleźć 
jakieś rozwiązanie z chwilą, gdy do współpracy przystąpią inne biblioteki  
naukowe i objętość zeszytów wzrośnie. Wydaje się również praktyczniejszy druk 
jednostronny, który umożliwiłby przeklejanie wybranych pozycji przy  
tworzeniu kartotek zagadnieniowych. 
Opis katalogowy w pierwszym zeszycie Berliner Titeldrućke niewiele 
różni się w zasadzie od sposobu, w jaki opisywane są karty adnotowane  
drukowane centralnie przez naszą Bibliotekę Narodową. 
Cechą specyficzną opisu niemieckiego jest drukowanie tłustym drukiem* 
t. zw. „słowa rządzącego", którego stosowanie zgodne jest z pruską instrukcją 
katalogową, oraz umieszczanie na końcu każdego opisu w nawiasach  
kwadratowych pełnego tłumaczenia na język niemiecki tytułu w języku obcym. W  
wypadku gdy tytuł oryginalny nie jest dostatecznie jasny, w tłumaczeniu  
niemieckim otrzymuje on dodatkowe wyjaśnienie. Jest to ogromnym ułatwienierą 
dla bibliotekarzy przy tworzeniu katalogów rzeczowych lub kartotek  
zagadnieniowych. 
Odsyłacze autorskie umieszczone są bezpośrednio pod pozycją, do której 
się odnoszą. Otrzymują one kolejne numery pozycyjne, co powoduje zakłócenie 
porządku alfabetycznego w spisie, bardzo jednak ułatwia zamawianie kart 
drukowanych dla wybranych pozycji. 
Każda pozycja w spisie jest opatrzona u dołu, po prawej stronie,  
kolejnym numerem pozycyjnym. Każdy numer składa się z dwóch części. W pierw-
		

/pb1955z10087_0001.djvu

			ZENTRALBLATT FUR BIBLIOTHEKSWESEN 
85 
szej podany jest rok, a właściwie dwucyfrowa jego końcówka (w tym  
wypadku 54), część druga jest kolejnym numerem pozycji. Poniżej numeru  
pozycji znajduje się sygnatura Publicznej Biblioteki Naukowej w Berlinie. Składa 
się ona z podanej tłustym drukiem 1 (oznacza ona samą bibliotekę berlińska) 
oraz właściwej sygnatury. Wydawcy informują, że biblioteki, które w  
przyszłości przystąpią do współpracy, otrzymają celem .zachowania porządku dalsze 
kolejne wytłuszczone numery. 
Pozycje stanowiące pierwszy numer czasopisma, serii lub pierwszy tom 
nie ukończonego dzieła — opatrzone są u góry po prawej stronie umownym 
znakiem. 
Wydawnictwo Berliner Titeldrucke jest poważnym krokiem w kierunku 
nawiązania współpracy bibliotek naukowych na terenie Niemieckiej Republiki 
Demokratycznej, Umożliwi ono i ułatwi tworzenie katalogów centralnych oraz 
pozwoli ujednolicić metody sporządzania opisu katalogowego, a przy tym  
będzie mogło pełnić rolę informatora o całej bieżącej produkcji wydawniczej 
ZSRR i krajów demokracji ludowej. 
Jadwiga Kołodziejska 
ZENTRALBLATT FVR BIBLIOTHEKSWESENj Jg 65:1951 
Rocznik ten przyniósł ciekawy obraz osiągnięć bibliotekarstwa  
niemieckiego w okresie od zakończenia wojny do 1951 roku, artykuły na temat  
katalogów centralnych i systematyzującego katalogu przedmiotowego, uwagi o  
organizacji pracy w bibliotece i szereg innych informacji. 
O odbudowie po zniszczeniach wojennych różnych placówek  
bibliotekarskich i ich rozwoju informują sprawozdania H. Uhlendahla i H. Roloffa. 
Uhlendahl omawia rozwój Deutsche Biicherei od 1945 r. (s. 253—259), 
do której przyłączyła się w 1950 r. instytucja,: „Deutsches Buch und Schrift- 
museum". Podaje szczegółowo dane wzrostu zbiorów li liczby czytelników,  
dane dotyczące wydawnictw i plany na przyszłość. Między innymi dowiadujemy 
się, że od 1951 r. Deutsche Biicherei podjęła prace nad zestawieniem aktualnych 
bibliografii specjalnych. 
H. Roloff przedstawia dzieje Działu Informacji w Publicznej Bibliotece 
Naukowej w Berlinie w okresie sześciolecia od ukończenia wojny (s. 415—432). 
Dział ten po zniszczeniach wojennych musiał się odbudowywać niemal od 
początku, bo nie miał ani lokalu, ani wystarczających źródeł informacji.  
Poważne swe osiągnięcia -zawdzięcza współpracy z innymi bibliotekami i  
przychylnemu ustosunkowaniu się Państwowego Sekretariatu Szkolnictwa  
Wyższego. Dział zdobył dwa zupełnie nowe źródła informacji: Centralny katalog 
zagranicznych wydawnictw zwartych znajdujących się w bibliotekach  
[niemieckich (ZKA) i takiż centralny spis tytułów czasopism zagranicznych z  
okresu po 1939 r. (GAZ 1939). Są to katalogi alfabetyczne. W przyszłości  
powstanie centralny katalog piśmiennictwa zagranicznego, ułożony systematycznie, 
oraz drugi według regionów. Prócz 'tego Dział Informacji posiada bibliografię 
przekładów z produkcji Związku Radzieckiego i krajów demokracji ludowej. 
Projektuje wydać wkrótce opracowany przez siebie "wykaz pieczęci bibliotek 
niemieckich.
		

/pb1955z10088_0001.djvu

			86 
RECENZJE I SPRAWOZDANIA 
Na zjeździe dyrektorów bibliotek naukowych w Berlinie (czerwiec 1951), 
z którego obszerne sprawozdanie przynosi drugi artykuł Roloffa 	
			

/pb1955z10089_0001.djvu

			ZENTRALBLATT FUR BIBLIOTHEKSWESEN 
87 
subskrypcyjne biblioteki związków zawodowych robotniczych i  
rzemieślniczych. Niemal równocześnie powstaje pierwsza wolna biblioteka publiczna 
w Stanach Zjednoczonych w Bostonie. 
Dwa artykuły omawiają dzieje zabiorów dwóch starych bibliotek  
niemieckich. Artykuł G. Bocka (s. 28—37) poświęcony jest Krajowej Bibliotece 
w Neustrelitz. Podaje jej dzieje od r. 1712, kiedy jeszcze była prywatną  
biblioteką książęcą, aż do r. 1950, do chwili jej likwidacji i podziału między 
inne biblioteki. Bogate jej zbiory nie zawsze miały opiekę fachowych biblio- 
teikarzy i liczba jej użytkowników stale malała. H. Huber informuje o  
bibliotece byłego klasztoru kapucynów w Regensburg (s. 121—J24). Po zniesieniu 
klasztoru w 1810 r. bardziej wartościowe druki dostały się bibliotece miejskiej. 
Są wśród nich dzieła rzadkie, często nawet Banzerowi nieznane. 
W sprawie tzw. księgozbioru Canevariego zabrała głos Ilse Schunke 
(s. 37—52). Opierając się na badaniu plakiet na oprawie książek autorka  
dochodzi do wniosku, że biblioteka ta była przeznaczona dla Aleksandra Farnese, 
księcia Parmy, bratanka kardynała. 
Na zupełnie inny teren wprowadza nas W. Bonacker w swym artykule 
o istocie, znaczeniu i użyciu ustępu (Absatz) w tekście pisarskim (s. 100—123 >. 
Autor ujmuje zagadnienie w przekroju historycznym, poczynając od  
interpunkcji starogreckich rękopisów i kończąc na stosowanym dzisiaj wierszu 
bez wcięcia (stumpfer Zeileribeginn). m 
Kilka 'artykułów poświęconych jest zasłużonym bibliotekarzom bądź 
z okazji ich jubileuszu (H. Uhlendahl, s. 167—172), Johann Luther, s. 327—333, 
Martin 'Bollert, s. 334—343), bądź jako wpomnienoe pośmiertne (Jacob Jata 
wauk, s. 407—415). 
Powtarzające się w każdym zeszycie przeglądy z życia bibliotek,  
artykuły dyskusyjne, recenzje nowości z dziedziny nauki o książce i kronika  
przynoszą wiele interesujących wiadomości z Niemiec i "innych krajów. Między 
innymi czytamy artykuł dyskusyjny na temat transkrypcji alfabetu rosyjskiego, 
obszerną motatkę o bibliografii przekładów niemieckich z produkcji Zw.  
Radzieckiego i krajów demokracji ludowej, opracowywanej w iPublicznej  
Bibliotece Naukowej oraz szereg wiadomości z Polski: o Pierwszym Kongresie 
Nauki, o studiach orientaMsrtyki w Polsce, o Bibliotece Narodowej (jej  
powstanie, rola i zadania, wydawnictwa Instytutu Bibliograficznego, s. 453—456), 
o rozbudowie sieci bibliotek związkowych, o bibliotekach szkolnych, wreszcie 
streszczenia artykułów: z czasopisma Das Antiąuariat (1951 mr 9—10) o  
bibliotekach dzisiejszego Wrocławia (Uniwersyteckiej, Miejskiej i Ossolineum) 
i z czasopisma berlińskiego Kulturprobleme des neuen Polen (1950 nr 13, 
s. 1—6) ma temat odbudowy polskiej nauki o książce po wojnie. 
Każdy zeszyt zawiera ponadto wykaz nowości z dziedziny nauki 
o książce. 
Jamna Keckówna
		

/pb1955z10090_0001.djvu

			Z ŻYCIA 
OD REDAKCJI 
W nowym roku istnienia „Przeglądu Bibliotecznego" Redakcja pragnie- 
choć w części zrealizować postulaty wysunięte przez Czytelników w czasie- 
narady odbytej w maju 1954 r. 
Powracamy zatem do dawnego, większego formatu naszego czasopisma,, 
co równocześnie zwiększa nieco jego pojemność; będziemy nadal prowadzić 
zapoczątkowaną już-rubrykę „Wiadomości Bibliograficzne"; będziemy przy 
nazwiskach autorów ujawniać ich miejsce pracy z zaznaczeniem stanowisk 
kierowniczych. 
Najważniejszą jednak zmianą, która — mamy nadzieję — spotka się 
z aprobatą Czytelników, jest wprowadzenie do niniejszego zeszytu stałego,  
dodatkowego arkusza o odrębnej paginacji i samodzielnym tytule: „P r z e- 
gląd Piśmiennictwa o Książce". Dodatek tein jest owocem 
porozumienia zawartego z Biblioteką Narodową. Materiał redakcyjny  
„Przeglądu Piśmiennictwa o Książce" będzie opracowywany przez Instytut  
Bibliograficzny. „Przegląd Biblioteczny" zajmie się tylko techniczną stroną tego 
wydawnictwa, a dzięki temu może zapewnić swym Czytelnikom bezpłatne jego 
otrzymywanie. 
W ten sposób zostają spełnione dwa jednocześnie dezyderaty Czytelników: 
1. powiększenie objętości naszego czasopisma bez podniesienia jego ceny, 
2. rozszerzenie działu sprawozdań literatury obcojęzycznej. 
Tyle co do zmian natury zewnętrznej. 
Treść „Przeglądu Bibliotecznego" budzi zrozumiałą troskę Redakcji - 
Czasopismo nasze nie odpowiada jeszcze swym zadaniom. Streścić je można 
jako odzwierciedlenie dążeń i zaspokojenie naukowych potrzeb polskiego  
bibliotekoznawstwa. Dlatego też „Przegląd Biblioteczny" nie może się  
ograniczać do roli referującej, informacyjnej. Musi stać się trybuną dyskusyjną,. 
z której padają zarówno słowa rzeczowej krytyki jak i pozytywne, realne  
sugestie. Pewien krok w tym kierunku już zrobiono, ale krok mało zdecydowany. 
Nie poprzestaniemy na nim, boć problematyka naszego zawodu rośnie, pogłębia 
się i zaostrza wraz ze stałym wzrostem zadań bibliotekarstwa socjalizmu. W tym 
dyskusyjnym zakresie liczymy na szczególną 'pomoc bibliotekarzy z różnych 
ośrodków, z bibliotek różnych typów. Nie zapominamy jednak i o dziedzinach 
pokrewnych bibliotekarstwu: zapraszamy do współpracy bibliografów i  
historyków bibliotekoznawstwa. Chcemy, by „Przegląd Biblioteczny" stał się  
wyrazem naszej Kvspómej walki o powszechne zwycięstwo rewolucji kulturalnej-
		

/pb1955z10091_0001.djvu

			NOMINACJE 
89* 
TYTUŁY NAUKOWE 
przyznane czynnym bibliotekarzom przez Centralną Komisję 
Kwalifikacyjną dla Pracowników Nauki 
Tytuł naukowy docenta otrzymali: 
uchwałą z dn. 22X1954 r.: 
Dr RYSZARD PRZELASKOWSKI Z C.I.D.N.T. 
uchwałą z dn. 29 11955 r.: 
Dr HELENA HLEB-KOSZANSKA, dyrektor Instytutu  
Bibliograficznego Biblioteki Narodowej 
Mgr BOGDAN HORODYSKI, kustosz Biblioteki Narodowej 
Dr ROMAN LUTMAN, kustosz Biblioteki Zakładu im. Ossolińskich • 
Dr MARIAN PELCZAR, dyrektor Biblioteki PAN w Gdańsku. 
NOMINACJE 
Uchwałą Sekretariatu Naukowego Prezydium Polskiej  
Akademii Nauk z dnia 11 listopada 1954 r. tytuł zastępcy  
profesora PAN otrzymali następujący czynni bibliotekarze: 
w bibliotece Instytutu Badań Literackich: 
Mgr ZBIGNIEW KEMPKA, dyrektor Biblioteki 
w Bibliotece Instytutu Zoologicznego: 
TADEUSZ REMER, kierownik Biblioteki 
w Bibliotece Zakładu im. Ossolińskich: 
EUGENIUSZ SZLAPAK, dyrektor Biblioteki 
Dr FRANCISZEK PAJĄCZKOWSKI, wicedyrektor 
Dr EDWARD KIERNICKI, wicedyrektor 
Dr ADAM FASTNACHT, kustosz 
w Ośrodku Dokumentacji Bibliograficznej PAN: 
Mgr ANIELA SZWEJCEROWA, dyrektor Ośrodka 
Mgr JAN FABIANSKI.
		

/pb1955z10092_0001.djvu

			90 Z ŻYCIA 
RADA NAUKOWA BIBLIOTEKI NARODOWEJ 
Zgodnie ze statutem Biblioteki Narodowej Minister Kultury i Sztuki 
powołał dnia 25 stycznia 1955 r. Radę Naukową Biblioteki Narodowej w  
następującym składzie: 
Przewodniczący: prof. dr Aleksander Birkenmajer, Zastępca 
Przewodniczącego: prof. dr Alodia Gryczowa, Sekretarz: mgr Bogdan 
Horodyski, Członkowie: dr Michał A m b r o s, dyr. Jan A u- 
gustyniak, dr Jan Baumgart, dyr. Władysław  
Bieńkowski, dr Janina Czerniatowicz, mgr Maria Dembowska, 
prof. dr Andrzej Grodek, dr Helena Hleb-Koszańska, 
dr Antoni Knot, mgr inż. Zygmunt Majewski, dr Maria  
Manteuffel, dr Krystyna Remerowa, doc. dr Paweł Rybicki, 
prof. dr Adam Schaff, dr Tadeusz S t a n d e z, prof. dr Adam 
Stebelski, dr Kazimierz Wojciechowski, mgr Adam  
Wróblewski, prof. dr Kazimierz Wyka. 
Inauguracyjne posiedzenie Rady odbyło się 4 lutego b. r. w Sali  
Wilanowskiej Biblioteki Narodowej. 
Po powitaniu przez prof. Birkenmajera członków Rady i zaproszonych 
gości, głos zabrał Minister Włodzimierz Sokorski. W przemówieniu swym  
podkreślił fakt, że Biblioteka Narodowa jest centralną instytucją naukową  
polskiego bibliotekoznawstwa, oparciem dla bibliotek całego kraju zarówno w  
zakresie organizacji badań naukowych jak i upowszechniania czytelnictwa. Rada 
Naukowa Biblioteki Narodowej ma być ośrodkiem kształtowania myśli  
naukowej w dziedzinie bibliotekoznawstwa, ma być ośrodkiem dyskusji,  
powiązanym z innymi instytutami naukowymi i Polską Akademią Nauk. Dzisiejsze 
posiedzenie stanie się początkiem dalszego rozwoju Biblioteki Narodowej 
i polskiej myśli bibliotecznej. 
Z kolei dyr. Władysław Bieńkowski w obszernym referacie przedstawił 
osiągnięcia i plany Biblioteki Narodowej. Szczególny nacisk położył na  
konieczność uzyskania przez Bibliotekę Narodową gmachu odpowiadającego jej roli 
i zadaniom. Oficjalną część' posiedzenia zakończono lampką wina. Bezpośrednio 
później odbyło się pierwsze robocze posiedzenie Rady Naukowej, na którym 
wyłoniono komisję do opracowania regulaminu Rady, a także ustalono termin 
i porządek dzienny następnego zebrania. 
III PLENARNE POSIEDZENIE ZARZĄDU GŁÓWNEGO SBP 
19 grudnia 1954 r. 
Obrady otworzył Przewodniczący Zarządu Gł. kol. A. Grodek. Przyjęto 
następujący porządek dzienny: i 
1. Odczytanie protokółu z poprzedniego plenum (16—17 X 1954). 
2. Sprawy finansowe: 
^a. Zatwierdzenie preliminarza budżetowego na r. 1955. 
b. Sprawozdanie Skarbnika za okres 11 miesięcy 1954 r. 
3. Komunikaty z terenu. 
4. Wolne wnioski.
		

/pb1955z10093_0001.djvu

			PLENUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO SBP 
91 
W uzupełnieniu porządku dziennego kol. Grodek zawiadomił, że po  
zamknięciu obrad plenarnych odbędą się w ramach dwóch sekcji dyskusje na  
temat planu pracy Referatu Badań Naukowych i w sprawie pragmatyki  
służbowej bibliotekarzy. 
Przed przystąpieniem do pracy uczczono chwilą skupienia pamięć  
wybitnego naukowca-bibliotekarza dra Józefa Grycza, zmarłego 23 X 1954 r. 
Protokół z poprzedniego zebrania przyjęto bez poprawek, po czym  
Sekretarz gen. kol. Morsztynkiewiczowa zdała sprawę z wykonania przez  
Prezydium uchwał i zaleceń Zarządu GŁ: a. Nawiązano kontakt z architektami 
zapraszając do współpracy Centralny Zarząd Biur Projektowych i  
Stowarzyszenie Architektów (SARP). Zapowiedziano wspólną naradę; b. Ochronę lokali 
bibliotek gminnych polecono uwadze Zarządów Okręgów wskazując na  
konieczność oparcia się w tej akcji o terenowe czynniki społeczne, a głównie 
o instancje PZPR; c. Kalendarzyk Bibliotekarza został wstawiony do planu 
wydawniczego. 
Na wniosek zgłoszony przez kol. Morsztynkiewiczowa w imieniu  
Prezydium dokooptowano do Zarządu Gł. trzech nowych członków: kol. Józefę 
Kornecką jako kierownika Referatu Szkolenia; kol. Teresę Polakównę jako 
kierownika Sekcji Bibliotek Fachowych (na miejsce kol. R. Przelaskowskiego, 
który zrezygnował z tej funkcji); kol. Zofię Hryniewicz jako przedstawiciela 
Okręgu Warszawa-miasto do Zarządu Gł. 
Skarbnik, kol. Tadeusz Remer zreferował preliminarz budżetowy na r. 
1955 podkreślając wprowadzone doń zmiany. Na żądanie Państwowej Komisji 
Etatów dokonano zwyżkowej korekty uposażeń pracowników Biura. Również 
budżet wydawnictw został podwyższony wobec rozszerzenia planu  
wydawniczego. Następnie Skarbnik zawiadomił zebranych, że zaległość podatkowa z  
dawnych lat, ciążąca na SBP w kwocie 230 tys. zł, została przez Min. Finansów 
umorzona. Zebrani przyjęli tę wiadomość oklaskami. Następnie Skarbnik 
udzielał wyjaśnień na pytania, m. inn. w sprawie zniżonej dla członków SBP 
prenumeraty czasopism Stowarzyszenia. Zniżka ta dotyczy tylko czasopisma 
Bibliotekarz. Zamówienia będą zbierane przez Zarządy Okręgów, natomiast 
kolportaż będzie załatwiać Administracja Wydawnictw, rozsyłając na adresy 
indywidualne. Obowiązkiem Zarządu Okr. będzie kontrola, czy zamawiający 
czasopismo płacą regularnie składki członkowskie. Prenumerata zniżkowa  
będzie wynosić zł 18 rocznie {zamiast 24.—). Po krótkim omówieniu innych spraw 
wydawniczych preliminarz budżetowy przyjęto jednomyślnie bez poprawek. 
Przewodniczący przechodząc do 3 punktu porządku dziennego udzielił 
głosu przedstawicielom terenu. Przemawiali kolejno: kol. Puciatowa 
i Podgóreczny (okr. bydgoski), Pastwa (okr. gdański),  
Masztalerz (okr. kielecki), Baumgart i Korpała (okr. krakowski), 
Wełnianka (okr, lubelski), Frankowski (okr. koszaliński), A u- 
gustyniak (okr. Łódź-miasto), Bazelides (okr. opolski),  
Szymańska (okr. poznański), Kozak i Szymiczek (okr. stalino- 
grodzki), T e 1 e g a (okr. szczeciński), Olewińska (okr. warszawski), 
Worodczak (okr. zielonogórski), Hryniewiczowa (okr.  
Warszawa—miasto). Nieobecność przedstawiciela okr. wrocławskiego była  
usprawiedliwiona. Wypowiedzi dotyczyły spraw organizacyjnych. Niektóre okręgi  
powołały już oddziały powiatowe (Gdańsk — 2, Kraków — 2, Koszalin — 4, 
Poznań -7 1, Sfcalinogród — 5, Wairszawa-miasto — 1) w innych jest to sprawa 
najbliższe] przyszłości. Natomiast okr. lubelski nie przejawia żadnej  
działalności. W obszernym sprawozdaniu okręgu Warszawa—miasto przedstawiono 
szczegółowy plan pracy i jego stopniowej realizacji, m. in. przez kontakty 
z różnymi organizacjami społecznymi. Sprawozdanie to spotkało się z  
pozytywną oceną dyskutantów, przy czym podkreślono (kol, Podgóreczny), 
że głos Warszawy przypomina, iż czas skończyć z organizowaniem  
Stowarzyszenia i wziąć się do pracy. 
Termin następnego plenum Zarządu Gł. ustalono na kwiecień 1955 r. 
Po przypomnieniu przez kol. Szymiczka i Halpernową (zastępcę Sekretarza
		

/pb1955z10094_0001.djvu

			92 
Z ŻYCIA 
(Jen.) obowiązku nadsyłania przez okręgi sprawozdań okresowych —  
posiedzenie plenarne zakończono. 
W godzinach popołudniowych odbyły się zapowiedziane zebrania  
dyskusyjne, z tym jednak, że na życzenie członków Zarządu Gł.,  
zainteresowanych obydwoma tematami, dyskusji nie rozbito na dwie sekcje, lecz  
przeprowadzono kolejno. 
Dyskusji przewodniczył kol. Stefan Kotarski wiceprzewodniczący Zarządu 
Gł, Referat zagajający obrady nad pragmatyką wygłosiła kol. Morsztynkie- 
wiczowa. W bardzo ożywionej dyskusji podkreślano sprawy zasadnicze: 1.  
konieczność ustalenia, czy pragmatyka ma jednolicie objąć bibliotekarzy  
wszelkich typów, czy też ma to być szereg pragmatyk dla bibliotekarzy różnych 
sieci bibliotecznych; 2. konieczność określenia funkcji i kwalifikacji  
zawodowych bibliotekarza; 3. utrzymanie tradycji tytułów zawodowych bibliotekarzy; 
4. konieczność zbliżenia tabeli płac bibliotekarzy do tabeli płac  
nauczycielskich. Dyskusję cechowała żywa troska o podniesienie społecznego prestiżu  
bibliotekarza, możliwe do osiągnięcia tylko przez dobre przygotowanie zawodowe 
kadr i przez właściwe wynagrodzenie ich odpowiedzialnej pracy. 
Referat wprowadzający w dyskusję nad planem prac  
naukowo-badawczych SBP wygłosiła kol. Krystyna Remerowa, przedstawiając projekt  
przygotowany przez Referat Badań Naukowych. Bardziej szczegółowy plan badań 
nad działalnością bibliotek robotniczych przełomu XIX i XX wieku  
przedstawił kol. Biliński (Warszawa). Dyskutanci podnieśli potrzebę ustalenia hierarchii 
ważności zagadnień, oparcia badań o komórkę koordynującą prace bibliotek 
różnych typów, rozesłanie projektów badań do okręgów SBP oraz wspólnego* 
rozważenia nadesłanych wniosków.
		

/pb1955z10095_0001.djvu

			WIADOMOŚCI BIBLIOGRAFICZNE 
Redaguje Sekcja Bibliograficzna Stowarzyszenia Bibliotekarzy 
Polskich 
.Z ŻYCIA SEKCJI 
Dn. 24. XI. 1954 r. odbyło się organizacyjne zebranie Sekcji  
Bibliograficznej Okręgu Warszawskiego. W' zebraniu wzięło udział ponad 80 osób, w tej 
liczbie szereg bibliografów pracujących w instytutach naukowych. Po  
zagajeniu zebrania przez przewodniczącego Sekcji Warszawskiej kol. W.  
Suchodolskiego kol. M. Dembowska wygłosiła na temat zadań Sekcji Bibliograficznej 
referat, który podajemy w streszczeniu: 
O zorganizowaniu bibliografów polskich myślano już w latach  
międzywojennych. W r. 1928 I Zjazd Bibliotekarzy Polskich uchwalił wniosek w  
sprawie utworzenia Polskiego Towarzystwa Bibliograficznego, projekt ten jednak 
nie został zrealizowany. Dzisiaj potrzeba zorganizowania bibliografów jest  
pilnie odczuwana, bo bibliografia przeżywa w Polsce Ludowej okres wspaniałego 
rozwoju. Prócz Instytutu Bibliograficznego BN, zatrudniającego ok. 70  
pracowników, czynne są liczne warsztaty prac bibliograficznych w bibliotekach 
specjalnych, instytutach i towarzystwach naukowych. Rozwinęły się w  
naszych czasach nowe — nieznane dawniej w Polsce — typy bibliografii:  
bibliografia dokumentacyjna służąca rozwojowi gospodarki narodowej i bibliografia 
zalecająca, przeznaczona dla szerokich mas czytelniczych. Zorganizowana  
została i rozwija się coraz szerzej służba informacyjno-bibliograficzna.  
Bibliografowie, rozproszeni po różnych placówkach, odczuwaja^potrzebę. nawiązania 
łączności w celu zespołowego rozwiązywania wspólnych problemów fachowych, 
wymiany doświadczeń i dyskusji. 
Działalność Sekcji Bibliograficznej powinna —■ zgodnie z wytycznymi 
Zarządu Głównego SBP — rozwijać się w dwóch kierunkach: podnoszenia 
kwalifikacji pracowników bibliografii i upowszechniania znajomości  
wydawnictw bibliograficznych, szerzenia umiejętności korzystania z bibliografii. 
Pierwsze zadanie należy realizować przez: 1. omawianie i dyskutowanie  
zagadnień fachowych na przykładzie konkretnych prac bibliograficznych, 2.  
konsultacje metodyczne, 3. organizowanie kursów bibliograficznych. Do ważnych 
zadań Sekcji należy współdziałanie w ustaleniu słownictwa bibliograficznego, 
w normalizacji przepisów bibliograficznych i w akcji zmierzającej do  
koordynacji prac bibliograficznych w skali krajowej. Członkowie Sekcji powinni  
zgłaszać do Zarządu Sekcji tematy podejmowanych prac bibliograficznych, które 
z kolei zostaną zakomunikowane Instytutowi Bibliograficznemu, gdzie istnieje 
stosunkowo najpełniejsza kartoteka bibliografii będących w toku opracowania. 
Akcję upowszechnienia bibliografii należy prowadzić drogą: 1.  
organizowania otwartych zebrań z referatami omawiającymi prace bibliograficzne  
poszczególnych instytucji oraz konkretne wydawnictwa bibliograficzne, 2.  
ogłaszania w czasopismach ogólnych i fachowych artykułów o roli i znaczeniu 
bibliografii. 
Do zadań Sekcji powinno należeć określenie kwalifikacji, wymaganych 
od bibliografa oraz dążenie do prawnej ochrony tego tytułu.
		

/pb1955z10096_0001.djvu

			94 
WIADOMOŚCI BIBLIOGRAFICZNE 
W dyskusji nad referatem zgłoszono następujące postulaty co do  
działalności Sekcji: 1. organizowanie kursów dla nie-specjalistów interesujących 
się bibliografią, 2. potrzeba interwencji w Centralnej Komisji Kwalifikacyjnej 
dla pracowników nauki w sprawie uznania prac bibliograficznych za prace 
naukowe {dr Fleszarowa), 3. wystąpienie do Min. Szkolnictwa Wyższego 
z wnioskiem o należyte uwzględnienie elementów bibliografii w programie 
studiów wyższych wszelkich typów, 4. podjęcie starań o odpowiednie  
unormowanie wynagrodzeń za publikowane prace bibliograficzne oraz starań o  
ochronę praw autorskich bibliografów na równi z prawami innych autorów (prof- 
J. Sawicki), 5. szersze uwzględnienie problematyki bibliograficznej w  
Przeglądzie Bibliotecznym {red. M. Gutkowski). 
Na wniosek kol. Dembowskiej zebranie uchwaliło utworzenie dwóch  
zespołów roboczych: 1. dla spraw terminologii pod przewodnictwem dr Hleb- 
Koszańskiej i 2. dla spraw honorariów za prace bibliograficzne — pod  
kierunkiem doc. W. Suchodolskiego, 
W komunikatach kol. Z. Makowiecka zawiadomiła, że poradnia  
metodyczna Sekcji czynna jest w Instytucie Badań Literackich (Krakowskie  
Przedmieście 7, pok. 19) w środy godz. 16—18, tel. 621-28. 
KRONIKA 
Normy bibliograficzne: PN/N-01152: Opis zasadniczy 
w bibliografii bieżącej dziedzin lub zagadnień, PN/N-01153: Opracowanie  
typograficzne bibliografii dziedzin lub zagadnień i PN/N-09004: Wkładka  
bibliograficzna, zostaJy jut zatwierdzone przez PKPG jako normy zalecone i są do 
nabycia w księgarni Domu Książki, Warszawa, Nowy Świat 1. 
Projekty norm: Skrócony opis bibliograficzny i Opis  
zasadniczy w bibliografii retrospektywnej dziedzin lub zagadnień, opracowane w  
Instytucie Bibliograficznym zostały rozesłane do opinii zainteresowanym  
instytucjom i osobom. Prosimy Okręgowe Sekcje Bibliograficzne o  
przedyskutowanie projektów i przesłanie uwag do Zarządu Głównego. 
V kurs dla dokumentalistów, zorganizowany przer 
CIDNDT, odbył się w Warszawie w okresie 2—13 listopada 1954 r. Kurs  
ukończyło 57 osób. 
Kurs dokumentacji dla bibliotekarzy wyższych uczelni,  
zorganizowany również przez CIDNT, odbył się w Warszawie w okresie 15—21 
grudnia 1954. Kurs ukończyło 36 osób. 
Kurs korespondencyjny dla bibliotekarzy-dokumentali- 
stów z fachowych bibliotek zakładowych został zorganizowany przez  
Ministerstwo Kultury i Sztuki — Centralny Zarząd Bibliotek przy współudziale CIDNT. 
Zakład Bibliografii Retrospektywnej Instytutu  
Bibliograficznego Biblioteki Narodowej zawiadamia o ukazaniu się wydawnictwa 
Przewodnik Bibliograficzny 1944^-.1947. Tom ten publikuje materiały nie ogło-
		

/pb1955z10097_0001.djvu

			WIADOMOŚCI BIBLIOGRAFICZNE 
95 
Bzome w Przewodniku Bibliograficznym z lat 1946 i 1947 oraz powtarza w  
zapisach skróconych pozycje drukowane w wydanych zeszytach Przewodnika: 1946 
nr 1—3, 10—12 >i 1947 mr 4—28. Przewodnik Bibliograficzny 1944—1947  
wykazuje w jednym układzie alfabetycznym całość produkcji wydawniczej za okres 
1944—1947 (ogółem ponad 10 000 pozycji) i w ten sposób wypełnia lukę w  
rejestracji powojennej. Wydawnictwo jest do nabycia w administracji  
wydawnictw Biblioteki Narodowej (Warszawa 12, ul. Rakowiecka 6) w cenie 25 zł. 
Prace bibliograficzne w przygotowaniu  
zgłoszone ostatnio do Instytutu Bibliograficznego: 
Bibliografia czasopism ludowych i dla ludu od XVIII w. do 1950 r. 
Oprać. I. Barowa (Bibl. Jag.) 
Bibliografia czasopism łódzkich do 1939 r. Oprać. W. Kaszubowa (Bibl. 
Uniw. Łódź) 
Materiały do bibliografii dziennikarstwa i prasy w Polsce za 10-lecie 
1944—1954. Oprać, zespół prac. Biblioteki Stowarzyszenia Dziennikarzy  
Polskich (Warszawa) 
Bibliografia geografii polskiej. (Rys historyczno-analityczny). Oprać. B. 
Swiderski (Bibl. Uniw. Poznań) 
Bibliografia górnictwa węglowego w Polsce. Oprać. Z. Frankowa (Bibl 
Śląska) 
Bibliografia kalendarzy polskich XVIII w. Oprać. J. Mechowa (Bibl. 
Ossolineum) 
Bibliografia przekładów z literatury klasycznej na język polski. Oprać. 
M. Morkowski (Bibl. Uniw. Poznań) 
Walka o wyzwolenie kobiet. Materiały bibliograficzne. Oprać. J.  
Kaczanowska, M. Trzcińska (Bibl. Uniw. Łódź) 
Bibliografia poloniców wrocławskich wydanych przez Kornów. Oprać. 
J. Wądołkowska (Bibl. Ossolineum) 
Bibliografia zawartości polskich ksiąg pamiątkowych 1800—1914. Oprać, 
zespół prac. Bibl. Ossolineum 
Bibliografia historii polskiego ruchu robotniczego. Oprać, zespół prac. 
Bibl. Ossolineum 
Bibliografia historii ruchów robotniczych w W. Księstwie Poznańskim 
od r. 1870. Oprać. H. Magierzyna (Bibl. Uniw. Poznań) 
Bibliografia polskiej literatury skrzypcowej. Oprać. T. Słodzinba (Bibl. 
Miejska Poznań) 
Bibliografia piśmiennictwa o Toruniu. Oprać. H. Baranowski (Bibl. 
Uniw. Toruń) i E. Skobejko (Książnica Miejska Toruń) 
Bibliografia geografii Wielkopolski. Oprać. B. Swiderski (Bibl. Uniw. 
Poznań). 
Apelujemy do okręgów SBP o organizowanie sekcja bibliograficznych t 
Prosimy o informacje z życia Sekcji!
		

/pb1955z10098_0001.djvu

			RESUMES 
BOGDAN HORODYSKI: Józef Grycz. 
* 
Mort Ie 23. X. 1954 Józef Grycz, vice-directeur de la Bibliotheque Na- 
tionale a Varsovie, travaillait en ąuałite de bibliothecaire depuis 1922, et 
posait les bases de 1'organisation de la vie des bibliotheques en Pologne. II fut 
auteur des „Regles pour cataloguer les livres dans les bibliotheąues" {1934), 
les premieres en 'Pologne, ii fut rinitiateur et l'un des createurs de la loi sur 
les bibliotheques (1946). Dans les annees 1933—1939 ii fut charge de ąuestions 
des bibliotheąues au Minisitere de rinetruction Publique. Pendant roecupation 
allemiainde, rnais avec le coinsentement du mouvement de (resistance, ii pirit 
la direction de la Bibliotheque Nationale, protegeant ses collections de la 
destructicm comiplete. En 1946 ii fut nomrne, le premier en Pologne, Directeur 
General des Bibliotheąues et ii accelera l'organisation d'un grand reseau de 
bibliotheques de lecture publique. En 1949 ii reprit son travail a la Biblio- 
theque Nationale. Son oeuvre d'organisateur des bibliotheques sur les postea 
dirdgeants, ses mombreux articles dans les periodiques, une suitę de mainuels 
de bibliothecaiire, de bibldognaphie et de science -du livre le sifcuent dans les 
rangs des bibliothecaires les plus modernes et les plus erńinents. Son nom est 
indissoiubleament Me a rhistoire des 'bibliotheques en Pologne. 
JADWIGA KOŁODZIEJSKA: Sur les normes de la du- 
ree des fonctions des bibliothecaires. 
Dans le travail de bibliothecaire on trouve plusieurs fonctions dont la 
■duree peut etre fixee. Y appartiennent toutes les manipulations techniques, 
ainsi que 1'etablissenient des liches de catalogue et la classification des livres. 
L'etablissement des normes pour differentes fonctions est d'une grandę im- 
portance pour 1'economie rationnelle du temps ainsi que pour dresser le plan 
du fonctionnement des bibliotheques. Tout recemment la Direction Centrale 
des Bibliotheques a distribue aux 153 bibliotheques de lecture publique une 
enquete dont le but est de preciser les normes de duree d'une serie de  
fonctions. A la base des reponses a cette enquete, Taoiteur a dresse un projet de 
normes pour differents types de bibliotheques de lecture publique. 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI: Specialisation scienti- 
fique et connais1 samce de langues etrangeres 
dans les bibliotheąues savantes. 
L'ajrtiole. est base sur les iresulŁafcs -de l'enquete aóressee aux 81  
bibliotheąues savantes. L'enquete a demontre que la composition du personnel des 
bibliotheques savantes par rapport a leurs specialisations n'est pas toujours 
satisfaisante. Ainsi, par exemple, les humanistes et surtout les polonisants et 
les historiens forment .une grandę majorite, on eprouve en revanche la penurie 
de personnes ayant une culture dans le domaine des mathematiques et scien- 
ces. Parmi les humanistes on trouve trop peu de phiiologues slaves et orienta- 
listes. Les specialistes, d'ailleurs, ne travaillent pas toujours dans les biblio- 
theques ou leurs divisions conforment a leurs specialites. II faudrait donc  
proceder a certains deplacements de fonctionnaires pour obtenir une meilleure 
utilisation de leurs specialites, et, par la, la realisation plus complete de grands 
• desseins des bibliotheąues polonaises.
		

/pb1955z10099_0001.djvu

			TREŚĆ — TABLE DES MATlERES 
Artykuły — Artłcles 
BOGDAN HORODYSKI: Józef Grycz ... 3 
V JADWIGA KOŁODZIEJSKA: O normowaniu czasu pracy 
w bibliotekarstwie — Sur les normes de la duree des 
fonctions des bibliothóoaires 41 
KONSTANTY JAŻDŻEWSKI: Specjalizacja naukowa i  
znajomość języków obcych -w bibliotekach naukowych. — 
Specialisation scientifiąue et connaissance de langues 
etrangeres dans les bibliotheąues savantes . 51 
JERZY FRIEMANN: O właściwą organizację bibliotek  
wiejskich (Artykuł dyskusyjny) — Sur Forganisation ra- 
tionnelle des bibliotheąues rurales (Article pour dis- 
cussion) 68 
Recenzje i sprawozdania — Comptes-rendus: 
Z zagadnień teorii bibliografii. W związku z dziełem L. N. 
MALOLES: Les sources du travadl bibliographiąue. (Maria 
Dembowska). JADWIGA KACZANOWSKA: Bibliografia 
prac Juliana Marchlewskiego. Łódź 1954 (Henryk Sawortiak). 
BERLINER TITELDRUCKE. Heft 1. 1954 (Jadwiga  
Kołodziejska). ZENTRALBLATT FUR BIBLIOTHEKSWESEN. 
Jg 65: 1951 (Janina Keckówna) 73 
Z życia — Actualites: 
Od Redakcji 88 
Tytuły naukowe przyznane bibliotekarzom przez CKK 89 
Nominacje bibliotekarzy PAN 89 
Rada Narodowa Biblioteki Narodowej 90 
III plenarne posiedzenie Zarządu Głównego SBP . 90 
Wiadomości bibliograficzne — Nouvelles 
bibliographiąues 93 
Resumes 96
		

/pb1955z10100_0001.djvu

			Cena zł 
m 
PRZEGLĄD BIBLIOTECZNY 
Ceny roczników. 
Rocznik I, VII, XIII — 14,40 zł, 
„ V, VI, VIII, IX, X — 18,— zł, 
III, IV, XVIII 
XIV 
xv 
XVI, XVII 
XIX, XX, XXI, 
— 33,— zł, 
— 9,— zł, 
— 16,50 zł, 
— 18,— zł 
— 28,—. zł, 
Ceny poszczególnych zeszytów oblicza się według ilości zeszytów 
w danym roczniku. 
Roczniki: II, XI, XII, XXII — wyczerpane. 
Bibliografia za rok 1931 — 6,75 zł, dla członków 5,40 zł, 
1932 — 2,25 zł, „ „ 1,80 zł, 
1934 — 4,50 zł, „ „ 3,60 zł, 
1935/6 — 9,— zł 7,20 zł, 
Spis treści roczników I—X — 9,— zł, „ „ 7,20 zł, 
Zamówienia na roczniki I—XIII, oraz na Bibliografię i Spis treści 
kierować należy pod adresem Kol. Witold Zachorowski, Kraków, ul.  
Mickiewicza 22, Biblioteka Jagiellońska. Dalsze roczniki do nabycia w  
Administracji: Warszawa, Koszykowa 26, Biblioteka Publiczna. 
Nakład 1400. Zam. 54. Obj. ark. druk 6+1. Pap. druk. sat. ki. V. 60 g B-l 
Oddano do składania 14.11.55. Druk ukończono w kwietniu 1955 r. B-6-5302 
Stł. — Drukarnia Naukowa, W-wa, ul. Śniadeckich 8